Za kilka miesięcy minie sześć lat, odkąd Mikael Ishak został piłkarzem Lecha i obecnie wszystko wskazuje na to, że przygoda Szweda z poznańskim klubem szybko się nie skończy. Kapitan mistrza Polski przyznał jednak, że trafiając na Bułgarską nie spodziewał się, że spędzi tam aż tyle czasu. Dodał, że pozostanie w zespole na następne sezony to dla niego obecnie priorytet.
W rozmowie z tygodnikiem Piłka Nożna Mikael Ishak przyznał, że nie spodziewał się tak długiego swojego pobytu w Poznaniu. Obecnie dla Lecha gra już od ponad pięciu lat i jest najbardziej doświadczonym zawodnikiem w drużynie.
– Przypuszczałem, że pogram przy Bułgarskiej przez sezon albo dwa, nacieszę się klubem, a następnie ruszę dalej. Tak długiego pobytu w Lechu nie było w planach. Nie żałuję jednak, że moje losy potoczyły się inaczej. Jestem szczęśliwy, rodzina ma zapewniony komfort, wiedziemy dobre życie. Między innymi z tego powodu dwukrotnie podjąłem decyzję o pozostaniu w Kolejorzu – przyznał kapitan mistrza Polski.
Przywódca mistrzów. Ishak znów był motorem napędowym Lecha
Co z przyszłością Ishaka? Lech jest dla niego priorytetem
Ishak w barwach mistrza Polski rozegrał ponad 200 meczów i strzelił w nich dokładnie 113 goli. Mimo takiego dorobku wciąż czeka na swojego pierwszego hat-tricka na poziomie Ekstraklasy – trzy bramki w jednym meczu zdobył tylko w eliminacjach Ligi Mistrzów z islandzkim Breidablikiem. Szwed stwierdził, że chciałby w końcu tego dokonać.
– Przyznaję, że czasami o tym myślę. To dość frustrujące, ponieważ znam siebie i swoje możliwości. Strzeliłem w polskiej lidze sporo dubletów, ale ten trzeci gol, nie wiem dlaczego, jakoś nie chce wpaść. Mimo że dotąd nie zostałem królem strzelców, jestem bardziej regularny niż pozostali napastnicy w Ekstraklasie. Tyle że kiedy dokładam po bramce czy po dwie, innym zdarza się strzelić trzy-cztery gole w jednym spotkaniu, przez co odskakują w klasyfikacji. Miło byłoby tego dokonać, zabrać piłkę do domu i dać ją synom – wyznał 32-latek.
Szwed podzielił się też swoimi planami na przyszłość. Jest bardzo zadowolony z życia w Poznaniu i nie wyklucza, że zostanie tam nawet po zakończeniu sportowej kariery. Jego umowa z Lechem wygasa 30 czerwca 2027 roku i jeśli dostanie możliwość jej przedłużenia, to rozważy to w pierwszej kolejności przed innymi propozycjami.
– Wiem, jak działa ten biznes. Szefowie klubu nie zaproponowali mi dwa razy przedłużenia kontraktu, ponieważ stwierdzili, że dobrze wyglądam z brodą. Jestem świadomy, że podstawą są występy na boisku. Mój kontrakt wygasa latem 2027 roku. Jeśli nadal będę wywiązywać się z obowiązków, będę czuć się dobrze fizycznie i dostanę propozycję, rozważę ją w pierwszej kolejności. Lech zawsze będzie mieć pierwszeństwo. Jednak w przypadku, gdy klub uzna, że już nie spełniam oczekiwań, nie porzucę futbolu, bo podoba mi się w Poznaniu. To żadna tajemnica, że czujemy się tutaj bardzo dobrze. Dlatego niczego nie wykluczam.
Ishak o powrocie do reprezentacji: Dla mnie to już koniec. Tak to widzę
Ishak, mimo upływających lat, nic nie traci ze swoich umiejętności, a wręcz przeciwnie, staje się coraz lepszy. Obecny sezon pod względem liczby trafień już jest dla niego najlepszy od momentu transferu do Lecha. W bieżących rozgrywkach już 23 razy pokonywał bramkarza przeciwnika, a przecież jeszcze co najmniej kilkanaście spotkań do końca.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Siemieniec o pracy w Serie A: To jedno z moich marzeń
- Nie tylko Hamulić. Wisła Płock wzmacnia się na koniec okienka
- Rasak potwierdza. GKS nie był jedynym chętnym z Ekstraklasy