Martinez uderzył w swój klub, teraz się tłumaczy. „Musimy mieć ambicje”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

15 października 2026, 11:33 • 5 min czytania 4

Reklama
Martinez uderzył w swój klub, teraz się tłumaczy. „Musimy mieć ambicje”

Wypowiedzi Lisandro Martineza dla nadawców Ligi Mistrzów po porażce z Atletico odbiły się szerokim echem. Pojawiły się doniesienia, że nie spodobały się one niektórym zawodnikom Manchesteru United, a władze klubu miałyby za karę nie przedłużyć jego wygasającej umowy. Argentyńczyk na swoim Instagramie postanowił odnieść się do całego zamieszania.

Reklama

Martinez przejechał się po United

W poprzednim sezonie Manchester United zanotował najgorszy start w lidze od 1986 roku, a i tak w bieżących rozgrywkach zdołał przebić samego siebie. Wtedy, jeszcze za kadencji Rubena Amorima, po sześciu kolejkach miał na koncie tylko siedem punktów. Teraz, już pod wodzą Michaela Carricka, tych punktów zgromadził zaledwie sześć.

Na domiar złego, kiedy w Champions League przyszło się zmierzyć z kimś poważniejszym niż Sabah, skończyło się wynikiem 0:2. Jakby tego było mało, w pozycji przegrywającego United znalazło się już przed upływem minuty.

Po porażce na Metropolitano po swoim klubie przejechał się Lisandro Martinez. W rozmowie z Amazon Prime uderzył zwłaszcza w dyrektora technicznego. Stwierdził, że Carrick nie otrzymał latem od Jasona Wilcoxa żadnego wsparcia. – Czasem jest to [występy United] zwyczajnie odbicie tego, jak obecnie wygląda nasz klub (…) Oczekuję więcej [inwestycji]. Na 100%. Oczekuję więcej od dyrektora technicznego (…) Nie można trzymać się tego, co było w zeszłym sezonie. Zespoły wiedzą jak grasz, jeśli się nie zmieniasz, kolejny sezon będzie problemem.

Reklama

Argentyńczyk wystąpił również przed kamerami CBS Sports Golazo. W rozmowie z Peterem Schmeichelem wicemistrz świata tylko dolał oliwy do ognia. – Mamy wiele meczów, trzeba rotować, ale według mnie nie mamy najlepszego składu w porównaniu z najlepszymi drużynami. Bierzemy porażkę na siebie, ale oczekuję więcej od klubu. Nie zamknę buzi, potrzeba więcej ambicji. Musimy rozmawiać o wygrywaniu Ligi Mistrzów, Premier League (…) Co sezon jest to samo. Jak nie powiemy prawdy to nic się nie zmieni.

Dostanie za to po uszach?

Kilkanaście godzin po tych mocnych wypowiedziach Sky Sports poinformowało, że Martinezowi może się za nie oberwać. Według doniesień stacji klub za karę miałby nie przedłużać z Argentyńczykiem umowy, choć ponoć jeszcze niedawno Czerwone Diabły rozważały rozpoczęcie rozmów w tej sprawie. Kontrakt 28-latka wygasa już w czerwcu przyszłego roku. Klub ma też już szukać w jego miejsce lewonożnego stopera.

Reklama

Ale nie tylko działaczom ostre słowa wychowanka Newell’s Old Boys miały się nie spodobać. Ponoć niezadowoleni z nich byli także niektórzy zawodnicy. Mistrz świata z 2022 roku miał nawet tuż przed lotem powrotnym do Manchesteru wdać się w sprzeczkę z jednym z piłkarzy.

Odniósł się do swoich słów

Pomeczowe wywiady odbiły się w środowisku Manchesteru United na tyle szerokim echem, że Martinez postanowił się do nich odnieść, choć było to już dużo bardziej „wygładzone” PR-owo i nie tak emocjonalne.

Reklama

– Odnosząc się do wszystkiego, co zostało powiedziane o moich komentarzach, chcę podzielić się moimi przemyśleniami odnośnie tego, co mówiłem i jak się czuję. Po meczu rozmawiałem z wściekłością i frustracją spowodowanymi nie takim wynikiem, jakiego chcieliśmy. Ci, którzy mnie znają, wiedzą jak żyję piłką – z pasją, zaangażowaniem i ogromną chęcią zwyciężania. Kiedy rzeczy nie idą po naszej myśli, to boli, szczególnie wtedy, kiedy reprezentujesz klub z taką historią i pozycją, jak Manchester United – napisał na swoim Instagramie.

– Moje słowa oddają to, jak się czuję i jak bardzo chcę widzieć ten klub w walce o najwyższe cele. Wysokie standardy są częścią tego, jak postrzegam piłkę nożną i odpowiedzialnością, jakie niesie za sobą noszenie tej koszulki. Gdy mówię, że chcę więcej, mam na myśli ambicję, którą musimy mieć w takim klubie. Żeby się rozwijać, stać się silniejszym i mieć wszystko, czego potrzebujemy, musimy rywalizować na najwyższym poziomie. To są standardy, których wszyscy musimy od siebie wymagać, począwszy ode mnie – dodał.

Reklama

– Wiem, że przede wszystkim to my, piłkarze, musimy dowozić i ja staję na czele do brania tej odpowiedzialności. Musimy nawet żądać od siebie więcej i pracować razem, by przywrócić Manchester United na szczyt. Wierzę, że w moich kolegów, naszego trenera i wszystkich, którzy pracują w klubie na jego rozwój. Jestem przekonany, że drogą do tego jest wspólna praca, z ambicją i zaangażowaniem. Odkąd tu przyszedłem, mój cel jest ten sam – zwyciężać, rywalizować na najwyższym poziomie i dawać dla tego herbu wszystko – zakończył.

Lisandro Martinez na Old Trafford rozgrywa piąty sezon. Przeniósł się tam po przejęciu zespołu przez Erika ten Haga, który w latach 2019-22 prowadził go w Ajaksie. W koszulce Czerwonych Diabłów zaliczył dotąd 117 występów. W swoim pierwszym sezonie sięgnął z United po Puchar Ligi, a rok później wygrał FA Cup. W 2025 roku jego zespół był krok od wygrania Ligi Europy. W przegranym finale z Tottenham nie zagrał, ponieważ trzy miesiące wcześniej zerwał więzadło krzyżowe. Powrót na boisko zajął mu prawie dziesięć miesięcy.

fot. Newspix

Reklama
4 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Jagiellonia podejmie Ararat-Armenia. Siemieniec: Potrzebujemy więcej głodu

Braian Wilma
8
Jagiellonia podejmie Ararat-Armenia. Siemieniec: Potrzebujemy więcej głodu
Polecane

Maja Chwalińska ma już ćwierćfinał! Gra pięknie jak na Roland Garros

Patryk Idasiak
6
Maja Chwalińska ma już ćwierćfinał! Gra pięknie jak na Roland Garros

Liga Mistrzów

Reklama