Długo, bo aż 89 minut Angel Fortuño pozostawał niepokonany, raz za razem ratując swoich kolegów z drużyny przed stratą gola. I gdy wydawało się, że jednoosobowo uda mu się zatrzymać rozpędzone Atletico, to w decydującym momencie zabrakło mu, nomen omen, fortuny. Ta z kolei sprzyjała podopiecznym Diego Simeone, którzy rzutem na taśmę wyszarpali trzy punkty, przerwali pięcioletnią klątwę RCDE Stadium i zanotowali szóste zwycięstwo z rzędu.
Trzeba przyznać, że Angel Fortuño naprawdę napracował się w pocie czoła, by przerwać serię Atletico. Gdyby nie on, najprawdopodobniej skończyłoby się co najmniej 0:3, a tak Espanyol mógł do końca liczyć na pozytywny rezultat. Dwoił się i troił między słupkami chłopina, wyciągał się jak struna przy strzałach Juliana Alvareza, Hjulmanda czy też Jonathana Davida.
Simeone i spółka bili głową w mur. Dosłownie. Gospodarze w pierwszej połowie nie oddali choćby jednego celnego strzału, po przerwie udało im się wyprowadzić dwie takie próby, ale poza tym na boisku dzielili i rządzili Los Colchoneros. Sęk w tym, że brakowało im skuteczności. Cholo próbował ożywić grę w ofensywie zmianami, wpuszczając z ławki m.in. wspomnianego Alvareza, Grimaldo oraz Alexa Baenę.
Fortuño zabrakło fortuny. Atletico kontynuuje zwycięski marsz
I to właśnie trójka zmienników przeprowadziła zwycięską akcję. Tuż przed końcem spotkania, gdy jedni i drudzy wydawali się skazani na bezbramkowe 0:0, Grimaldo szarpnął lewą stronę i obsłużył podaniem Alvareza, ten zszedł do środka i wypatrzył lepiej ustawionego Baenę, a Hiszpan, niewiele się zastanawiając, kropnął z dystansu nie do obrony.
𝐀𝐋𝐄𝐗 𝐁𝐀𝐄𝐍𝐀 𝐁𝐎𝐇𝐀𝐓𝐄𝐑𝐄𝐌! 🔥🔥
Atletico wygrało 1:0 z Espanyolem! https://t.co/P4RALMsRDA
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 17, 2026
Do Baeny nie po raz pierwszy uśmiechnęła się fortuna. Wychowanek Villarreal brał bezpośredni udział przy siedmiu golach dla Atletico w tym sezonie (5 bramek, 2 asysty) i już w połowie października przebił swój bilans z całej poprzedniej kampanii (2 bramki, 3 asysty). Co więcej, niewiele mu brakuje, żeby przebić również swój dotychczasowy rekord zdobytych trafień (7).
Czy Espanyol ma czego żałować? Zdecydowanie tak. Czy Fortuño należy się tytuł MVP. Niewątpliwie. Czy Atletico zasłużyło na trzy punkty? Jak najbardziej. Niesprawiedliwością byłoby, gdyby Simeone i spółka wywieźli tylko jeden punkt, a tak w końcu przerwali klątwę RCDE Stadium, na którym po raz ostatni wygrali we wrześniu 2021 roku, ponad pięć lat temu.
To nie koniec dobrych informacji dla Atletico, bo wygrana z Espanyolem jest już piątą z rzędu, a nawet szóstą, jeśli do ligowych skalpów doliczyć potyczkę z Manchesterem United w Lidze Mistrzów. Los Colchoneros punktują na poziomie mistrzowskiego sezonu 2020/21, drepcząc tym samym po piętach jeszcze bardziej rozpędzonej Barcelonie, do której tracą obecnie dwa oczka.
Espanyol – Atletico Madryt 0:1 (0:0)
- 89′ Baena – 0:1
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix