Karol Klimczak był ostatnio gościem w podcaście Tomasza Ćwiąkały. Wracał on m.in. do czasów medialnej wojenki z Bogusławem Leśnodorskim, ale także wypowiadał się na tematy bieżące. Nie zabrakło wątków dotyczących transferów czy ostatnich wydatków Widzewa. Prezes zarządu Lecha Poznań przyznał, że choć kwoty za transfery będą rosły, to trzeba wydawać lepiej pieniądze, które się posiada.
Klimczak otwarcie o pieniądzach. „Otoczenie determinuje zachowanie uczestników gry”
W ostatnich miesiącach kluby nad Wisłą pozwalają sobie na coraz większe wydatki. Pieniędzy w polskiej lidze jest coraz więcej. Dzieje się tak choćby z uwagi na obecność Michała Świerczewskiego z Rakowa czy Roberta Dobrzyckiego z Widzewa. Klimczak został zapytany o to, czy zmusza to Lecha do wydawania większych kwot za piłkarzy. Zasugerował przy okazji, że w Poznaniu z biegiem lat budżet zwiększył się znacząco.
– To działa w dwie strony. Otoczenie determinuje zachowanie uczestników gry. Pojawienie się Michała Świerczewskiego w Rakowie, wydatki lepsze i gorsze Legii Warszawa, teraz przyjście do Widzewa prezesa Roberta Dobrzyckiego – to większa konkurencja. Musimy lepiej wykorzystywać nasze możliwości. Musimy wydawać lepiej, także lepiej szkolić. To od nas zależy, a środki i tak wydajemy coraz wyższe. Kwoty będą dalej rosły.
– Budżet Lecha, gdy pojawiłem się w klubie wynosił mniej więcej jakieś dwadzieścia kilka do trzydziestu milionów złotych. Przewidywania na koniec czerwca wynoszą w okolicach 185 milionów złotych. Płacimy więcej za piłkarzy, także większe wynagrodzenia. Mamy rekordową frekwencję, ponad 700 tysięcy widzów na stadionie w skali roku, to też rekordowe wpływy z biletów. Umowa z Canal+ to również najwyższe kwoty za prawa telewizyjne do Ekstraklasy w historii.
🇸🇪🇵🇱 Lech Poznań pokonuje Widzew 4:1 na powrót rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Mikael Ishak zdobył swoją 11. i 12. bramkę w lidze, a Patrik Wålemark został wykupiony z Feyenoordu za 1,8 mln euro, ustanawiając nowy rekord transferowy Kolejorza. Piękny szwedzki piątek w Poznaniu! 👊 pic.twitter.com/pE9LauRzPH
— Szwedzka Piłka 🇸🇪 (@SzwedzkaP) January 31, 2025
– Ostatnie nasze transfery to raczej milion euro. To stało się normą, a nie wydatkiem jednym na pięć lat. Wiele razy pytano mnie kiedyś czy za pół miliona to zrobimy jakiś transfer. Teraz [w nawiązaniu do sytuacji z Luisem Palmą i jego wykupem – przyp. red.] są pytania czy zrobimy za cztery miliony (śmiech).
Latem do gry wkroczył wspomniany już wyżej Dobrzycki. Widzew nie oszczędza i idzie va banque, chcąc wrócić na szczyt jak najszybciej. Klimczak zapowiada, że jeśli Polska zapewni sobie miejsce w fazie ligowej Ligi Mistrzów to Ekstraklasa będzie świadkiem wielkiego wyścigu zbrojeń. Sam też nie obraża się na ksywę excelowiec, bo jego pracą jest dbać o funkcjonalność organizacji, a także wiele innych spraw.
– Nie zakładałem, że z takim natężeniem będą wydawane te kwoty w Widzewie, ale to podniesie konkurencję. Jeżeli mistrz Polski będzie mieć zagwarantowane miejsce w Lidze Mistrzów to będzie tu taki wyścig zbrojeń… Pewnie z osiem drużyn będzie w walce o mistrzostwo. Zobaczymy ilu to przeżyje.
– Nie uważam ksywki excelowiec za najcelniejszej, ale też za pejoratywną. To rozsądek, rozwaga, odpowiedzialność. Bardziej trzeźwe i szersze spojrzenie niż tu i teraz. Jestem odpowiedzialny za klub, za ludzi. On ma funkcjonować za dwa lata, za trzy – nawet gdy nie mamy pucharów i np. panuje covid.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Klimczak wbił szpilkę Leśnodorskiemu. „Widać, że już jest poza piłką”
- Lech zainteresowany pozyskaniem pomocnika Lecce
- Walemark wrócił do gry. Nowy bramkarz Lecha nie popisał się
Fot. Newspix