Lech Poznań wygrał przed własną publicznością 4:1 z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza i awansował na pozycję lidera Ekstraklasy. Po spotkaniu wypowiedzieli się zawodnicy obu klubów – Michał Gurgul, a także Maciej Ambrosiewicz.
Lech – Bruk-Bet Termalica. Ambrosiewicz: Czasem brakuje nam szczęścia
Mistrz kraju podejmował przed własną publicznością ostatnią drużynę w tabeli. Na papierze wyraźnym faworytem był Lech, ale w naszej lidze należy spodziewać się niespodziewanego. Jednak nie w tym przypadku, bo Kolejorz zdominował przeciwnika i tak naprawdę rozstrzygnął mecz jeszcze w pierwszej połowie. Między 33. a 37. minutą Poznaniacy strzelili trzy gole – dwa razy na listę strzelców wpisał się Leo Bengtsson, a bramkę dołożył także Ali Gholizadeh.
Dublet Bengtssona! 🔥
Lech podkręca tempo w walce o tytuł! 💪
📺 Mecz trwa w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/CC4qEmHJoT
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 22, 2026
Wynik mógł być jeszcze bardziej okazały, ale gol z ósmej minuty Patrika Walemarka nie został uznany. Lech w pierwszych trzech kwadransach oddał aż 18 strzałów, z czego osiem celnych.
W drugiej części spotkania to beniaminek doszedł do głosu i postraszył miejscowych. Gabriel Isik strzelił gola na 1:3, a później Maciej Ambrosiewicz zdobył bramkę, która ostatecznie nie została zaliczona. W poprzeczkę trafił także Krzysztof Kubica, który kilkanaście minut później wyleciał z boiska za dwie żółte kartki. Wynik finalnie ustalił w 87. minucie Taofeek Ismaheel.
A tak Lech dobił rywala! Ismaheel ze świetnym uderzeniem z dystansu 💪
📺 Oglądaj @_Ekstraklasa_ w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/rUyES2gg2d
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 22, 2026
Po spotkaniu przed kamerami Canal+ najpierw wypowiedział się pomocnik gości Maciej Ambrosiewicz.
– Zaczniemy od pierwszej połowy. Tam po prostu była zdecydowana przewaga jakości. Weszliśmy w przerwie do szatni i tak naprawdę ciężko było mieć do siebie pretensje, bo chyba odkąd gram w piłkę, to nigdy nie grałem przeciwko zespołowi, który tak dobrze wygląda. Ciężko było nawet mieć pretensje do siebie, bo była naprawdę ogromna jakość ze strony Lecha – zaczął.
– W drugiej mieliśmy swój moment. Moja bramka na 2:3… Nie wiem, czasem myślę też trochę tego szczęścia nam brakuje, bo dużo rzeczy się gdzieś u nas w klubie takich pechowych, mam wrażenie, czasami dzieje. Gdzieś w tych meczach nam tu karny, tu czerwona, tu brak gola, który był w mojej ocenie bardzo stykowy. Poczułem gdzieś kontakt z rywalem, ale dużo jest takich w meczu. Szkoda, że to byłaby bramka na 2:3 i byłaby duża nadzieja – dodał.
– Tak jak mówię, jesteśmy, nie ma co się oszukiwać, najmniejszym klubem w całej lidze. Walczymy, ile możemy. Przyjeżdżamy tak naprawdę w osiemnastu, nawet nie w dwudziestu czy więcej. Trudno mi coś powiedzieć. Smutno bardzo po prostu, bo życie, życie. Taka jest piłka – zakończył piłkarz, który w niedzielnym meczu przebiegł największy dystans ze wszystkich zawodników.
„Najważniejsze były dzisiaj trzy punkty”
W zdecydowanie lepszym nastroju do wywiadu przystąpił obrońca Lecha Poznań, Michał Gurgul. Najpierw dziennikarz spytał, czy będzie jechać na zgrupowanie młodzieżowej reprezentacji w szampańskim humorze.
– Oczywiście, że tak. Najważniejsza była dzisiaj wygrana, trzy punkty. To nam się udało. Szkoda straconej bramki, ale niestety tak już jest i najważniejsze, że, powtórzę się, wygrywamy – stwierdził.
Defensor Kolejorza odniósł się także do fragmentu, kiedy to Niecieczanie zaczęli wyglądać mocniej i obili obramowanie bramki przy stanie 3:1.
– Jasne, że serce zabiło mocniej. To są takie niewygodne momenty dla nas, gdy drużyna przeciwna strzela gola. Przez to się napędza, dostaje wiatru w żagle. Takie momenty trzeba po prostu przetrwać i myślę, że to zrobiliśmy. Później mieliśmy trochę więcej kontroli. Graliśmy bardziej cierpliwie, dzięki czemu udało się zdobyć czwartą bramkę – ocenił.
Pojawiło się również pytanie o ewentualne rozluźnienie po bardzo udanej pierwszej połowie.
– Zdecydowanie się nie pojawiło. Pierwsze, co powiedzieliśmy sobie w szatni, to to, że ten mecz nie jest jeszcze wygrany, że jest jeszcze drugie 45 minut i cały czas musimy być skupieni, żeby nie dać im odetchnąć w drugiej połowie – powiedział.
Na koniec dziennikarz zauważył, że Lech jest liderem i że wszystko zależy teraz od zespołu z Poznania.
– Jeszcze jest dużo spotkań, tak że jesteśmy spokojni. Po prostu skupiamy się teraz po przerwie na kadrę, na każdym kolejnym meczu. Nie wybiegamy zbyt daleko – rzekł.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Wiadomo, co z Papszunem. Mógł mu przepaść mecz z Rakowem
- Mecz okręgówki przeniesiony, bo… Arka przejęła boisko na trening
- Piłkarz Lecha o Ekstraklasie: Nie ma tu żadnego joga bonito