Jagiellonia Białystok sprzedała do Porto za 10 milionów euro Oskara Pietuszewskiego, ale w swoich szeregach ma jeszcze jeden duży talent. Mowa oczywiście o Bartoszu Mazurku, który kilkanaście dni temu strzelił trzy gole Fiorentinie w wyjazdowym meczu Ligi Konferencji. Okazuje się, że 19-latek tamtego dnia czuł, że może to być jego wielki wieczór. Świadczy o tym historia, którą w reportażu o Mazurku opowiadają nam jego tata, pan Wojciech, oraz starszy brat, Arek.
Na Weszło ukazał się właśnie reportaż wideo o pomocniku Jagiellonii. Pojechaliśmy do Kosił – wsi, z której pochodzi. Byliśmy w Grajewie, gdzie zaczynał grać w piłkę w miejscowej Warmii. Odwiedziliśmy też oczywiście Białystok. Porozmawialiśmy z jego rodziną oraz trenerami, żeby opowiedzieć wam, skąd wziął się talent Bartosza Mazurka. A przy okazji trafiliśmy na ciekawe historie.
Brat Bartosza Mazurka: Mówił kolegom, że strzeli trzy bramki. Mi też napisał, że ustrzeli hat-tricka
Jagiellonia przegrała u siebie z Fiorentiną 0:3 i w rewanżu nikt nie dawał jej szans na awans. Tymczasem zespół Adriana Siemieńca odrobił trzy gole, właśnie za sprawą trafień Mazurka, i sensacyjnie doprowadził do dogrywki. Dopiero w niej Jagiellonia musiała uznać wyższość rywala, choć też miała swoje okazje.
– Przed wyjazdem na mecz, w autokarze, koledzy z drużyny zakładali się, kto strzeli pierwszego gola. Bartek krzyknął, że strzeli hat-tricka. W tamtym momencie wszyscy myśleli, że to jest żart – mówi nam pan Wojciech, ojciec piłkarza Jagiellonii.
Tę historię ze szczegółami poznał Arek, starszy o trzy lata brat Bartka.
– Jadąc na mecz, powiedział chłopakom: „Strzelę dziś trzy bramki”. Nikt by o tym nie pomyślał po pierwszym meczu, a jeszcze mówi to chłopak, który do tamtego momentu nie zaistniał poważnie na scenie polskiej czy międzynarodowej. Nie był znany aż tak bardzo. Mi też napisał, że strzeli hat-tricka, tylko nie odczytałem tego przed meczem. On to wiedział, po prostu obudził się z taką myślą. Czasem są takie dni, że wstajesz i wiesz, że jesteś niezniszczalny – opowiada nam Arek.
Pan Wojciech oglądał spotkanie z trybun stadionu we Florencji. Mówi, że już tam rozpoczęły się podchody ze strony agentów.
– Nie wiem, z której drużyny byli ci agenci, ale rozmowy były na gorąco, na stadionie. Już z dwie godziny po meczu rozpoczęły się jakieś dyskusje – opisuje Wojciech Mazurek.
Nasz reportaż w pełnej wersji obejrzycie tutaj:
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O BARTOSZU MAZURKU NA WESZŁO:
- Mazurek kolejnym talentem Jagiellonii. „Zawsze był odważny”
- Mazurek Dąbrowskiego? Nie, Mazurek Ligi Konferencji!
- Piłkarz Jagi oglądany przez kluby Premier League