Jakubas grzmi w sprawie murawy! „Poddamy mecz z Lechem walkowerem”

Szymon Janczyk

13 kwietnia 2026, 18:51 • 11 min czytania 14

Reklama
Jakubas grzmi w sprawie murawy! „Poddamy mecz z Lechem walkowerem”

Wydawało się, że wraz z mrozami, śniegiem, grubymi swetrami i darmową herbatą dla zmarzluchów odeszła dyskusja o fatalnym stanie boisk w Ekstraklasie. Zwłaszcza że ci, którzy najbardziej kręcili na nie nosem, doczekali się nowiuśkiej, zieloniutkiej nawierzchni, na której piłka chodzi jak bila po snookerowym stole. Tymczasem kolejny odcinek awantury o murawę oglądamy na Lubelszczyźnie. Motor Lublin zagroził, że wyniesie się z miasta, bo na tym, na czym dysponuje w domu, grać się nie da.

Reklama

Wieczorne komunikaty z natury nie wróżą niczego dobrego, ale w przypadku wieczornego komunikatu Motoru Lublin mówimy o wystawieniu na plac dużych, naładowanych dział. Dział wymierzonych w Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Lublinie. Zarządzający Motor Lublin Areną MOSiR oberwał za stan murawy na stadionie w sposób, który oznacza, że miło to już było i czas na polubowne załatwienie tematu się skończył.

Zresztą, po prostu zacytujmy oświadczenie Motoru Lublin:

„Z uwagi na bardzo zły stan murawy na stadionie w Lublinie jesteśmy zmuszeni do wstrzymania zaplanowanej na jutro otwartej sprzedaży biletów na mecz Motor Lublin – Lech Poznań. Nie wykluczamy rozegrania meczu na innym stadionie. O zmianach w przedmiotowej sprawie będziemy informować w oficjalnych komunikatach”.

Reklama

Jaki jest koń wszyscy widzieli – murawa w Lublinie urąga Ekstraklasie. Niemniej nawet w takich okolicznościach rzadko zdarza się, żeby klub wprost sugerował, że jeśli to się nie poprawi, zawinie się z miasta i będzie grał gdzie indziej. W Radomiu się do tego nie posunęli. W Gdyni też nie. Nawet w Łodzi, gdzie przecież ostatecznie murawę wymieniono na koszt Roberta Dobrzyckiego.

Skoro więc Motor poszedł z MOSiR na noże, to znaczy, że za kulisami dzieje się sporo więcej, niż wynika z cytowanego komunikatu. Co dokładnie?

Ekstraklasa. Fatalna murawa na Motorze. Jakubas: Lublin ma najgorszą murawę w lidze

Spór o stan murawy pomiędzy Motorem a MOSiR w Lublinie nie dotyczy tylko jej stanu. Z otoczenia klubu do Weszło docierają wieści, że chodzi głównie o niedotrzymane obietnice. To znaczy: Motorowi średnio pasuje fakt, że Dynamo Kijów gości w Lublinie, bo wiadomo – więcej meczów, większe obłożenie, gorsza nawierzchnia. Klub i MOSiR mieli się jednak dogadać tak, że miasto wpuści ukraiński klub na Motor Lublin Arenę, lecz zarobione w ten sposób pieniądze zainwestuje w wymianę murawy.

Reklama

I w tym sedno sprawy, że Dynamo w Lublinie grało, MOSiR na tym zarobił, ale boisko wygląda, jak wygląda, bo murawa nie została wymieniona od siedmiu lat. Zamiast obiecanej renowacji i nowej nawierzchni, MOSiR planuje ponownie gościć na stadionie Dynamo. Zbigniew Jakubas mówi Weszło wprost:

MOSiR obudził się z ręką w nocniku. Ta płyta ma już siedem lat. W zeszłym roku, gdy MOSiR podjął decyzję, że wpuszcza Dynamo Kijów na kilka meczów, za które zarobił kilkaset tysięcy euro, obiecano, że część pieniędzy przeznaczy na wymianę płyty. Bo to nie są miliony, to kilkaset tysięcy złotych, do miliona. Okazuje się, że płyta nie została wymieniona i mamy to, co mamy. O to mam żal.

Na murawę narzekają piłkarze Motoru oraz zawodnicy drużyny przeciwnej. Wścieka się właściciel, który uważa, że przeszkadza ona zespołowi na tyle, że Motor może stracić szansę na historyczny wynik. Że piłkarze nie mogą grać tego, co chcieliby grać, bo na takim boisku nie da się wymieniać szybkich, krótkich podań.

Ivan Brkić

Reklama

To nie tak, że klub obudził się teraz – nad tematem murawy dyskutowano od dobrych kilku tygodni. Wpływ na jej stan miała surowa zima. Tak się składa, że w naszych materiałach działacze MOSiR tłumaczyli, co dla stanu nawierzchni oznacza gra w mrozie, który w pewnym momencie opanował ten region Polski.

Coś takiego ma wpływ na stan murawy w późniejszym terminie. Czy zniszczy ją do końca? Tego nie wiem, ale będzie miało duży wpływ na jej ogólną kondycję – tłumaczył nam Maciej Wątróbka.

Fala mrozów zniszczy murawy? Może być naprawdę kiepsko

I murawa w Lublinie zniszczona jest, nie da się tego ukryć. Zbigniew Jakubas, w rozmowie z Weszło opisuje, co działo się za kulisami meczu z Rakowem Częstochowa, co przekazali mu piłkarze.

Reklama

Powiem panu, że obserwując ten mecz z góry, nie miałem świadomości, że płyta jest tak zdewastowana. Wszedłem do szatni i widziałem wściekłość ze łzami w oczach. Bartosz Wolski, który oddawał strzał sprzed pola karnego, mówi: mnie noga wpadła pięć centymetrów pod murawę. Rodrigues to techniczny zawodnik, nie mógł prowadzić piłki. Mnie piłkarze powiedzieli, że na takie boisko nie wyjdą. Że mogę zrobić co chcę, ale oni na takie boisko nie wyjdą, bo oni się szkolą, żeby grać techniczną piłkę, grać od bramki, a wychodzą i muszą grać tak, jakby w ogóle nie potrafili tego robić.

Odbyłem rozmowę przy szatni z dwoma, trzema piłkarzami Rakowa. Mówili to samo, że to jakaś masakra. Są przyzwyczajeni do gry na zupełnie innym boisku. Dzisiaj Lublin ma moim zdaniem chyba najgorsze boisko w Ekstraklasie, taka jest brutalna prawda – dodaje Zbigniew Jakubas.

Zbigniew Jakubas

MOSiR broni murawy w Lublinie. Ekstraklasa popiera Motor: Płyta z każdym rokiem wygląda gorzej

Chociaż… MOSiR „Bystrzyca” jakby nie chce się do tego przyznać. Oświadczenie wydane przez spółkę miejską to typowa korpogadka. Zobaczcie sami.

Reklama

„W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej głosami dotyczącymi jakości nawierzchni boiska na stadionie Motor Lublin Arena, MOSiR „Bystrzyca” jako operator obiektu informuje, że stan murawy obecnej na stadionie spełnia wytyczne Ekstraklasy, tym samym pozwalając na realizację rozgrywek meczowych. Pragniemy podkreślić, że przed każdym spotkaniem ligowym murawa na Motor Lublin Arenie podlega weryfikacji i ocenie przez delegata oraz sędziów wyznaczonych przez Polski Związek Piłki Nożnej. Każdorazowo boisko otrzymuje dopuszczenie do gry, co jest potwierdzeniem, że nawierzchnia spełnia wymogi bezpieczeństwa i pozwala na profesjonalne rozgrywanie zawodów sportowych. Przed meczem z Rakowem Częstochowa sędziowie, delegat oraz drużyna gości nie zgłaszała uwag co do stanu jakości murawy. W wyniku trudnych warunków pogodowych, które wystąpiły podczas dwóch pierwszych meczów rundy oraz utrzymujących się przez wiele tygodni niskich temperatur (nieprzekraczających nocą 5-6°C) naturalna wegetacja trawy została zahamowana, co zostało zaobserwowane na większości boisk szczebla centralnego w Polsce. Mimo obiektywnych trudności, dokładamy wszelkich starań, aby jakość murawy była na jak najwyższym poziomie – po każdym meczu służby techniczne MOSiR (greenkeeperzy) niezwłocznie przystępują do intensywnych prac pielęgnacyjnych. Ponadto, aby poprawić jakość murawy i przyspieszyć jej regenerację bezpośrednio po meczu U20 Polska-Niemcy, rozegranym 31 marca 2026, podjęliśmy działania zmierzające do wyłonienia wykonawcy, który dokona punktowej wymiany najbardziej uszkodzonych fragmentów murawy. Jednoczenie prowadzone są intensywne prace mające na celu zagęszczenie trawy w mniejszych obszarach o najniższym poziomie zadarnienia. Wymianie ulegną również obszary nawierzchni w strefach rozgrzewkowych zawodników. Nadchodząca 20-dniowa przerwa w rozgrywkach na Motor Lublin Arenie jest okresem optymalnym, aby przygotować płytę główną stadionu do meczu z Lechem Poznań w warunkach gwarantujących najwyższą jakość sportowego widowiska. Jesteśmy przekonani, że podjęte działania oraz prognozowane ocieplenie pozwolą na pełną regenerację płyty boiska”.

Stan boiska spełnia warunki Ekstraklasy, sędziowie sprawdzają przed meczem murawę i nie mają zastrzeżeń. Klasyczne „to nieprawda, że dach przecieka, poza tym nawet nie padało”. Tyle że zaraz może zacząć padać, bo w odpowiedzi na nasze pytania Marcin Stefański z Ekstraklasa SA, jakoś nie podziela optymizmu działaczy MOSiR „Bystrzyca”. Ba, wprost popiera oczekiwania Motoru.

– Płyta na stadionie w Lublinie z każdym rokiem wygląda gorzej i wiemy, że od dawna nie była wymieniana. Zapoznaliśmy się z oświadczeniem klubu, jesteśmy z Motorem w stałym kontakcie. Jeśli chodzi o kwestie formalne, rozegranie meczu na innym stadionie wymaga zgody Komisji Licencyjnej, która podejmuje decyzję na wniosek klubu. Liczymy jednak, że mecz odbędzie się w Lublinie, już na nowej znakomitej murawie. Zgadzamy się z władzami Motoru, że stan płyty boiska rzeczywiście nie jest satysfakcjonujący. Wynika to zarówno z niekorzystnych warunków pogodowych, jak i z nadmiernej eksploatacji murawy, która była intensywnie użytkowana również przy okazji spotkań pucharowych Dynama Kijów. Nam, jako Ekstraklasie, bardzo zależy na tym, aby murawy na wszystkich stadionach spełniały najwyższe standardy, choć doskonale wiemy, że zima, która w tym roku była najtrudniejsza od lat, znacząco przyczyniła się do pogorszenia stanu muraw również na innych obiektach.

Reklama

Motor Lublin ma w spółce zarządzającej rozgrywkami silnego sojusznika. Stefański w rozmowie z Weszło potwierdza, że kwestia murawy może wpłynąć na to, jak skończy się sezon dla Motoru. Nie można zapominać, że drużyna Mateusza Stolarskiego wciąż nie tylko gra o puchary, ale też jest zagrożona spadkiem.

Dlatego tym bardziej chcemy pochwalić te kluby i tych właścicieli obiektów, którzy podjęli decyzję o wymianie murawy. Ostatnio miało to miejsce m.in. w Radomiu, Gdyni czy w Gliwicach. Wysoka frekwencja – także na meczach Motoru – jasno pokazuje, że kibice chcą oglądać piłkę nożną na najwyższym ligowym poziomie, a tam, gdzie murawa jest nowa, jakość gry jest zdecydowanie lepsza, a komfort zawodników wyraźnie wyższy. Ten sezon dla Motoru może być znakomity, ale też przynieść rozczarowanie. W klubie wiedzą, że o sukcesie mogą zdecydować detale, toteż nie dziwi nas determinacja klubu w działaniach.

Zbigniew Jakubas wylicza: Wydaliśmy ponad 1,2 mln zł, żeby Dynamo mogło grać w Lublinie

Mocne oświadczenie Motoru Lublin trzeba traktować jako wybranie przemocy, bo nikt nie chciałby wizerunkowej kompromitacji, którą byłaby wyprowadzka klubu ze swojego miasta. Trzeba jednak dodać, że klub naprawdę ma dość. Z informacji Weszło wynika, że w Lublinie są rozczarowani stylem zarządzania obiektem przez MOSiR. Stylem oszczędnościowym, wygodnym. Na Motor Lublin Arenie gra przecież nie tylko Dynamo Kijów, ale i młodzieżowa reprezentacja Polski. O panu Wątróbce mówią, że chce być oszczędnym prezesem, woli nie ryzykować. To boli Motor, który:

  • płaci ok. 50 tysięcy złotych miesięcznie za prawo do nazwy stadionu,
  • wynajmuje za kilkadziesiąt tysięcy złotych przestrzeń biurową na obiekcie.

Fakt, MOSiR nie pobiera opłat za mecze ligowe – wszystkie kluby w Lublinie korzystają z obiektów za darmo – ale mimo wszystko spółce miejskiej płaci. Oraz ponosi koszty, których nie widać. Mówi nam o tym Zbigniew Jakubas:

Reklama

Żeby Dynamo Kijów mogło te kilka meczów zagrać, to musieliśmy zbudować nowe szatnie dla siebie, bo w dniu meczowym stadion jest kompletnie wyłączony z użytku. Zrobiliśmy z boku wejście, nową szatnię, przeniosłem siłownię, gabinety odnowy. Wszystko musiałem zbudować, ponad milion dwieście wydaliśmy, żeby nie być na dwa dni wyłączani, żebyśmy mieli się gdzie podziać. I jakoś tak wszystkim łatwo przychodzi: Jakubas bogaty jest, to niech dołoży bańkę.

Rozgoryczony właściciel klubu dodaje:

Wie pan, ja nic nie muszę. Jak się patrzy na to, jak inne miasta dbają o kluby, jakie kładą środki… W Lublinie jest bieda i tylko oczekiwania. Wrocław wkłada w pierwszoligowy klub 30 baniek. GKS Katowice 27 milionów złotych dostaje z miasta (na wszystkie sekcje – przyp. red.). Wisła Płock – 18 milionów złotych. My dostajemy 5 milionów za reklamę na koszulkach. I tyle. 

Cóż, pięć milionów złotych piechotą nie chodzi. Niektórzy (dzień dobry, my z Radomia!) powiedzą, że chętnie się ze Zbigniewem Jakubasem zamienią. Fakt jednak, że w skali ligi to kwota mała. Oraz, że z pucharów, których Motor może pozbawić między innymi fatalna murawa, można wynieść więcej.

Reklama

Każdy ma marzenia. Oni chcieliby trochę powygrywać, może otrzeć się o to czwarte miejsce, piąte. Przecież to nie są gapy, wszyscy organizujemy klub pod taki wymiar piłki, jaki jesteśmy w stanie najlepiej zrobić. Na siedmiu boiskach płyta była zmieniona. Kurczę, taki Radomiak zmienia płytę, a w Lublinie po siedmiu latach nie. To nie jest fair. Czuję się źle traktowany przez miasto Lublin.

kibice Motoru Lublin

Walkower w meczu Motor – Lech? Zbigniew Jakubas: Jeżeli płyta nie zostanie wymieniona, piłkarze nie wyjdą na mecz

Co będzie dalej z murawą na stadionie w Lublinie? Zbigniew Jakubas przekazał nam, że od dziennikarzy „Przeglądu Sportowego”, którzy rozmawiali z MOSiR po wydaniu komunikatu, dowiedział się, że zmieniono zdanie. Że prezes spółki zobaczył stan boiska, rozmawiał z ludźmi z klubu, piłkarzami i stwierdził, że grać się jednak nie da. Portal Weszło wciąż czeka na odpowiedź MOSiR na pytanie o to, czy to prawda. Wygląda na to, że jeśli tak, to i tak MOSiR, nie Motor, zapłaci za nową nawierzchnię. Bo klub ma dość obietnic bez pokrycia.

W tej chwili jest pomysł, żebyśmy my sfinansowali nową murawę i miasto „jakoś się z nami rozliczy”. Tylko że niestety na akademii mamy ten problem, że płacimy podatek od nieruchomości – pół miliona złotych rocznie. I miasto też obiecało, że będzie zwracało te pieniądze. Na szkolenie młodzieży. Tylko jakoś za ubiegły rok nie zwróciło. Nie da się akademii zbilansować przy tych kosztach, ona jest trwale nierentowna. Musielibyśmy pobierać po trzysta złotych od dziecka, co jest w ogóle nierealne. Więc ja nie mam poczucia, że miastu zależy na tym, żeby Motor był w Ekstraklasie, żeby się rozwijał.

Reklama

Co stanie się, jeśli murawa nie zostanie wymieniona? Zbigniew Jakubas dopuszcza do siebie myśl o… walkowerze!

Jeżeli płyta nie zostanie wymieniona to piłkarze nie wyjdą na mecz z Lechem. Wtedy uprzedzimy Lecha, że poddajemy mecz walkowerem, bo podobno nie jest to takie łatwe, żeby zagrać w innym mieście. Musiałoby zdarzyć się coś takiego, że siła wyższa sprawia, że nie możemy zagrać w Lublinie, żeby ten mecz przełożyć na inny stadion. Może, nie wiem, zagramy na Górniku Łęczna, w ogóle bez kibiców? Ręce opadają. Tyle wysiłku, stresu, poniosłem, żeby zbudować w Lublinie piłkę od zera, bo tu była trzecia liga, dziadostwo zupełne… – kończy zirytowany właściciel ekstraklasowego klubu.

SZYMON JANCZYK

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

fot. Newspix

Reklama
14 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Podium czy spadek? W Ekstraklasie to kwestia trzech meczów

AbsurDB
14
Podium czy spadek? W Ekstraklasie to kwestia trzech meczów