Tudor pomylił łysych, ale Tottenham w końcu zapunktował [WIDEO]

Maciej Piętak

15 marca 2026, 21:23 • 2 min czytania 1

Reklama
Tudor pomylił łysych, ale Tottenham w końcu zapunktował [WIDEO]

Tottenhamowi nie idzie zarówno na boisku, jak i poza nim. Menedżer Spurs, Igor Tudor, zaliczył zabawną wpadkę przed meczem z Liverpoolem. Chorwat chciał przywitać się ze szkoleniowcem gospodarzy, Arne Slotem, ale… pomylił go z własnym współpracownikiem.

Tudor z komiczną pomyłką

Tuż przed rozpoczęciem spotkania kamery telewizyjne uchwyciły nietypową sytuację. Igor Tudor podszedł do łysego mężczyzny w ciemnej kurtce, który stał przy ławkach rezerwowych. Chorwat poklepał go czule po ramieniu, chcąc wymienić tradycyjny przedmeczowy uścisk dłoni z holenderskim trenerem Liverpoolu.

Gdy mężczyzna się odwrócił, Tudor zorientował się, że to wcale nie Arne Slot, lecz Allan Dixon – oficer łącznikowy ds. zawodników w Tottenhamie. Chorwat szybko skumał, że się pomylił i natychmiast ruszył w drugą stronę.

Reklama

Dixon to wieloletni pracownik Spurs, często odpowiadający m.in. za przeprowadzanie zmian w trakcie meczów. Z ciekawostek – prywatnie jest szwagrem Daniela Levy’ego.

Oczywiście sytuacja wywołała spore poruszenie w mediach społecznościowych, a Chorwat stał się obiektem drwin ze strony kibiców.

Reklama

Jak nie idzie, to nie idzie

Sytuacja sportowa Tottenhamu jest w tym sezonie katastrofalna. Zespół prowadzony przez 47-latka znajduje się na 16. miejscu w tabeli Premier League. Przed spotkaniem z Liverpoolem Londyńczycy utrzymywali się nad strefą spadkową wyłącznie dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.

Od momentu objęcia posady w zeszłym miesiącu, Chorwat przegrał cztery spotkania (w tym aż 2:5 z Atletico Madryt). Na osiem kolejek przed końcem sezonu widmo spadku z ligi jest bardzo realne.

– Można płakać albo walczyć. Możecie być ofiarami albo coś zmienić. Szklanka jest do połowy pusta lub do połowy pełna. U nas nie ma nic pełnego, jest wiele pustych rzeczy. Ale trudne chwile nie trwają wiecznie – tak motywował swoich piłkarzy na konferencji szkoleniowiec Tottenhamu.

Reklama

Na domiar złego problemy sportowe tylko się pogłębiały. Pierwsza połowa to kontynuacja bramkarskich koszmarów gości. W Madrycie katastrofalny występ zanotował Antonin Kinsky, a w Liverpoolu nie popisał się przy rzucie wolnym Guglielmo Vicario, który zbił piłkę do własnej bramki.

Ostatecznie Spurs wywieźli jednak z Anfield jedno oczko, bo w 90. minucie do siatki futbolówkę wpakował Richarlison.

Reklama

Dzięki remisowi Tottenham nieco odskoczył od strefy spadkowej, ale ma zaledwie punkt przewagi nad 18. West Hamem. Liverpool z kolei zmarnował szansę na zrównanie się punktami z Aston Villą.

CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:

Fot. Sky Sports

1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna