Nasi muszą skakać jeszcze gorzej, by czwarty pojechał na igrzyska

AbsurDB

Autor:AbsurDB

08 stycznia 2026, 14:50 • 5 min czytania 9

Na miesiąc przed igrzyskami FIS wywrócił do góry nogami zasady przyznawania dodatkowych miejsc wśród skoczków narciarskich rywalizujących na igrzyskach olimpijskich. Niespodziewanie daje to szansę, by znalazło się tam aż czterech Polaków. Problem w tym, że aby tak się stało, Stoch i Kubacki musieliby przez zawiłości regulaminowe… odpuścić konkursy w Zakopanem i Sapporo.

Nasi muszą skakać jeszcze gorzej, by czwarty pojechał na igrzyska
Reklama

Polska może wysłać czterech skoczków do Predazzo, ale by tak się stało Stoch i Kubacki powinni przestać punktować

O kwalifikacji olimpijskiej nie decyduje obecna klasyfikacja Pucharu Świata, a specjalny ranking uwzględniający wyniki od lata 2024 roku. Nie przydziela on miejsc konkretnym nazwiskom, a krajom i to one decydują, czy wykorzystają wszystkie dostępne im miejsca i kto konkretnie ma lecieć do Włoch.

Austria i Niemcy mają w nim cztery miejsca, a z trzech skorzysta między innymi Polska. Kogoś, kto śledzi skoki narciarskie raz na cztery lata może zastanawiać, kto w takim razie wystartuje w konkursie drużynowym. Niestety – został on usunięty, a w jego miejsce odbędą się zawody na dużej skoczni kobiet oraz konkurs duetów mężczyzn.

Reklama

Wg pierwotnych zasad ogłoszonych przez FIS dawno temu, w przypadku rezygnacji któregoś z krajów z przydzielonego mu miejsca otrzymywać będą po prostu kolejne dość egzotyczne kraje w rankingu. Miały to być na przykład Chiny i Estonia. Na miesiąc przed igrzyskami FIS ogłosiła jednak inne reguły, z których wynika, że realnie otrzymać je mogą te kraje, które dotąd miały trzech zakwalifikowanych zawodników

Według stanu na dziś, po nieoczekiwanej zmianie zasad przez FIS, pierwsza w kolejce po dodatkowe miejsce jest Norwegia, druga Japonia, a trzecia Polska. Jednak punktować można do 18 stycznia. Liczą się zatem wyniki z Zakopanego i Sapporo.

Wbrew pozorom rezygnacja z wywalczonego miejsca nie jest tak rzadkim zjawiskiem, jak mogłoby się wydawać. Choćby w Pekinie Francja, Włochy czy Finlandia nie wykorzystały pełnej przysługującej im puli. Takie sytuacje mają miejsce właściwie co cztery lata, choć trzeba podkreślić, że wówczas miejsc było aż 65 (obecnie jest ich 50), więc szans na rezygnację było znacznie więcej. Zatem nawet trzecie miejsce może dać nam prawo wystawienia czwartego zawodnika, choć będzie o to dość trudno.

Im gorzej tym lepiej. Nie startując możemy dostać nagrodę

Jednak może okazać się, że czwartego miejsca jesteśmy jeszcze bliżej. Otóż Norwegia i Japonia znikną z kolejki oczekujących jeżeli ich przedstawiciele – Halvor Egner Granerud i Sakutaro Kobayashi – awansują do czołowej dwudziestki piątki rankingu olimpijskiego i zapewnią swoim krajom cztery miejsca na igrzyskach. Problem w tym, że obecnie drogę do tego blokują im… Stoch i Kubacki.

Jak zauważył na portalu X użytkownik Radek S: jeżeli Norweg i Japończyk wyprzedzą naszych (tracą około czterdziestu punktów), to Polska znajdzie się na czele listy oczekujących.

Mało tego – nic na spadku Stocha i Kubackiego nie stracimy. To, że wypadną poza top-25 nie spowoduje, że nie będziemy mieli prawa do trzech miejsc na zawodach olimpijskich. Znajdziemy się za to na czele listy oczekujących i o ile jeszcze będąc na jej trzeciej pozycji możemy z niej nie skorzystać, to już zajmując pierwszą lokatę możemy realnie zakładać, że nasz kwartet pojedzie do Predazzo.

Zatem sytuacja jest następująca: brak startu Stocha i Kubackiego w najbliższe dwa weekendy Pucharu Świata znacząco przybliży nas do tego, by wysłać na igrzyska czterech zamiast trzech zawodników. Generalnie rzecz biorąc w wielu dyscyplinach i krajach w takiej sytuacji odważono by się na to, by taką parę odstawić na chwilę z rywalizacji dla korzyści całego zespołu.

Tym bardziej, że ani Stoch, ani Kubacki nie walczą o nic wielkiego w klasyfikacji Pucharu Świata. Zajmują w nim odpowiednio 22. i 39. lokatę. Problem jednak leży przede wszystkim w tym, gdzie odbywają się najbliższe zawody. Chodzi oczywiście o Zakopane. Brak naszego utytułowanego duetu akurat na konkursach w Polsce byłby pewnie potraktowany jako policzek w stronę naszych kibiców. Tym bardziej, że mamy do czynienia z ostatnim sezonem w karierze Kamila Stocha i naprawdę trudno wyobrazić sobie, by nie było okazji do jego pożegnania z publicznością pod Wielką Krokwią.

Jak mogłoby Stocha zabraknąć w Zakopanem?!

Pozostaje zatem Sapporo, tradycyjnie omijane przez wielu zawodników ze względu na znaczną odległość od Europy. Czy w sezonie olimpijskim będzie podobnie? Trudno powiedzieć. Konkursy w Japonii ostatni raz bezpośrednio przed igrzyskami odbyły się w… 2014 roku i opuściła je cała czołówka polskiej kadry w tym późniejszy podwójny złoty medalista olimpijski Kamil Stoch.

Niewątpliwie brak obecności Kubackiego i Stocha w Azji w tym roku nam nie zaszkodzi, ale jeżeli zapunktują w Zakopanem, ich ewentualna strata w Japonii może nie wystarczyć do zdobycia czwartego biletu dla Polaków na igrzyska. Wiele zależeć będzie także od wyników Sakutaro Kobayashiego i Halvora Egnera Graneruda.

Właściwie to po co nam to miejsce?

Kompletnie inną sprawą jest to, po co w ogóle mielibyśmy wysyłać czwartego zawodnika, skoro mamy problem z identyfikacją trzech dobrze skaczących. Ten sezon w wykonaniu kadry A wygląda po prostu fatalnie, a nasz honor ratuje jedynie Kacper Tomasiak, który zaczynał w kadrze B.

Jeżeli o tym, kto poza Tomasiakiem i Stochem miałby być tym trzecim w Predazzo miała decydować forma, to na dziś akcje Macieja Kota, który także zaczynał w kadrze B, powinny chyba stać wyżej niż Piotra Żyły, który obecnie dołuje i został odwołany z austriackiej części Turnieju Czterech Skoczni.

Tyle że Piotrek – jak to Piotrek, zawsze może odpalić i wskoczyć na miejsce nieosiągalne nawet dla Kamila Stocha. Sprawę nieco ułatwiłoby zyskanie przez Polskę czwartego miejsca na igrzyskach. Rywalizowaliby o nie pewnie Kot z Żyłą, choć w grę mogliby wchodzić nawet Paweł Wąsek i Dawid Kubacki.

Niestety w każdym razie, czwarty Polak nie jechałby do Predazzo jako kandydat do medalu. Problem w tym, czy za takiego uważać nawet najlepszego z naszych zawodników.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O SKOKACH NARCIARSKICH:

Fot. Newspix.pl

 

9 komentarzy

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Przeszło 70 milionów! Wielki transfer Manchesteru City stał się faktem

Michał Kołkowski
1
Przeszło 70 milionów! Wielki transfer Manchesteru City stał się faktem
Reklama

Polecane

Anglia

Przeszło 70 milionów! Wielki transfer Manchesteru City stał się faktem

Michał Kołkowski
1
Przeszło 70 milionów! Wielki transfer Manchesteru City stał się faktem
Reklama
Reklama