Inter przejechał się po Romie. Siedem goli na Meazza, królewski powrót Lautaro

Marcin Ziółkowski

05 kwietnia 2026, 22:56 • 5 min czytania 1

Reklama
Inter przejechał się po Romie. Siedem goli na Meazza, królewski powrót Lautaro

Nie opadł jeszcze kurz po trzecim z rzędu braku awansu do mistrzostw świata przez Włochów, a Serie A wróciła już do gry i zaserwowała nam hit w 31. serii spotkań. Inter Mediolan już z Lautaro Martinezem znów działał jak dobrze naoliwiona maszyna i pokonał Romę 5:2. Był to wymarzony powrót El Toro po kontuzji, który zanotował dublet. W Wielkanoc kibice na Stadio Giuseppe Meazza zobaczyli też przełamanie Marcusa Thurama, który na ligowego gola czekał dwa miesiące. Piotr Zieliński zanotował asystę, a Jan Ziółkowski otrzymał od Gian Piero Gasperiniego 10 minut. 

Reklama

Okoliczności meczu

Nie jest to udany czas dla włoskiej piłki. Sporo oberwało się Alessandro Bastoniemu za zachowanie z Juventusem, a także za czerwoną kartkę w barażu z Bośnią w Zenicy. Do tego Gabriele Gravina podał się do dymisji w roli prezesa włoskiej federacji.

Kibice mogli więc w końcu odetchnąć i skupić się na ligowej rywalizacji. Lautaro Martinez wrócił do gry, co powodowało wiele endorfin w fanbazie z Mediolanu. Ile można w końcu czekać na dobry występ Marcusa Thurama, który nie strzelał w klubie od dwóch miesięcy….

Starcie ekip z dużymi ambicjami w tym sezonie miało pewne podteksty. Gian Piero Gasperini od 2018 roku wynikowo ma mocno nie po drodze z Interem, co oznaczało 16 meczów bez wygranej z rzędu. Jedyny trener w historii Nerazzurrich, który nie wygrał z nimi meczu, miał więc coś do udowodnienia.

Reklama

Inter miał w tym sezonie nawet 10 punktów przewagi nad drugim Milanem, ale w marcu nie wygrał ani jednego spotkania. Romę ciągle interesował powrót do Ligi Mistrzów. Po blisko dwóch miesiącach do gry wrócił Matias Soule.

Inter dominujący, a później cierpiący. Do szatni schodzący jako prowadzący

Podczas czwartego w historii Serie A spotkania między obydwoma zespołami w Wielkanoc, Roma myślami została w szatni. Interowi wystarczyło 60 sekund meczu, aby już zmodyfikować jego wynik. Doskonale na kilkadziesiąt metrów podał Manuel Akanji. Zagranie do Marcusa Thurama na skrzydło było kluczowe w całej akcji, bowiem Rzymianie wydawali się nie do końca przygotowani na taki zamysł. Francuz zbiegł w pole karne, a wracający po kontuzji Lautaro Martinez uprzedził jednego z obrońców na piątym metrze, kierując piłkę do siatki.

Reklama

Inter zdecydował się bardzo mocno przycisnąć Romę, ale konkretów pod bramką brakowało. Dobrą okazję zmarnował Federico Dimarco, który uderzył minimalnie obok bramki. Dopiero po 24 minutach zobaczyliśmy próby Rzymian. Donyell Malen uderzył piłkę głową, ale opuszkami palców pozbawił go bramki Yann Sommer. Szwajcar w pierwszej połowie był bardzo pewnym punktem gospodarzy. Minutę później, Holender znów spróbował szczęścia, ale ponownie nie osiągnął swojego celu.

Roma była wyraźnie pobudzona, a mecz się rozkręcił. Goście wyrównali po składnej akcji, którą wykończył głową Gianluca Mancini. Yann Sommer próbował jeszcze interweniować, ale wbił piłkę do bramki.

Reklama

Wydawało się, że obydwie drużyny zejdą z boiska przy remisowym wyniku. Wtem Hakan Calhanoglu pomyślał: „A, uderzę sobie zaraz”. I to był dobry pomysł. Inter znów objął prowadzenie, tym razem po kapitalnym strzale z 30 metrów.

Reklama

Piłkarski kryminał w wykonaniu Lorenzo Pellegriniwgo w kryciu Turka to inna z rzeczy, którą warto zobaczyć w akcji bramkowej.

Dominacja Interu. Grad bramek w Mediolanie

Mancini nie był w stanie grać dalej po jednej z sytuacji stykowych przed przerwą, schodził z boiska z grymasem na twarzy. Zastąpił go Daniele Ghilardi. Ponownie gospodarze przekuli pierwszą okazję do zdobycia gola w meldunek na liście strzelców. Wystarczyło kilkanaście sekund, aby przedostać się z okolic pola karnego Sommera pod chorągiewkę w narożniku po bramce.

Thuram rozpędził się celem wywołania presji na Renschu i udało mu się wygrać pojedynek. Francuz wykorzystał swoją prędkość i po kilkunastometrowym rajdzie odegrał do Lautaro. Ten uderzył obok Svilara i było już 3:1.

Reklama

Roma dostała po chwili drugi szybki gong. Calhanoglu dośrodkował z rzutu rożnego, a Thuram miał w końcu swoje trafienie. Dwumiesięczna posucha zakończyła się w Wielkanoc.

Reklama

Dzień Zmartwychwstania Pańskiego obfitował w wiele prezentów dla kibiców, tak jakby był to pewien grudniowy dzień, kojarzący się z ubraną choinką i barszczem z uszkami. Jakże potrzebnego dla pewności siebie gola mógł sobie dopisać także Nicolo Barella. To był prawdziwy nokaut, a pozostawało jeszcze pół godziny meczu.

Inter wyraźnie zwolnił. Do końca spotkania Roma podejmowała się raz na jakiś czas ataków pod bramkę Sommera, ale zakończyło się to jedynie golem numer dwa w meczu. Strzałem po ziemi Lorenzo Pellegrini zmniejszył rozmiary porażki Romy na 20 minut przed końcem. W ostatnim kwadransie Gasperini posłał do boju Jana Ziółkowskiego, dla którego był to 14. występ w Serie A.

Reklama

Inter rozjechał Romę 5:2 i powiększył chociaż na dobę przewagę nad Milanem do dziewięciu oczek.

Inter Mediolan – AS Roma 5:2 (2:1)

  • 1:0 – Lautaro Martinez – 1. minuta
  • 1:1 – Gianluca Mancini – 40. minuta
  • 2:1 – Hakan Calhanoglu – 47. minuta (I)
  • 3:1 – Lautaro Martinez – 52. minuta
  • 4:1 – Marcus Thuram – 55. minuta
  • 5:1 – Nicolo Barella – 63. minuta
  • 5:2 – Lorenzo Pellegrini – 70. minuta

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama