Manchester jest czerwony. Taktyczny masterclass Carricka

Maciej Piętak

17 stycznia 2026, 15:38 • 5 min czytania 5

Manchester jest czerwony. Taktyczny masterclass Carricka

Manchester United wygrał derby miasta. Tymczasowy menedżer Michael Carrick sprawił kibicom Czerwonych Diabłów sporo radości. Miejscowych bardzo przyjemnie się oglądało – grali z polotem, agresywnie i dynamicznie. I to zapewniło im derbowe zwycięstwo.

Reklama

Manchester United – Manchester City. Lepsi gospodarze

W obu klubach przed derbami doszło do sporej liczby zmian. W United tymczasowego menedżera Darrena Fletchera zastąpił kolejny tymczasowy trener – Michael Carrick, który uwolnił ofensywny potencjał w drużynie gospodarzy.

Manchester City z kolei wciąż dokonuje transferów. Nie mógł jeszcze zagrać Marc Guehi, który jest o krok od przenosin z Crystal Palace, ale wystąpił za to Antoine Semenyo. Pep Guardiola wystawił również mocno eksperymentalną linię obrony. Od pierwszej minuty zagrali Ake, Khusanov, Alleyne oraz Lewis.

Reklama

I ta czwórka nie sprawiała wrażenia pewnej.

Początek pełen nerwów i kontrowersji

Pierwsze minuty to było apogeum błędów po stronie gości. Mylił się każdy, począwszy od Alleyne’a, który dopiero co wrócił z wypożyczenia do Watfordu, skończywszy na zdobywcy Złotej Piłki – Rodrim. Pojawiły się problemy w przyjęciu, podaniach na kilka metrów czy w komunikacji. To ostatnie można jednak zrozumieć, wszak cała czwórka obrońców grała wcześniej ze sobą łącznie przez… 70 minut.

Nerwowy początek rywala mógł wykorzystać w trzeciej minucie Harry Maguire, ale z najbliższej odległości obił jedynie poprzeczkę.

Gra gości uspokoiła się po sytuacji z dziesiątej minuty – Diogo Dalot trafił stopą w kolano Jeremy’ego Doku, ale sędzia Anthony Taylor nie zdecydował się na pokazanie czerwonej kartki.

Uznano, że kontakt był przypadkowy, a nie spowodowany nadmierną siłą – czytamy w uzasadnieniu ligi.

Mamy jednak wątpliwości, czy sędziowie podjęli dobrą decyzję.

Ta akcja podziałała na graczy Manchesteru City jak jakieś Positivum albo inny środek uspokajający. Błędów było ciut mniej, ale przynajmniej City zaczęło konstruować akcje na połowie rywala. Tylko ich konstrukcja trwała i trwała, i trwała… Gdyby to była piłka ręczna, sędzia z jakieś pięć razy zdążyłby pokazać grę pasywną. Co gorsza dla gości – zupełnie nic z tego nie wynikało. Brakowało kogoś, kto by to rozruszał. Foden i Haaland istnieli na boisku tylko teoretycznie, a Doku i Semenyo nie mieli zbyt dużo przestrzeni na pokazanie pełni umiejętności.

W drugiej połowie wyglądało to nieco lepiej – wszedł Cherki, zrobiło się więcej miejsca, nawet norweski napastnik mógł oddać strzały, ale generalnie Lammens miał dość spokojne popołudnie. Poza sytuacją, kiedy sam nawarzył sobie piwa i niepotrzebnie dotykał piłki, co dało rywalowi rzut rożny, po którym Belg musiał interweniować przy strzale Alleyne’a.

To był jedyny celny strzał City w meczu.

Świetny pomysł United

Zupełnie na drugim biegunie było United. Rach, pach, dwa podania i już gospodarze byli pod polem karnym Donnarummy. Imponować mógł pressing Czerwonych Diabłów – nie zawsze go stosowały, często broniły nisko, ale gdy już podeszły wyżej, przynosiło to efekty. Przykładowo, wtedy gdy Rodri podał we własne pole karne tak niefortunnie, że wykreował szansę 2 na 1 dla rywala. Wówczas jednak Bruno podał za lekko.

Innym świetnym pomysłem Carricka na starcie z Guardiolą były liczne podania na wolne pole, które w pierwszej połowie przyniosły gospodarzom dwa gole, tyle że nieuznane. Diallo i Fernandes dostaliby punkty w Turbokozaku w konkurencji „sam na sam”, bo świetnie oszukali włoskiego bramkarza, ale wcześniej byli na minimalnych spalonych.

Punktów nie dostałby z kolei Casemiro, który stanął przed rewelacyjną szansą na starcie drugiej połowy. Położył Donnarummę i chciał podciąć nad nim piłkę, ale Włoch jakimś cudem dał radę zbić piłkę i obić jeszcze Brazylijczyka w taki sposób, że nie było rzutu rożnego. Po prostu wow. Ręce same składały się do oklasków również przy interwencji po strzale Mbeumo w 64. minucie.

W końcu przyszły gole

Ale Włoch nie dał już rady nic zrobić przy kontrze z 65. minuty. Po rzucie wolnym dla The Citizens w trymiga przenieśliśmy się pod pole karne gości – kapitalny zwód Mbeumo, świetne niesygnalizowane podanie Fernandesa i wykończenie Kameruńczyka. Brakowało kibicom Czerwonych Diabłów Mbeumo, który przebywał na Pucharze Narodów Afryki.

Ponadto, jeśli któryś kibic United oglądał uważnie ten (lub wcześniejsze) mecz, to nie ma prawa napisać, że Bruno Fernandes powinien zostać sprzedany. Opinii takiego człowieka nie będzie można wówczas traktować poważnie. Portugalczyk pokazał w sobotę dużą klasę, jednym świetnym zagraniem potrafił napędzić akcję drużyny. Świetny występ.

Ale akurat przy akcji bramkowej na 2:0 Portugalczyk nie brał udziału. Pewnie do momentu strzału Patricka Dorgu, mało kto spodziewał się, że to w ogóle zakończy się bramką. Matheus Cunha dośrodkował w pole karne, gdzie przewagę liczebną mieli goście. Dorgu był daleko za Lewisem, ale zdążył go na kilku metrach wyprzedzić i wpakować piłkę do siatki, ustalając wynik derbów.

Kryzys The Citizens

Czerwone Diabły nie musiały się przesadnie martwić w końcówce, bo City było całkowicie bezzębne. Od 56. minuty goście nie oddali strzału – nawet w gołębie. Guardiola próbował, zmieniał, nawet zdjął Haalanda, ale na nic to się zdało.

Za to United dopiero się rozkręcało – dosłownie w samej końcówce Diallo trafił słupek, a dwie minuty później zmiennicy Czerwonych Diabłów rozklepali wyczerpaną obronę gości, ale bramka Masona Mounta nie została uznana przez, a jakże, spalonego.

Trudno mówić o przełomie w United, bo jest na to zdecydowanie za wcześnie, ale takie oczyszczenie przydało się wszystkim związanym z klubem. Widać to było po zachowaniu zawodników. Słychać to było po reakcjach trybun, które były w sobotę mocno rozśpiewane i wychwalały Michaela Carricka.

Bo było za co. Taktycznie? Masterclass. Zasłużone zwycięstwo, a w przyszłą niedzielę w starciu z Arsenalem dowiemy się, czy to był jedynie jednorazowy wyskok. City z kolei po raz czwarty z rzędu nie wygrało w lidze i, jeśli Arsenal nie rozczaruje w starciu z Nottingham Forest, będzie mieć dziewięć punktów straty do lidera.

Manchester United – Manchester City 2:0 (0:0)

  • 1:0 – Bryan Mbeumo 65′
  • 2:0 – Patrick Dorgu 76′

Fot. Newspix

5 komentarzy

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Anglia

Anglia

Węgierski talent zagra w Premier League. To środkowy pomocnik

Maciej Piętak
2
Węgierski talent zagra w Premier League. To środkowy pomocnik
Anglia

„Wenger ma małe pojęcie o piłce”. Intrygująca opinia z Wysp Brytyjskich

Marcin Ziółkowski
11
„Wenger ma małe pojęcie o piłce”. Intrygująca opinia z Wysp Brytyjskich
Anglia

Powrót numeru 16. Michael Carrick i misja ratunkowa na Old Trafford

Wojciech Piela
1
Powrót numeru 16. Michael Carrick i misja ratunkowa na Old Trafford
Anglia

CANAL+ za darmo przez 3 miesiące dla nowych graczy Superbet

Damian Maniecki
6
CANAL+ za darmo przez 3 miesiące dla nowych graczy Superbet
Reklama
Reklama