W pewnym momencie letniego okienka transferowego wydawało się, że związek Jonatana Brauta Brunesa z Rakowem dobiegł końca. Piłkarz miał negocjować transfer do Slavii Praga, jednak wicemistrz Polski zażądał za niego siedmiu milionów euro i ruch do skutku nie doszedł. Teraz Michał Świerczewski zdradził, ile obecnie dla niego jest wart Norweg. To kwota ponad dwa razy większa od oczekiwanej latem!
– To jest cudowny chłopak, cudowny zawodnik. Dla nas jest wart minimum 15 milionów euro. Ale pewnie też rozważymy kwotę poniżej 15 milionów euro. Nie chciałbym, żeby on usłyszał tę kwotę, bo zaraz będzie dzwonić – powiedział Michał Świerczewski na konferencji prasowej prezentującej Łukasza Tomczyka jako nowego trenera Rakowa.
Brunes dogadał się z Papszunem i pomnożył swoją wartość ponad dwa razy
Jonatan Braut Brunes w letnim okienku transferowym chciał zostać sprzedany, co miało wzniecić konflikt pomiędzy nim a Markiem Papszunem. W pewnym momencie Norweg miał przenieść się do występującej w Lidze Mistrzów Slavii Praga, jednak – jak informowaliśmy na Weszło – Raków miał zażądać siedmiu milionów euro, co było kwotą nie do przyjęcia. Brunes więc zgłosił złe samopoczucie i brak gotowości do gry w ważnym starciu – rewanżu z Maccabi Hajfa w III rundzie el. do Ligi Konferencji.
Raków groził wtedy palcem w komunikacie: – Klub przypomina, że kontrakt piłkarza jest ważny do czerwca 2028 roku, a Raków w pełni wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Klub informuje również, że zawodnik nie jest i nie będzie na sprzedaż w obecnym oknie transferowym. Cała drużyna i sztab koncentrują się na czwartkowym meczu i walce o awans do fazy play-off europejskich pucharów. Klub nie będzie komentować sprawy poza treścią niniejszego komunikatu.
Raków Częstochowa przelicytował? Czesi już nie chcą Brunesa [NEWS]
Po fiasku rozmów chwilowe niesnaski poszły w zapomnienie, nie było go w kadrze trzy mecze z rzędu i Brunes na nowo stał się liderem ofensywy swojego zespołu. Porozumiał się z trenerem, a ten znów mu zaufał. Norweg odpłacił się fenomenalnym dorobkiem. Po 29 meczach tego sezonu ma na koncie już 16 strzelonych goli. To więcej, niż w całych poprzednich rozgrywkach, w których w 32 spotkaniach do siatki trafił 14 razy. Co ciekawe, w barwach żadnego klubu nie zdobył tylu bramek, ile w trakcie pobytu pod Jasną Górą.
Potrafił mieć nawet serię siedmiu kolejnych meczów z rzędu z bramką – trafiał w Ekstraklasie, Lidze Konferencji i Pucharze Polski, nie ma znaczenia. To naturalnie wskazuje, że piłkarz w zimowym okienku transferowym wróci do swoich oczekiwań z lata i będzie chciał odejść, by spróbować sił w mocniejszym klubie i bardziej renomowanych rozgrywkach. Zgodnie ze słowami właściciela Rakowa, żeby to się wydarzyło, musiałby paść nowy rekord sprzedażowy w Ekstraklasie.
– Będę wspominał bardzo dobrze. To świetny zawodnik, profesjonalista nastawiony na rozwój. Ta sytuacja, która miała miejsce latem bardzo wzmocniła nasze relacje. Od tego momentu, kiedy było już wiadome, że nie odejdzie, zaczął grać tak jak teraz widzimy. Ja pomogłem jemu, a on pomógł mi i drużynie – mówił po meczu z bośniackim Zrinjskim o współpracy ze swoim napastnikiem już były trener Rakowa Częstochowa, Marek Papszun.
Statystyki zawodnika (sezon) dostarczone przez Superscore
Czytaj więcej na Weszło:
Fot. Newspix