Galatasaray gra dalej! Juventus napsuł Turkom dużo krwi

Maciej Bartkowiak

25 lutego 2026, 23:57 • 6 min czytania 3

Galatasaray gra dalej! Juventus napsuł Turkom dużo krwi

Po raz pierwszy od 2014 roku Galatasaray zagra w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Awans nie został jednak wywalczony lekko, łatwo i przyjemnie, bo Juventus zdołał odrobić trzybramkową stratę z pierwszego meczu. W dogrywce Bianconerim zabrakło już jednak paliwa. Mistrzowie Turcji zadali podmęczonym gospodarzom dwa eliminujące ciosy.

Reklama

Atalanta chciała zmotywować Juventus

Kilkadziesiąt minut przed startem rywalizacji Juventusu z Galatasaray Atalanta pokazała, że da się dokonać rimonty. Zadanie Bianconerich było jednak trudniejsze, gdyż musieli wygrać różnicą nie trzech, a czterech goli. Do tego Atalanta odrabianie strat przetrenowała w weekend. Od 18. minuty przegrywała z Napoli, jeszcze w 60. minucie było 0:1, ale finalnie wygrała 2:1. Juventus zaś w weekend zebrał oklep od Como 0:2, co turyńska widownia skwitowała gwizdami. Drugi raz w tym sezonie, a pierwszy raz od października, Juve przegrało trzeci mecz z rzędu.

Reklama

2:0 w ostatni weekend przegrało także Galatasaray, ale mistrzowie Turcji na mecz z Konyasporem wymienili aż sześciu piłkarzy względem wygranego 5:2 starcia z Bianconerimi. Zaznaczmy, że gola na 2:0 Galacie wbił Blaż Kramer. Tak licznych roszad trener Juventusu, Luciano Spaletti, nie zrobił. Na mecz z Como dokonał dwóch zmian w składzie. Względem pierwszego meczu z Galatą miały zaś miejsce trzy roszady.

Po drobnym urazie, który wyeliminował go z wyjazdu do Turcji, wrócił Jonathan David. Z kolei już w Stambule kontuzji nabawił się Bremer i choć wykurował się na rewanż, Federico Gatti utrzymał miejsce na środku defensywy. Za nim ustawiony był zaś nie Michele Di Gregorio, a Mattia Perin. Rezerwowego golkipera Juve już w 2. minucie sprawdził Davinson Sanchez, a 10 minut później zrobił to Victor Osimhen. W międzyczasie goręcej było pod bramką gości, ale piłka po strzałach głową Gattiego i Teuna Koopmeinersa przelatywała nad poprzeczką.

„Ja jeszcze żyję”

Ugurcan Cakir tylko odprowadzał przy tych strzałach piłkę wzrokiem, podobnie, jak w 22. minucie, gdy na dalszy słupek rogala próbował posłać Francisco Conceicao. Chwilę wcześniej Turka bombą sprzed pola karnego rozgrzał Manuel Locatelli. Kapitanowi Juve Cakira pokonać udało się kwadrans później z karnego. Jedenastkę sprokurował Lucas Torreira, który od tyłu wpakował się w Kheprena Thurama. Faul Urugwajczyka był symbolem brudnego meczu, jaki nam się zrobił. Tylko między 25. a 34. minutą posypały się trzy żółtka.

Posypać mogły się też gromy w szatni na Jonathana Davida. W ostatnich sekundach przed przerwą Kenan Yildiz wystawił Kanadyjczykowi piłkę do pustej bramki i w sumie nie wiadomo, co ten zrobił – skiksował czy zdecydował się jeszcze wycofać. Piłkę zebrał Thuram, ale jego wykończenie było dalekie od ideału. Pudło Francuza było ostatnim akcentem pierwszej połowy. Po raz pierwszy od kwietnia 2023 roku i ćwierćfinału Bayern – Manchester City (1:1) w pierwszych 45 minutach meczu fazy pucharowej LM sędzia pokazał aż pięć żółtych kartek.

Szybki powrót do szatni

Jednym z napomnianych był Lloyd Kelly i już żółta kartka eliminowała go z pierwszego meczu 1/8 finału. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy raz jeszcze obejrzał żółtą kartkę, która po analizie VAR (na którym zasiadał zresztą Tomasz Kwiatkowski) została zamieniona na bezpośrednią czerwoną. Kelly miał sporego pecha, bo lądując po wyskoku do piłki stanął na stawie skokowym Barisa Yilmaza. Juventus znów więc drugą połowę meczu z Galatą musiał kończyć w dziesiątkę. W Stambule ledwie 20 minut po wejściu na boisko wyleciał Juan Cabal.

Juventus zrobił Atalantę

Choć Spaletti miał na ławce Bremera, nie zdecydował się na załatanie nim dziury po Kellym. Zamiast tego postawił na wymianę napędu z przodu. Mało jednak brakowało, a tuż po wejściu Jeremiego Bogi i Edona Zhegrovy nie byłoby już czego zbierać. Gatti zablokował jednak strzał Gabriela Sary, któremu idealną piłkę wystawił Leroy Sane. Po kilkudziesięciu sekundach stoper Juve był bohaterem pod drugą bramką. Nie udawało mu się głową, to wpakował piłkę do siatki do nogą. Tak jak w Stambule asystę do swojego konta dopisał Pierre Kalulu.

W 79. minucie rimonta była bliska realizacji, a Galatę mógł skarcić jej rodak. Kenan Yildiz trafił jednak w słupek. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Trzy minuty później po zgraniu Koopmeinersa piłkę głową tuż przy słupku do bramki wpakował Weston McKennie. Amerykanin został zresztą ponownie wystawiony na nie do końca swoją pozycję. Pod nieobecność Davida w Stambule zagrał na dziewiątce. Wymowne też, że Spaletti zdecydował się na taki wariant, zamiast postawić na Loisa Opendę. W rewanżu McKennie wystąpił zaś na lewej obronie.

Wszystko jak krew piach

Na początku dogrywki McKennie powinien do swojego konta dopisać asystę. Został jednak okradziony przez Zhegrovę, który chyba nawet sam nie jest w stanie wyjaśnić, jakim cudem nie strzelił na 4:0. Byłaby to zresztą jego pierwsza bramka w koszulce Juve. Kosowianin nie miał tyle szczęścia, co taki Yildiz, bo akurat jego pudło się zemściło. Tuż przed przerwą przełamał się Osimhen, który na gola w LM czekał od 5 listopada. Nie popisał się inny bałkański gracz – Vasilije Adzić. To po stracie Czarnogórca w środku pola Galata ruszyła z zabójczą kontrą.

Zhegrova w 110. minucie mógł odkupić swoje winy. Ładnie urwał się przy linii końcowej Erenowi Elmaliemu, ale Cakir odbił jego strzał w kierunku dalszego słupka. Urwali się też w ostatnich minutach dogrywki zmęczonym obrońcom Juventusu Osimhen i Yilmaz. Ten drugi sprzątnął sprzed nosa piłkę Osimhenowi, po czym uderzył między nogami Perina. Już czwarty rok z rzędu Juve zabraknie w najlepszej szesnastce Ligi Mistrzów. Także przed rokiem odpadli w barażach o 1/8 finału po dogrywce. Wtedy za burtę wyrzuciło ich PSV.

Galatasaray zaś w 1/8 finału Champions League zagra po raz pierwszy od 2014 roku. O ćwierćfinał mistrzowie Turcji rywalizować będą z Tottenhamem lub Liverpoolem. Przeciwnika poznają w piątek 27 lutego po godzinie 12:00. Z mistrzami Anglii podopieczni Okana Buruka spotkali się już w drugiej kolejce fazy ligowej. Wygrali przed własną publicznością 1:0 po bramce Victora Osimhena.

Juventus – Galatasaray 3:2 (5:7 w dwumeczu)

  • 1:0 – Manuel Locatelli ’37 (rzut karny)
  • 2:0 – Federico Gatti ’70 (asysta Pierre Kalulu)
  • 3:0 – Weston McKennie ’82 (asysta Teun Koopmeiners)
  • 3:1 – Victor Osimhen '105+1 (asysta Baris Alper Yilmaz)
  • 3:2 – Baris Alper Yilmaz '119 (asysta Wilfried Singo)

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

fot. Newspix

3 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Reklama