Trener Koeln przeprosił Kamińskiego. „Złamałem obietnicę”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

07 marca 2026, 14:24 • 3 min czytania 0

Reklama
Trener Koeln przeprosił Kamińskiego. „Złamałem obietnicę”

Jakub Kamiński w barwach 1. FC Koeln grał już w tym sezonie na siedmiu pozycjach. Reprezentant Polski doczekał się teraz za to przeprosin ze strony trenera, Lukasa Kwasnioka, który przyznał, że złamał obietnicę złożoną 23-latkowi. 

Lewy napastnik, prawy napastnik, środkowy napastnik, ofensywny pomocnik, prawy pomocnik, lewy pomocnik, środkowy pomocnik. Oto wszystkie pozycje, na których przynajmniej raz w tym sezonie wystąpił Jakub Kamiński dla FC Koeln. Reprezentant Polski nie zagrał tylko na środku obrony i nie stanął (jeszcze) między słupkami jako bramkarz.

Choć po transferze z Wolfsburga do Kolonii 23-latek wyraźnie odżył, wyrastając przy tym na jednego z liderów kadry Jana Urbana, to od pewnego czasu brakuje mu liczb w postaci goli i asyst. Począwszy od listopadowego zgrupowania, zdobył tylko po jednej bramce i asyście. Dla porównania, na wcześniejszym etapie sezonu Bundesligi, zaliczył cztery trafienia, a także dołożył jedno decydujące podanie.

Kamiński wprawdzie pozostaje pierwszym wyborem trenera Lukasa Kwasnioka, pod wodzą którego nie opuścił ani jednego spotkania, za każdym razem wychodząc w podstawowym składzie, jednak nieustanna zmiana pozycji z pewnością nie pomaga mu w podtrzymaniu formy i poprawieniu dorobku ofensywnego.

Reklama

FC Koeln. Trener przeprasza Jakuba Kamińskiego. I obiecuje poprawę

Szkoleniowiec Kozłów docenia wszechstronność wychowanka Lecha Poznań, z czego ostatnio chętnie korzysta, zwłaszcza w obliczu kontuzji innych ważnych piłkarz kolońskiego klubu. Tym samym Kwasniok, jak sam ujawnił, nie dotrzymał słowa złożonego Kamińskiemu.

Muszę przeprosić Kubę Kamińskiego, bo złamałem obietnicę, miał nie być rzucany po pozycjach. Przykro mi z tego powodu. Ale to piłkarz, który tak dobrze rozumie grę i ma takie umiejętności, że może grać i na lewym skrzydle, i na prawej obronie – przyznał.

Kwasniok, w rozmowie z portalem meczyki.pl, dodał, że nie jest zadowolony z zaistniałej sytuacji, lecz zmusiły go do tego okoliczności.

Mnie też to wkurza. Chciałbym go widzieć zawsze na jednej pozycji, a grał już chyba na ośmiu. Grał już na szóstce, na ósemce, w ostatnim meczu na prawym wahadle, bo nominalni zawodnicy na tę pozycję byli kontuzjowani. Wiem, że to też nie jest takie łatwe dla niego, ale ja wiem, że on da sobie radę na każdej pozycji. Nam to doraźnie pomaga, ale dla niego to nie jest przyjemne. Dla mnie też nie, on o tym wie. Nie chcę tego robić, ale czasami nie mam innego wyjścia – zdradził.

Reklama

Zapowiedział jednocześnie, że to rozwiązanie wyłącznie tymczasowe. – Może nie widzę go w trójce obrońców, ale poza tym na każdej pozycji może grać, bo jest inteligentny. Wiem, że Polska go potrzebuje bardziej z przodu. My normalnie też, ale czekam aż inni gracze wrócą z kontuzji. Wtedy będzie grał wyżej – obiecał.

Poza tym, urodzony w Gliwicach 44-latek nie szczędził pochwał i komplementów pod adresem swojego krajana z Górnego Śląska, z którym bardzo dobrze się dogaduje. – Kuba dużo trenuje i chce się rozwijać. Dużo fachowo rozmawiamy. Jest przedłużeniem mojej ręki na boisku. Rozumie czego oczekuję od niego, od drużyny i próbuje to przekazywać zawodnikom. To mój najważniejszy i najlepszy piłkarz. Jestem bardzo szczęśliwy, że dla nas gra – powiedział.

Przed samym Kwasniokiem natomiast decydujące dni. Te dostał według Bilda ultimatum od swoich przełożonych. W najbliższych trzech meczach przed przerwą reprezentacyjną, jego Kolonia musi zdobyć przynajmniej 4 punkty. Rywalami będą Borussia Dortmund, HSV Hamburg i Borussia Moenchengladbach. Po 24. kolejkach Bundesligi, Kamiński i spółka plasują się w drugiej połowie tabeli na 13. miejscu z przewagą dwóch punktów nad strefą spadkową.

CZYTAJ WIĘCEJ O BUNDESLIDZE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Bundesliga