Świat zjechał się do Santosu, a to przecież tylko trening…
Na kilka godzin przed treningiem reprezentacji Kostaryki okolice stadionu Santosu śpią. Bary świecą pustkami i jedynie w tym najbliższym, tuż obok zakładu fryzjera Pelego, kilku typów z tatuażami Santosu przesiaduje przy piwku od rana. Dla nich to codzienność. Tutaj wszyscy żyją klubem. Widać to też po domach, które przystrojone są tu w barwy klubowe. Stadion z zewnątrz przypomina zaś coś pomiędzy basenem a opuszczoną fabryką. Trybuny jak w latach 80. […]
redakcja
• 2 min czytania
2