Źle się dzieje w Zagłębiu Sosnowiec. Jeszcze kilka lat temu zespół występował w Ekstraklasie, a lada moment może znaleźć się na czwartym szczeblu rozgrywkowym. Klęskę w ratowaniu klubu poniósł Wojciech Łobodziński, który właśnie przypłacił posadą ostatnią porażkę 1:7 z Olimpią Grudziądz.
Zagłębie przyzwyczaiło nas, że nieprzerwanie od kilku lat towarzyszy mu tendencja spadkowa, jednak obecny sezon w wykonaniu Sosnowiczan to prawdziwa katastrofa. Rozgrywki Betclic 2. Ligi zaczęli z Markiem Gołębiewskim na ławce, ten zaś okazał się zupełną pomyłką na tym stanowisku i w ośmiu meczach zanotował tylko jedno zwycięstwo. Nic zresztą dziwnego, że były trener Legii Warszawa aktualnie zajął się prowadzeniem trzecioligowej Mławianki Mława, gdzie też radzi sobie – delikatnie rzecz ujmując – kiepsko.
W wrześniu 2025 roku Łobodziński przejął rozbity po Gołębiewskim zespół i udało mu się go poukładać. Przynajmniej na krótką metę. W pierwszych czterech meczach pod jego wodzą Zagłębie zaliczyło komplet zwycięstw. Co więcej, Sosnowiczanie błyskawicznie opuścili strefę spadkową i znaleźli się w czołówce tabeli. Nad Brynicą mogli nieśmiało marzyć, że powrócą na zaplecze Ekstraklasy.
Efekt nowej miotły nie trwał jednak długo. Zagłębie nie wygrało żadnego z sześciu spotkań poprzedzających przerwą zimową, a zła passa utrzymała się na wiosnę. Po wznowieniu rozgrywek, podopieczni Łobodzińskiego ograli tylko 1:0 Podhale Nowy Targ, a poza tym – co mecz, to w trąbę. Z Sandecją? 1:2. Z rezerwami Śląska? 1:4. Z Olimpią Grudziądz? 1:7 (!).
Cmentarzysko trenerów w Sosnowcu. Łobodziński kolejną ofiarą
To właśnie siódemka przyjęta od Olimpii okazała się gwoździem do trumny Łobodzińskiego. Choć wcale nie musiało tak być, bo do przerwy na tablicy wyników widniał remis i nic nie zapowiadało końcowej tragedii. Kto by jednak przewidział, że w drugiej połowie Zagłębie w obronie będzie odwalało taką manianę, że da sobie wbić sześć goli?
Trudno to jakkolwiek sensownie skomentować, to trzeba po prostu zobaczyć.
Zagłębie Sosnowiec przegrało z Olimpią Grudziądz 1:7 🤔
Niektóre z bramek zostały stracone w sposób kuriozalny…
Polecamy z dźwiękiem 🔊🔊🔊 pic.twitter.com/2iuB6YVOIe
— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 16, 2026
Słów zabrakło też samemu Łobodzińskiemu, który próbował się tłumaczyć, wskazując na problemy kadrowe. Lista nieobecnych była naprawdę długa, bo z powodu kontuzji pauzowało aż ośmiu piłkarzy: Mateusz Kos, Adrian Gryszkiewicz, Mateusz Matras, Jędrzej Zając, Bartosz Boruń, Kacper Skóra, Linus Rönnberg i Bartosz Snopczyński.
– Ciężko dobrać odpowiednie słowa, żeby oddać, to co się wydarzyło. To, że mamy szpital w drużynie, to wiedzieliśmy przed meczem. Ciężko nam było sklecić nawet dziewiętnastkę-dwudziestkę na ten mecz. Tak z ludzkiego punktu widzenia, szkoda mi tych młodych chłopaków, którzy grali w drugiej połowie, bo musieli doświadczyć takiego czegoś. Nie chcę się tłumaczyć absencjami, ale bez Matrasa, Skóry, Zająca, Borunia, Snopczyńskiego, ciężko nam było odwrócić losy tego meczu. Staraliśmy się, jak mogliśmy, ale mocy nam zabrakło – przekonywał załamany po spotkaniu.
Jego tłumaczenia, parafrazując Mariusza Pudzianowskiego, nic nie dały. Następnego dnia Zagłębie poinformowało o „zmianach w sztabie trenerskim pierwszego zespołu”. Pracę stracił nie tylko Łobodziński, ale również jego asystenci – Kamil Makowski oraz Marcin Nawrat.
🔴🟢⚪ Decyzją Zarządu i pionu sportowego Wojciech Łobodziński przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Zagłębia. Z klubem żegnają się również Kamil Makowski i Marcin Nawrat.
📝 https://t.co/IMtou05nJl #BYŁOJESTIBĘDZIE
— Zagłębie Sosnowiec (@zaglebie_eu) March 16, 2026
Niedługo potem poznaliśmy następcę, bo w osobnym komunikacie Zagłębie poinformowało o wyborze nowego trenera. Został nim Grzegorz Bąk, który od 2020 roku jest związany z sosnowickim klubem jako trener rezerw. W pewnym momencie był też członkiem sztabu szkoleniowego Artura Skowronka, po czym z powrotem powrócił do drugiego zespołu.
W oświadczeniu czytamy, że Bąk poprowadzi Zagłębie „w najbliższych meczach”, co może sugerować, że jest to rozwiązanie tylko i wyłącznie tymczasowe, do znalezienia szkoleniowca na stałe. Bogiem a prawdą, nie zdziwiłoby nas to, bo Sosnowiczanie wyspecjalizowali się w ciągłych roszadach na trenerskim stołku.
🔴🟢⚪ Pierwszy zespół Zagłębia w najbliższych meczach poprowadzi Grzegorz Bąk. W sztabie szkoleniowym znaleźli się również Łukasz Matusiak, Karol Pikoń, Matko Perdijić i Dawid Ryndak.
📝 https://t.co/JxCRR9lBlJ#BYŁOJESTIBĘDZIE
— Zagłębie Sosnowiec (@zaglebie_eu) March 16, 2026
Jak słusznie zauważył Bartosz Wieczorek z TVP Sport, Bąk jest już 38. trenerem Zagłębia na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Nie ma sezonu, by w Sosnowcu przynajmniej raz nie zakręciła się trenerska karuzela. Ostatnim szkoleniowcem, który popracował w tym klubie więcej niż dwa lata, był Krzysztof Tochel (2002-2006).
Cmentarzysko trenerów w Sosnowcu ma się dobrze, ale zaraz może zostać pogrzebany cały klub. Zagłębie po 22. meczach Betclic 2. Ligi zajmuje dopiero 14. miejsce i jest poważnie zagrożone spadkiem na czwarty poziom rozgrywkowy. O przełamanie łatwo nie będzie, bo w następnej kolejce Bąk i spółka zmierzą się na wyjeździe z liderującą w tabeli Unią Skierniewice.
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGŁĘBIU NA WESZŁO:
- Olimpijska forma, siedem goli i sygnał SOS. Zagłębie sięgnęło dna
- Kibice niezadowoleni z transferu. „Przyszedł zarobić siano”
- Sobczak odszedł z Arki Gdynia. Powrót w znane strony
Fot. Newspix