Benedyczak ze starymi nawykami u nowego trenera. Urban się ucieszy

Marcin Ziółkowski

06 listopada 2026, 22:30 • 2 min czytania 0

Reklama
Benedyczak ze starymi nawykami u nowego trenera. Urban się ucieszy

Nie mamy pośród polskich napastników zbyt wielu goleadorów. Jeden z nich całkiem nieźle radzi sobie w Turcji i po raz kolejny został doceniony powołaniem przez Jana Urbana. Adrian Benedyczak, bo o nim mowa, ponownie wpisał się na listę strzelców w Super Lig. Wszystko to w debiucie nowego trenera.

Reklama

Na kłopoty Benedyczak

Na początek 11. kolejki tureckiej ekstraklasy, mieliśmy „polski” mecz. Gaziantep dwójki Kacprów – Kozłowskiego i Tobiasza – mierzył się z Kasimpasą Adriana Benedyczaka. Były bramkarz Legii doznał niedawno kontuzji, więc siłą rzeczy na boisku go zabrakło.

Pozostali zawodnicy znad Wisły rozpoczęli rywalizację od pierwszej minuty. Był to premierowy występ Kasimpasy pod wodzą Alfreda Schreudera. Holender zastąpił legendarnego nad Bosforem Emre Belozoglu, który objął Fenerbahce.

Do protokołu zapisał się jedynie napastnik drużyny gości.

Reklama

Benedyczak skutecznie wykorzystał rzut karny w 21. minucie meczu i podwyższył wynik na 2:0. Było to jego siódme trafienie w lidze. W drugiej połowie jego drużyna mierzyła się z dużym naporem ze strony Gazientepu, ale nawet jedna z piętnastu prób nie wpadła do siatki.

Finalnie więc utrzymało się dwubramkowe prowadzenie gości, co oznacza, że debiut Alfreda Schreudera można uznać za udany. Drużyna „Kacprów” przegrała szósty raz z rzędu w Super Lig.

Reklama

Benedyczak może się więc w radosnym nastroju udać na zgrupowanie kadry narodowej. Polacy zmierzy się w ostatnich meczach w tym roku w Lidze Narodów z Rumunią i Szwecją. Dla napastnika to szansa na debiut z orzełkiem na piersi.

Polak jest w czołówce strzelców tureckiej Super Lig. Plasuje się obecnie na piątej lokacie. Co ciekawe, każdy z siedmiu najlepszych strzelców ma za sobą grę dla jakiegoś włoskiego klubu. Mowa bowiem o Gifcie Orbanie (Hellas), Victorze Osimhenie (Napoli), Mohamedzie Salahu (Fiorentina, Roma), Eldorze Szomurodowie (Genoa, Roma, Spezia, Cagliari), Benedyczaku (Parma), Vedacie Muriqim (Lazio) oraz Dusanie Vlahoviciu (Fiorentina, Juventus).

Reklama

 

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama