W trzeciej kolejce fazy ligowej Ligi Europy Lech Poznań podejmie angielski Sunderland. Do tej pory Kolejorz poniósł dwie wysokie porażki i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli rozgrywek. Niels Frederiksen zapowiedział jednak, że nie zamierza zmieniać drastycznie sposobu gry jego drużyny, gdyż mijałoby się to z celem.
– Nie jesteśmy drużyną zbudowaną, by po prostu bronić. Chcemy także atakować, grać w piłkę. Oczywiście, w takich meczach jest o to trudniej. Próbujemy zmienić pewne aspekty w naszej strukturze, zrobiliśmy to także w dwóch pierwszych meczach. Ważne jednak, by trzymać się swojego stylu, a nie robić coś zupełnie innego. Jasne, mamy dwie porażki 0:4, jesteśmy tym rozczarowani, ale wciąż walczymy i wierzymy zwycięstwo – mówił przed meczem Niels Frederiksen.
Niels Frederiksen przed starciem z Sunderlandem
Mimo dwóch porażek 0:4 Niels Frederiksen, ponownie odwołując się choćby do meczu z Crystal Palace, twierdzi, że nie zmieniłby wielu aspektów gry jego drużyny.
– Nie dostrzega się, jaka różnica dzieli nas od tych drużyn. A jest ona bardzo duża. Nie możesz oczekiwać, że wyjdziesz i po prostu wygrasz te mecze. Powtórzę – z Crystal Palace nie powinniśmy przegrać aż 0:4, ale Leverkusen sprawiło nam wyzwanie.
– Nie wychodzimy na boisko, by tylko atakować i wysoko pressować. Musimy też bronić i staramy się, by defensywa była bardziej kompaktowa. Mógłbym oczywiście wystawić zawodników, którzy najlepiej bronią, ale wtedy zdjąłbym Walemarka, zdjąłbym Joela. Moglibyśmy zmienić całą prawą stronę i wystawić tam zawodników, którzy świetnie bronią. Ale myślicie, że to by pomogło drużynie? Nic a nic. Tak czy siak, przegralibyśmy. Musimy wystawiać najlepszych zawodników i pozwalać im być najlepszą wersją siebie. Musimy to jednak połączyć z obroną. Przekonamy się, czy jutro wynik będzie lepszy – stwierdził trener Kolejorza.
Do Poznania przyleci Sunderland, który ma swoje problemy. Kontuzjowany jest choćby podstawowy stoper Daniel Ballard. Kłopoty zdrowotne ma także największa gwiazda zespołu, Brian Brobbey. Po ostatnim zwycięstwie Tottenhamu Czarne Koty spadły na ostatnie miejsce w Premier League. Niels Frederiksen nie lekceważy rywala, jednak dopatruje się szans swojej ekipy w starciu z Anglikami.
– Nie byłoby mądrym posunięciem stwierdzenie, że mecz z Sunderlandem będzie łatwiejszy od poprzednich. Musimy pamiętać, że to drużyna z Premier League, mają świetnych zawodników, ale widzę nasze szanse. Prawdopodobnie większe niż w meczu z Bayerem. Premier League jednak to wyższy poziom, niż ten, na którym rywalizujemy my. To nadal będzie trudny mecz, ale myślę, że mamy szanse – ocenił Duńczyk.
Dotychczas Niels Frederiksen poprowadził Lecha w 24 meczach europejskich pucharów. Tyle samo na swoim koncie ma John van den Brom. Po meczu z Sunderlandem obecny szkoleniowiec Kolejorza stanie się samodzielnym liderem.
– Uczczę to, jeśli jutro wygramy, jeśli nie, to nie tak ważne. Jestem tu prawie dwa i pół roku, rozegraliśmy sporo spotkań. To miłe. Jesteśmy klubem z ambicjami, by grać w Europie co sezon. Zrobiliśmy to dwa sezony z rzędu, a to nie tak częste w tym klubie. W poprzednim sezonie graliśmy w Lidze Konferencji i spisaliśmy się bardzo dobrze. Dotarliśmy do 1/8 finału, byliśmy bardzo blisko ćwierćfinału. Europejskie puchary są ważne dla klubu, dla zawodników i ja także je lubię – podsumował trener Lecha.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix