Klimczak o transferach. „Wydanie miliona euro stało się dla nas normą”

Marcin Ziółkowski

26 stycznia 2026, 22:59 • 3 min czytania 4

Klimczak o transferach. „Wydanie miliona euro stało się dla nas normą”

Karol Klimczak był ostatnio gościem w podcaście Tomasza Ćwiąkały. Wracał on m.in. do czasów medialnej wojenki z Bogusławem Leśnodorskim, ale także wypowiadał się na tematy bieżące. Nie zabrakło wątków dotyczących transferów czy ostatnich wydatków Widzewa. Prezes zarządu Lecha Poznań przyznał, że choć kwoty za transfery będą rosły, to trzeba wydawać lepiej pieniądze, które się posiada.

Reklama

Klimczak otwarcie o pieniądzach. „Otoczenie determinuje zachowanie uczestników gry”

W ostatnich miesiącach kluby nad Wisłą pozwalają sobie na coraz większe wydatki. Pieniędzy w polskiej lidze jest coraz więcej. Dzieje się tak choćby z uwagi na obecność Michała Świerczewskiego z Rakowa czy Roberta Dobrzyckiego z Widzewa. Klimczak został zapytany o to, czy zmusza to Lecha do wydawania większych kwot za piłkarzy. Zasugerował przy okazji, że w Poznaniu z biegiem lat budżet zwiększył się znacząco.

– To działa w dwie strony. Otoczenie determinuje zachowanie uczestników gry. Pojawienie się Michała Świerczewskiego w Rakowie, wydatki lepsze i gorsze Legii Warszawa, teraz przyjście do Widzewa prezesa Roberta Dobrzyckiego – to większa konkurencja. Musimy lepiej wykorzystywać nasze możliwości. Musimy wydawać lepiej, także lepiej szkolić. To od nas zależy, a środki i tak wydajemy coraz wyższe. Kwoty będą dalej rosły.

Reklama

– Budżet Lecha, gdy pojawiłem się w klubie wynosił mniej więcej jakieś dwadzieścia kilka do trzydziestu milionów złotych. Przewidywania na koniec czerwca wynoszą w okolicach 185 milionów złotych. Płacimy więcej za piłkarzy, także większe wynagrodzenia. Mamy rekordową frekwencję, ponad 700 tysięcy widzów na stadionie w skali roku, to też rekordowe wpływy z biletów. Umowa z Canal+ to również najwyższe kwoty za prawa telewizyjne do Ekstraklasy w historii.

Ostatnie nasze transfery to raczej milion euro. To stało się normą, a nie wydatkiem jednym na pięć lat. Wiele razy pytano mnie kiedyś czy za pół miliona to zrobimy jakiś transfer. Teraz [w nawiązaniu do sytuacji z Luisem Palmą i jego wykupem – przyp. red.] są pytania czy zrobimy za cztery miliony (śmiech).

Latem do gry wkroczył wspomniany już wyżej Dobrzycki. Widzew nie oszczędza i idzie va banque, chcąc wrócić na szczyt jak najszybciej. Klimczak zapowiada, że jeśli Polska zapewni sobie miejsce w fazie ligowej Ligi Mistrzów to Ekstraklasa będzie świadkiem wielkiego wyścigu zbrojeń. Sam też nie obraża się na ksywę excelowiec, bo jego pracą jest dbać o funkcjonalność organizacji, a także wiele innych spraw.

– Nie zakładałem, że z takim natężeniem będą wydawane te kwoty w Widzewie, ale to podniesie konkurencję. Jeżeli mistrz Polski będzie mieć zagwarantowane miejsce w Lidze Mistrzów to będzie tu taki wyścig zbrojeń… Pewnie z osiem drużyn będzie w walce o mistrzostwo. Zobaczymy ilu to przeżyje.

– Nie uważam ksywki excelowiec za najcelniejszej, ale też za pejoratywną. To rozsądek, rozwaga, odpowiedzialność. Bardziej trzeźwe i szersze spojrzenie niż tu i teraz. Jestem odpowiedzialny za klub, za ludzi. On ma funkcjonować za dwa lata, za trzy – nawet gdy nie mamy pucharów i np. panuje covid.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama