Końcówka letniego okna transferowego poszła kompletnie nie po myśli Arkadiusza Milika. On sam pozostał w Juventusie, wydawało się, że może dostać swoje szanse, jednak Turyńczycy ściągnęli w ostatniej chwili kolejnego napastnika, w związku z czym Polak został skreślony i spędzi na trybunach kolejne miesiące, aż do zimowego okna. Znacznie lepiej od trenera Starej Damy potraktowali go niedawno funkcjonariusze warszawskiej policji, o czym poinformował Fakt. Mimo że Milik złamał kilka przepisów w ciągu kilku sekund z radiowozem na ogonie, nie otrzymał mandatu, a mógłby nawet stracić prawo jazdy.
Podczas letniego okresu przygotowawczego Arkadiusz Milik notował regularne występy w Juventusie. W ostatnim meczu towarzyskim strzelił gola przeciwko Palermo. Dużo wskazywało na to, że 32-latek będzie częścią kadry Starej Damy w tym sezonie, jednak w samej końcówce okna transferowego do Turynu trafił Nick Woltemade z Newcastle United. By zgłosić go do rozgrywek, Juventus wykreślił z listy Milika, który nie może grać zarówno w Lidze Europy, jak i Serie A.
Policjanci oszczędzili Milika
Mimo że polski napastnik nie gra w piłkę praktycznie od dwóch lat (kilka występów zaliczył wiosną), to wciąż może cieszyć się szacunkiem rodaków, w tym… funkcjonariuszy warszawskiej policji. Jak poinformował bowiem Fakt, 25 września poruszający się ciemnym Mercedesem klasy G Milik, złamał kilka przepisów ruchu drogowego. Piłkarz postanowił wyprzedzić inny samochód, przecinając podwójną linię ciągłą. Na dodatek, zrobił to, przejeżdżając przez przejście dla pieszych.
🚨 Milik łamał przepisy na oczach policjantów. Mamy nagranie
Arkadiusz Milik za kierownicą mercedesa przejechał przez podwójną linię ciągłą i wyprzedzał na przejściu dla pieszych. Wszystko na oczach jadących za nim policjantów. 🚔
Funkcjonariusze ruszyli za piłkarzem i zatrzymali… pic.twitter.com/6mxkMqSFgF— Fakt (@Fakt_pl) September 29, 2026
Swoją drogą, 73-krotny reprezentant Polski wykazał się w tej sytuacji niesamowitym wyczuciem – tuż za nim stał radiowóz. Funkcjonariusze podążyli za nim. Za wspomniane wykroczenia 32-latek mógł zapłacić łącznie 1700 zł i zgarnąć 20 punktów karnych. Policjanci mu jednak darowali i skończyło się na pouczeniu.
– Policjanci zauważyli wykroczenie, podjęli interwencje i zastosowali wobec kierowcy art 41 kodeksu wykroczeń, czyli zawrócili mu uwagę – wyjaśniał Jakub Pacyniak z Komendy Policji Warszawa-Śródmieście. – Funkcjonariusze nie zawsze muszą karać. Prawo mówi też o tym, że policjanci mogą zwrócić uwagę kierującemu na niewłaściwe zachowanie – dodał.
Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się Mariusz Sokołowski, były rzecznik prasowy komendanta głównego Policji.
– Ze zdziwieniem przyjmuję takie rozstrzygnięcie, bo to była kumulacja bardzo poważnych wykroczeń. To jest zgodne z prawem i policja ma taką możliwość, żeby odstąpić od ukarania kierowcy, ale jest trudne dla mnie do zrozumienia, że dzieje się to w przypadku łamania tak poważnych przepisów np. wyprzedzanie na przejściu dla pieszych – mówił był policjant w rozmowie z Faktem.
– Zazwyczaj pouczenie stosuje się w przypadku kierowców popełniających mniejsze przewinienia, mających czystą kartotekę, albo w wyjątkowych sytuacjach, gdy chodzi o czyjeś zdrowie lub życie, bo ktoś się spieszy do szpitala. Zarówno eksperci, jak i policjanci mówią o tym, że nie ma taryfy ulgowej w przypadku poważnych przewinień na drodze, a tutaj okazuje się, że niektóre osoby mogą na taką taryfę ulgową liczyć.
Piłkarz Juventusu tak bardzo wziął sobie to pouczenie do serca, że później przejechał jeszcze przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, co widać na filmie opublikowanym przez Fakt…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix