Xabi Alonso „stracił” szatnię w listopadzie. Porównał Real do przedszkola

Marcin Ziółkowski

14 stycznia 2026, 20:20 • 3 min czytania 1

Real Madryt zszokował świat piłki, zwalniając Xabiego Alonso. Na stanowisku zastąpił go Alvaro Arbeloa, który poprowadzi zespół już w kolejnym spotkaniu – w Copa del Rey z Albacete. Najnowsze doniesienia – między innymi dziennika Marca – sugerują, jakoby klimat na treningach Królewskich popsuł się dwa miesiące temu. Alonso był zirytowany zachowaniem swoich podopiecznych.

Xabi Alonso „stracił” szatnię w listopadzie. Porównał Real do przedszkola
Reklama

Alonso – wielka nadzieja i przedwczesny koniec

12 stycznia Xabi Alonso zdecydował się rozstać za obopólną zgodą z Realem Madryt. Choć wygrał on 70% spotkań w barwach Królewskich – 24 z 34 meczów – to nie miał po drodze z niektórymi zawodnikami.

Według mediów, najbardziej „przeszkadzał” on Viniciusowi (co po sytuacji z El Clasico jesienią dziwić nie może), Jude’owi Bellinghamowi oraz Federico Valverde, który to nie był chętny na grę na prawej obronie, a kiedy dopadły go problemy zdrowotne, to musiał wręcz publikować specjalne oświadczenie, że nigdy nie odmówiłby gry dla Realu Madryt. Po stronie szkoleniowca stali za to Kylian Mbappe, Arda Guler czy Dani Ceballos. Wytworzyły się więc tzw. „obozy”.

Reklama

Jak donosi Marca, wszystko zaczęło się psuć pomiędzy drużyną a Alonso na początku listopada, dokładnie po… wygranym El Clasico. Podczas jednej z sesji treningowych rzucił on, że „nie wiedział, że przyszedł trenować przedszkole”. Ten powiew frustracji okazał się być początkiem końca Baska w doskonale znanym sobie klubie (rozegrał w nim 236 spotkań).

Przelało to czarę goryczy. Alonso nie był zadowolony z nastawienia grupy. Piłkarzom nie podobała się liczba informacji, jaką przekazywał im trener. W ich opinii – było tego zwyczajnie za dużo, a trzeba pamiętać, że byli oni nastawieni raczej do luzackiego podejścia, które oferował im Carlo Ancelotti. Sebas Parrilla – asystent Xabiego – prowadził trening, natomiast ciągle brakowało płynności, bo Alonso co chwilę stosował jakieś korekty, poprawiał go. Gracze też nie byli zadowoleni z pracy Parilli, czując, że ich pierwszy trener go podważa. To stawało się uciążliwe. 

Alonso wiedział jednak, ile pracy ma do wykonania z zespołem po letnim turnieju w Stanach Zjednoczonych. W Klubowych Mistrzostwach Świata Królewscy odpadli w półfinale z PSG.

Wzajemna współpraca z czasem okazała się coraz bardziej męcząca, a na koniec – stała się niemożliwa. Xabi czuł niezadowolenie, szepty, złe nastawienie podopiecznych. Do tego szatnia zaczęła już dyskutować o Alvaro Arbeloi. Jako trener Castilli regularnie pojawiał się na treningach pierwszego zespołu i był lubiany.

Alonso wypowiedział się po zwolnieniu

Mimo krótkiego pobytu w stolicy Hiszpanii, Alonso nie załamuje się. W swoim wpisie na Instagramie dał do zrozumienia, że praca ta była dla niego wielkim zaszczytem.

Ten rozdział mojej kariery dobiegł końca i nie potoczył się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Bycie trenerem Realu Madryt było zarówno zaszczytem, ​​jak i odpowiedzialnością. Dziękuję klubowi, zawodnikom, a przede wszystkim kibicom i społeczności Madridistas za zaufanie i wsparcie. Odchodzę z szacunkiem, wdzięcznością i dumą, że dałem z siebie wszystko – przekazał.

Według Cope, unikalna klauzula w kontrakcie Alonso stanowi, że jeśli Real Madryt rozstanie się z nim w ciągu pierwszego roku, klub musi pokryć tylko roczną pensję, a nie pełną wartość kontraktu. To znaczy, że należy mu się kwota rzędu 7-9 mln euro, a nie jej trzykrotność.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Hiszpania

Reklama
Reklama