post Avatar

Opublikowane 29.07.2020 19:53 przez

Kacper Bartosiak

Pożary w Australii, Brexit, plaga szarańczy w Afryce, pandemia koronawirusa COVID-19 – bądźmy szczerzy, 2020 rok niemal na każdym kroku wali nas obuchem po głowie. Na tym tle powrót do ringu 54-letniego Mike’a Tysona to chyba po prostu naturalna kolej rzeczy. Coraz więcej wskazuje na to, że nie będzie to pojedynczy skok na kasę, a jedynie początek poważniejszej inicjatywy, która ma dać zapomnianym sportowym legendom drugie życie.

Temat wisiał w powietrzu od kilku miesięcy, ale do samego końca sprawiał wrażenie przemyślanej kampanii PR-owej. Współpracownicy „Bestii” regularnie wrzucali do mediów społecznościowych krótkie fragmenty treningów. Wybuchowe kombinacje ciosów robiły wrażenie, ale trwały zaledwie kilka sekund. To jednak wystarczyło, by wyobraźnia mas zaczęła pracować, a sprawy szybko przybrały dość nieoczekiwany obrót.

Oliwy do ognia dolewał sam Mike. Od początku zaznaczał, że mówi o poważnym powrocie. Pojawiały się plotki o opiewającej na 20 milionów dolarów ofercie walki na gołe pięści. Współczesny mistrz świata wagi ciężkiej – Tyson Fury (30-0-1, 21 KO) – też przebąkiwał o tym, że pojawiła się bliżej nieokreślona propozycja walki z człowiekiem, któremu zawdzięcza przecież imię. W zalewie przekłamań, półprawd i ćwierćnewsów naprawdę łatwo było się pogubić.

Niedługo miało się okazać, że karuzela absurdów tak naprawdę dopiero wystartowała. Tyson nie był jedynym dżinem, który wyskoczył z butelki zakopanej na początku XXI wieku. Z hibernacji zaczęły się budzić kolejne legendy, deklarując oczywiście gotowość do walki. Evander Holyfield, Riddick Bowe czy James Toney  – można było odnieść wrażenie, że z dnia na dzień panowie po pięćdziesiątce odkryli tajemniczy sok z gumijagód, który odmłodził ich o jakieś dwie dekady.

To oczywiście jedna wielka fatamorgana. Bowe i Toney to akurat koronne przykłady pięściarzy, którzy w trakcie długich i bogatych karier przyjęli zbyt dużo ciosów. Ten pierwszy odszedł z boksu jeszcze przed trzydziestką, ale z uszkodzonym przez Andrzeja Gołotę mózgiem, czego dowodzono nawet przed sądem. Drugi był mistrzem defensywy i nigdy nie dał sobie zrobić w ringu specjalnej krzywdy, ale boksował po prostu o wiele za długo. Dziś wystarczy go posłuchać przez 2 minuty by zrozumieć, że nigdy nie powinien już wychodzić do ringu.

Liga, ale jaka?

Tyson z gracją wrzucił granat w wentylator i cierpliwie czekał na rozwój sytuacji i kolejne oferty. Ostatecznie związał się z mało znaną platformą internetową Triller, która rozpycha się łokciami i skutecznie podgryza nawet Tik-Toka. Według informacji medialnych „Żelazny Mike” za pierwszy występ po długiej przerwie może zarobić nawet 50 milionów dolarów. Sam zainteresowany mówi jednak, że to dopiero początek, a pierwszą walkę reklamuje hasłem „Liga Tylko Dla Legend”.

Zawsze chciałem budować i doceniać sportowców. Wszystkich nas popycha do działania pogoń za marzeniami i chęć samodoskonalenia się. To nieodłączna część nas – ten żar nigdy nie gaśnie. Liga Tylko Dla Legend może pomóc sportowcom w ramach poszczególnych dyscyplin, tworząc najbardziej epicką z możliwych rywalizacji – przewiduje Tyson reklamując projekt. W pierwszej odsłonie jego rywalem będzie Roy Jones Jr i trzeba przyznać, że to wybór mocno nieoczywisty.

Dzielą ich tylko trzy lata, ale w świecie boksu wywodzą się właściwie z dwóch różnych epok. Tyson wkroczył na wielką zawodową scenę w 1986 roku, zostając najmłodszym mistrzem świata w historii wagi ciężkiej. Jones dwa lata później wrócił do domu z medalem igrzysk, ale padł ofiarą jednego z największych sędziowskich skandali w olimpijskich dziejach. Kiedy w 1993 roku wywalczył pierwszy mistrzowski tytuł, Mike siedział w więzieniu i chwilowo nie liczył się w wielkiej grze.

Wtedy jakiekolwiek ewentualne spotkanie w ringu tych panów zakrawało na pijany sen wariata – dzieliły ich przecież trzy kategorie wagowe. Mimo to był taki konkretny moment, kiedy walka Jones kontra Tyson była realna i mogła być hitem – choć bardziej sprzedażowym niż sportowym. W 2003 roku ten pierwszy miał za sobą udane rządy nie tylko w wadze średniej, ale także w superśredniej i półciężkiej. Kategoria junior ciężka nie była wówczas specjalnie istotna – brakowało tam wielkich nazwisk.

Mały idzie się bić z dużymi

Roy miał znakomity bilans (47-1) i był powszechnie uważany za jednego z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe. Za jedyną w karierze porażkę (przez dyskwalifikację) zrewanżował się szybkim nokautem. Kiedy na horyzoncie brakowało sportowych wyzwań odpowiedniego kalibru, Jones postanowił zawalczyć o miejsce w historii podbijając kolejną kategorię.

Nie zaatakował jednak tronu wagi ciężkiej – na nim wciąż siedział powszechnie uważany za najlepszego Lennox Lewis (41-2-1, 32 KO). Wybrał Johna Ruiza (38-4-1) – posiadacza mistrzowskiego tytułu federacji WBA. Napisać, że Ruiz był specyficznym pięściarzem, to w sumie nie napisać nic. W bokserskim środowisku był uważany za nudziarza i specjalistę od brudnego boksu. Paradoksalnie momentami działało to na jego korzyść – Lewis po prostu uważał, że pojedynek z kimś takim w ogóle się nie sprzeda, więc wolał stracić jeden z tytułów, a pieniądze zarobić z kimś innym.

O stylu Ruiza wiele mówi jego późniejsza walka z Andrzejem Gołotą. W tamtym okresie zaliczył dziwaczną trylogię z Evanderem Holyfieldem (37-5-1). Pierwszy pojedynek przegrał zdaniem sędziów minimalnie, ale sam miał inne zdanie. – To był napad bez broni w ręku – mówił. W rewanżu wygrał wyraźnie, a trzecie spotkanie zakończyło się remisem. To było jednak 36 rund pełne faulowania i klinczowania, które niewiele wniosło do historii wagi ciężkiej i mocno wynudziło nawet największych koneserów.

Jones wybrał więc jednego z najsłabszych mistrzów od lat i w ringu nie miał z nim większych problemów. Przybrał blisko 10 dodatkowych kilogramów mięśni, ale legendarna szybkość nadal była jego największym atutem. To był bezprecedensowy popis. W długiej historii boksu mistrz wagi średniej tylko raz sięgnął po tytuł królewskiej kategorii, ale Bob Fitzsimmons dokonał tego… w 1897 roku!

Rozbić bank

Roy zarobił za ten występ 10 milionów dolarów, ale miał w głowie większe wypłaty. Największe pieniądze i nazwiska były w wadze ciężkiej – wystarczyło tylko zaprosić do ringu Tysona, Holyfielda lub Lewisa. Wszyscy trzej byli u schyłku długich karier, ale każdy miał do załatwienia własne interesy. „Żelazny Mike” musiał odzyskać reputację po laniu z rąk Lennoksa, który… czekał na rewanż i kolejną łatwą wypłatę. – Żadne inne wyzwanie nie wzbudza mojej ekscytacji – mówił 37-letni już mistrz, którego Don King nazywał wówczas „Cesarzem Boksu”.

W lutym 2003 roku Tyson wrócił na zwycięskie tory, nokautując już w pierwszej rundzie Clifforda Ettiene’a (24-1-1). Kilka tygodni później Jones pokonał Ruiza, więc starcie zwycięzców tych walk nabrało kolorów. Roy kupił sobie trochę czasu – władze federacji WBA dały mu aż rok na obronę pasa. Pierwsze rozmowy nie przyniosły jednak efektu, więc w listopadzie zdecydował się na powrót do kategorii półciężkiej. Miało się okazać, że na dłużej.

W walce z Antonio Tarverem (21-1) wypadł bardzo kiepsko, ale wygrał niejednogłośnie na punkty. Po werdykcie wszyscy mówili o jego potencjalnej walce z Tysonem. – Pokona Mike’a, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Na pewno wyjdzie do ringu bardziej zmotywowany – przekonywał trener Emanuel Steward. Raczej wiedział co mówi – kilka miesięcy wcześniej poprowadził Lewisa do wygranej z Tysonem. Jones miał wtedy niecałe 35 lat i coraz mniej w baku, ale trzy lata starszy Mike od dawna jechał na oparach.

Dlaczego negocjacje nie zakończyły się sukcesem? Roy nie ukrywał, że chce tym występem rozbić bank. W rozmowach z dziennikarzami mówił o „Lotto fight”, ale przedłużające się negocjacje nie przyniosły owoców. Po latach w programie Joego Rogana nowe światło na całą sprawę rzucił Andre Ward (32-0, 16 KO) – mistrz kategorii superśredniej kolejnej generacji, który od najmłodszych lat był zapatrzony w Jonesa.

W 2003 mieliśmy z Royem tego samego menedżera – Jamesa Prince’a. Dlatego wiem, że na stole była oferta walki z Tysonem z gwarantowaną wypłatą rzędu 40 milionów dolarów. Był jeszcze jeden pozytyw – Roy mógłby zostać w wadze ciężkiej. Nie musiałby zrzucać wagi, a Tyson nie był już tym samym Tysonem. Pracowali nad tą walką, ale Jones chciał więcej pieniędzy. James namawiał go, by wziął 40 milionów, ale Roy uznał, że ta walka i tak będzie na niego czekać. Dlatego wrócił do półciężkiej na walkę z Tarverem. Reszta jest historią – zdradził Ward.

Walka pokazowa, ale…

Absurd? Nie pierwszy i nie ostatni w bokserskim środowisku. Jones za pierwszy występ z Tarverem zarobił zaledwie 5 milionów dolarów. Dlaczego nie wziął wartej 8 razy więcej walki z supergwiazdą, w której wcale nie stał na straconej pozycji? Tyson nie wygrał potem już żadnej walki – zakończył karierę po dwóch porażkach z mocno przeciętnymi przeciwnikami. Ward przekonuje, że gdyby Jones zaakceptował tamtą ofertę, to wygrałby z Tysonem. Po wszystkim mógłby odjechać w blasku zachodzącego słońca jako multimilioner i jeden z największych w historii.

To się oczywiście nie wydarzyło. Roy próbował dozbierać brakujące miliony w kolejnych występach. Walczył o wiele za długo i jak wiele innych wielkich gwiazd rozmieniał się na drobne. Zebrał kilka ciężkich nokautów i zaczął jeździć po całym świecie. W 2012 roku zawitał do Polski na walkę z Dawidem Kosteckim (39-1), ale ten na ostatniej prostej trafił do więzienia. Pojedynek z marszu wziął Paweł Głażewski (17-0), który rzucił legendarnego Amerykanina na deski, ale na kartach sędziów przegrał. Werdykt wzbudził szerokie kontrowersje – na korzyść Polaka punktował między innymi Dan Rafael i portal Boxingscene.

Tyson nie kontynuował kariery dłużej, niż było to konieczne, ale miał podobne problemy finansowe. Ogłosił bankructwo, a potem przy wsparciu kolejnej żony Kiki wiele razy wracał w nowych rolach. Pojawiał się w filmach („Kac Vegas”) i na Broadwayu (z autorskim programem w reżyserii Spike’a Lee). Z czasem zajął się bardziej ekscentryczną działalnością. Na 170-hektarowym „Ranczu Tysona” rozkwita dziś hodowla marihuany, co podobno przynosi pół miliona dolarów zysku każdego miesiąca.

>>> MIKE TYSON NA TLE HISTORII – POSŁUCHAJ AUDYCJI WESZŁO.FM O JEGO KARIERZE! <<<

Główny bohater został też gwiazdą YouTube’a – prowadzony przez niego podcast, gdzie w oparach marihuany rozmawia z gwiazdami sportu i kultury regularnie przyciąga miliony widzów. Według samego Tysona na miejscu w skali miesiąca z dymem idzie towar wart 40 tysięcy dolarów. Istnieją kolejne ambitne plany rozwoju tej działalności i łatwo sobie wyobrazić, że szeroko reklamowany pojedynek z Jonesem pewnie może tylko w tym pomóc.

Byli pięściarze deklarujący gotowość powrotu do ringu:

  • Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO) – ostatnia walka: 2011 rok
  • James Toney (77-10-3, 47 KO) – ostatnia walka: 2017 rok
  • Riddick Bowe (43-1, 33 KO) – ostatnia walka: 2008 rok
  • Shannon Briggs (60-6-1, 53 KO) – ostatnia walka: 2016 rok

Pewne kontrowersje budzi natomiast charakter samej walki. Ogłoszono, że panowie spotkają się na dystansie ośmiu rund bez kasków i w 12-uncjowych rękawicach. Według Kalifornijskiej Komisji Stanowej (CSAC) będzie to pokazowy pojedynek. Nie będzie więc sędziów punktowych, a arbiter ringowy ma być wyczulony na każdy przejaw agresji. Podobno ma przerwać walkę, gdy do celu dojdzie… pierwszy mocniejszy cios.

Nikt nie chce, by starszym panom stała się jakaś krzywda, ale… jaki jest sens organizować Tysonowi walkę, która może potrwać zaledwie kilkanaście sekund? „Żelazny Mike” miał jeden styl, który polegał na wywieraniu nieustannej presji i zasypywaniu rywali gradem ciosów. Nawet migawki pokazujące jego obecną formę rozpalają wyobraźnię, bo pokazują jak mocno i precyzyjnie bije mimo wieku. Trudno sobie wyobrazić, że Tyson nagle zacznie boksować na wstecznym biegu i będzie bawić się boksem – to po prostu inny typ zawodnika.

Mimo wielu niewiadomych świat już żyje tym wydarzeniem. Legendy boksu zapowiadają je w kolejnych popularnych programach. Obaj nie wykluczają „pójścia po nokaut”. Do ringu wyjdą 12 września w pustej arenie, a pakiet Pay-Per-View można wykupić za 50 dolarów. „Liga Tylko Dla Legend” to na razie pusty slogan, bo jedyną dodatkową atrakcją jaką do tej pory ogłoszono podczas tej samej gali jest bokserska walka youtubera Jake’a Paula (1-0) z… koszykarzem Natem Robinsonem. Czyli w sumie jak to u Tysona – po prostu nie może być zbyt normalnie.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix

Opublikowane 29.07.2020 19:53 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
zero
zero

jest popyt, jest podaż.

n0_thx
n0_thx

Coś jak nasze Fame MMA. Cyrk dla debili.

Milena
Milena

Z przyjemnością obejrzę tym bardziej, że przez tak długi czas niczego nie było… Aczkolwiek boks oglądam z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ oczywiście nie każdego zawodnika… Ale jego z chęcią

Weszło
24.11.2020

Boniek: Wybrałem opcję spokojną, czyli Jurek dalej prowadzi kadrę

We wtorkowej prasie Zbigniew Boniek mówi o reprezentacji i selekcjonerze, Gergo Lovrencsics wspomina pobyt w Lechu, Dominik Furman opowiada o pobycie w Turcji, a Ivi Lopez nie ukrywa swoich dużych ambicji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem o Jerzym Brzęczku i ostatnich wydarzeniach wokół reprezentacji Polski. (…) Piłkarze narzekali na kiepski styl już w trakcie […]
24.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jagiellonia uczy skutecznego piętnowania amatorki

To Ekstraklasa, tu się może zdarzyć dużo, ale umówmy się, że ramy przyzwoitości wskazują, że nie masz prawa wygrać, jeśli odwalasz kompletną amatorkę. Jeśli kompletnie debilnie ustawiasz mur, zostawiając dwóch niekrytych przeciwników na siódmym metrze, jeśli nagminnie tracisz piłkę na własnej połowie, jeśli zaskakuje cię długa piła chwilę po starcie drugiej połowy, jeśli nie wyciągasz […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wtorek w Weszło.FM – Liga Mistrzów, magazyny, Ekstraklasa

Liga Mistrzów, Ekstraklasa… Wtorek zapowiada się ciekawie, więc i z Weszło.FM nudzić się nie będziecie. Mamy dla was dzień pełen emocji: rozmowy z ekspertami, piłkarzami i nasze autorskie programy podsumowujące ligę angielską oraz niemiecką. Co jeszcze? Sprawdźcie naszą ramówkę. Wtorek standardowo zaczniemy od „Dwójki bez sternika”! O poranku budzić was będą Maja Strzelczyk i Marcin […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jak nie bronić rzutów wolnych? Warsztaty Wisły Płock

Stałe fragmenty gry. W futbolu coraz więcej od nich zależy. Pada z nich coraz więcej bramek. Cały świat analizuje, jak się ustawić, jak bronić, generalnie: co zrobić? Wisła Płock chyba jest aż do przodu ze zmianami, ewidentnie ktoś tam dostał cynk, że rzut wolny w okolicach szesnastki to jak osobisty w koszykówce i nie można […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

PSG walczy o życie w Lidze Mistrzów. Lipsk znów ich zaskoczy?

Wtorkowy zestaw gier w Lidze Mistrzów to raczej pakiet „lanie od mocarza”. Wśród pojedynków maluczkich z gigantami wyróżnia się jednak jedno spotkanie. PSG kontra RB Lipsk, hit wieczoru i mecz, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wyjście z grupy. Zwłaszcza w przypadku porażki ekipy z Francji. Dobra, przyjrzymy się więc tej batalii […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Piast w trzy dni ugasił pożar, dziś przełamał klątwę Lechii

Był pożar, nie ma pożaru. Od początku sezonu Piast grał lepiej niż punktował i ciągle wydawało się, że drużyna Waldemara  Fornalika musi odpalić. I tak też się wreszcie stało. Wymuszony przez koronawirusa miesiąc przerwy najwyraźniej pomógł kilka spraw uporządkować, bo gliwicka ekipa w ciągu trzech dni uspokoiła swoją sytuację. W piątek wygrała w Zabrzu, a […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Defensywa Podbeskidzia szansą dla Mraza?

Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale we wtorek czeka nas prawdziwy hit. Podbeskidzie Bielsko-Biała co prawda nie gra z Górnikiem Łęczna, a z Zagłębiem Lubin, ale taki tydzień z Ekstraklasą jak najbardziej nam pasuje. Zwłaszcza że obydwa zespoły kojarzą się raczej ze sporą liczbą bramek. Czyli w Bielsku może być kolorowo, a my serwujemy wam porcję […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Totolotek podwaja wpłatę! 100% reload bonusu

Widzieliście kiedyś takie cuda, żeby wpłacić stówkę i mieć dwie? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do Totolotka. Ten legalny bukmacher oferuje wam dziś promocję RELOAD BONUS 100%. W ramach niej możemy otrzymać aż do 100 PLN bonusu za dokonanie wpłaty. Brzmi świetnie? To sprawdźcie szczegóły. Zasady promocji są banalnie proste. Skorzystać może z niej każdy, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

WESZŁOPOLSCY: SZUMSKI, TWOREK, SZYMONOWICZ, MICHALSKI

Weszłopolscy strikes again! Za nami pierwsza kolejka po przerwie reprezentacyjnej, więc wracamy z ulubionym programem wszystkich Polaków. Wydarzenia w Ekstraklasie i na jej zapleczu omówi dziś dla was ekipa w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Kuba Olkiewicz oraz Adam Sławiński. Goście? Jak zwykle, wybitni, czyli  Jakub Szumski, Piotr Tworek, Dawid Szymowicz oraz Seweryn […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

„Skowronek powinien dostać czas do końca roku. A później czas na decyzję”

– Teraz jest czas na weryfikacje. Spodziewam się, że trener Skowronek będzie sprawdzony w tych trudnych meczach. I wtedy na koniec roku można usiąść i ocenić – jak sobie trener w tych warunkach poradził. Wówczas można się zastanowić, czy Skowronek może prowadzić dalej tę drużynę, czy jednak trzeba oddać je w ręce kogoś innego – […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Gdyby Lech nie tracił frajerskich bramek w końcówkach, to byłby na podium

Gdyby nie frajersko tracone bramki w końcówkach przez Lecha Poznań, to Kolejorz miałby tyle samo punktów co Raków i miałby tylko punkt straty do Legii Warszawa. Nie chodzi o to, by pokazać, jak blisko Lech jest czołówki Ekstraklasy w wydumanej tabeli. Raczej chcemy pokazać, że gdyby lechici byli bardziej skoncentrowani w ostatnich minutach, to mogliby […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Pan piłkarz Mladenović. Co za listopad Serba

Nie żeby dobra gra Mladenovicia w Legii była zaskoczeniem. Przychodził jako transfer-pewniak. Jeden z najlepszych lewych obrońców Ekstraklasy ostatnich sezonów. Wystawiany w kadrze Serbii na poważne mecze. Ale takich pewniaków, które miały reputację kozaków w swoich klubach, a w Legii nie dźwigały presji, niebezpiecznie, acz konsekwentnie zmierzając w kierunku ligowego dżemu, też widzieliśmy całkiem sporo. […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Cebula: – Nie miałem liczb i siedziało to we mnie. Kilkadziesiąt spotkań, a statystyki zerowe

– Mecze nie wyglądały najgorzej, ale brakowało najważniejszego. Nie miałem liczb i siedziało to we mnie. To nie było proste. 80-parę meczów, a statystyki były zerowe. Wyglądało to słabo. Chciałem sobie wybić z głowy te myśli, wierzyć, że liczby przyjdą. No i tak też doszedłem do wniosku, że potrzebuję zmiany otoczenia i spróbowania w innym […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Legijny fus, Harry Hole i ksywka „Wędka”. Poznajcie Maksa Sitka

 – W Siarce miałem dobrą ksywkę: „Wędka”. Trener Gąsior w trzech pierwszych meczach zdejmował mnie w pierwszej połowie. Rekord świata pewnie. Tak schodziłem w dół. Najpierw zszedłem w 42 minucie, potem 39, potem 32. Jak następny raz wychodziłem w pierwszym, to patrzyłem na linię czy ktoś się nie grzeje – Maksymilian Sitek z Podbeskidzia to […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Korupcja, defraudacje, nadużycia. Wiceprezydent FIFA zawieszony na pięć lat

O finansowych przekrętach szefa Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF), Ahmada Ahmada, media donosiły od dawna. Od lat. Mimo to, pochodzący z Madagaskaru działacz w najlepsze zarządzał futbolem na Czarnym Lądzie. Ba, był również wiceprezydentem FIFA, a w ostatnim wywiadzie dla BBC zapewniał, że planuje ubiegać się o reelekcję w najbliższych wyborach na prezydenta CAF. Dziś jednak […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Kirkeskov kończy pobyt w Piaście tak, jak zaczął, czyli fatalnie

Z piekła do nieba i z powrotem. Tak można podsumować pobyt Mikkela Kirkeskova w Piaście Gliwice. Możliwe, że Duńczyk z powodu kontuzji odniesionej w piątkowych derbach z Górnikiem Zabrze, właśnie pożegnał się z ekstraklasowymi boiskami. I robi to w naprawdę słabym stylu.  Jego kontrakt wygasa wraz z końcem roku i od dawna wiadomo, że nie […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wisła skuteczna na wyjazdach. To oznacza kłopoty Jagi?

Mecz Jagiellonii Białystok z Wisłą Płock – nic nie kojarzy nam się z poniedziałkiem bardziej niż to spotkanie. Ale że to hit dzisiejszego dnia, to ciężko obok niego przejść obojętnie. Białostoczanie mają za sobą trzy porażki z rzędu, więc warto poszukać swoich szans na ugranie czegoś u bukmachera, patrząc na formę obydwu drużyn. Łapcie nasze […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Co jest nie tak z defensywą Jagiellonii?

To mogłaby być opowieść o tym, jak dużo potrafi zależeć od klasowego bramkarza. Odkąd kontuzja wykluczyła z gry Pavelsa Steinborsa, Jagiellonia nie wygrała jeszcze meczu, w trzech spotkaniach tracąc aż siedem siedem goli. Pytanie jednak, czy aby na pewno wszystkie ostatnie bolączki defensywy ekipy Bogdana Zająca spowodowane są brakiem Łotysza między słupkami? Otóż, proszę państwa, […]
23.11.2020