Nowy napastnik Pogoni nie strzela od października. „Pracuje dla zespołu”

Przemysław Michalak

23 lutego 2026, 22:43 • 5 min czytania 5

Nowy napastnik Pogoni nie strzela od października. „Pracuje dla zespołu”

Mijały dni, mijały tygodnie, a Pogoń Szczecin w obliczu poważnej kontuzji Rajmunda Molnara pozostawała w ataku z jednym jedynym Karolem Angielskim. To solidny zawodnik, przy regularnej grze w podstawowym składzie jest w stanie zakręcić się w granicach 10-12 goli na sezon, ale trener Thomas Thomasberg nie miał dla niego realnej alternatywy. Ta w końcu się pojawi, ale na wstępie trudno się zachwycać.

Reklama

Alex Haditaghi rozbudził apetyty kibiców co do osoby nowej „dziewiątki”. W niedzielę 22 lutego zapowiedział na portalu X, że jeśli klub dobije do 16 tys. sprzedanych biletów na domowy mecz z Widzewem Łódź, nazwisko piłkarza zostanie ogłoszone.

Wypłynęło ono dzień później i cóż… Na papierze wychodzi na to, że Karol Angielski ma co najwyżej zmiennika.

Reklama

Filip Cuić. Kim jest nowy napastnik Pogoni Szczecin?

Pole manewru w ataku Pogoni poszerzy 23-letni Filip Cuić z HNK Gorica. W tym sezonie chorwackiej ekstraklasy rozegrał 22 mecze, w których strzelił cztery gole i zaliczył jedną asystę. Delikatnie mówiąc, szału nie ma.

Jeszcze gorzej wygląda to, gdy odrobinę zagłębimy się w szczegóły. Cuić po raz ostatni ligową bramkę zdobył 24 października. W kolejnych jedenastu spotkaniach nie dał żadnego ofensywnego konkretu. Kredyt zaufania otrzymał naprawdę pokaźny, od tego momentu spędzając na murawie aż 902 minuty.

Gorica to aktualnie zaledwie ósma drużyna w 10-zespołowej lidze, ale jednak w tym czasie strzeliła 10 kolejnych goli. Cuicia to nie dotyczyło. Różne są wersje co do jego xG – od 6,25 do 8,02. Jedno jest pewne: chłopak strzela znacznie mniej niż powinien. Ktoś powie, że przynajmniej dochodzi do sytuacji, lecz w Legii Warszawa też mają takiego jednego, któremu okazji nie brakuje i niewiele dobrego z nich wynika.

Filip Cuić

To może przynajmniej wcześniej były reprezentant bośniackiej młodzieżówki prezentował się lepiej i opierając się na tym można mieć nadzieję, że sprawdzi się w Polsce? Niestety, też nic z tego. Jego dorobek w seniorskim futbolu zamyka się na sześciu bramkach w chorwackiej ekstraklasie, pięciu w słoweńskiej i trzech w drugiej lidze chorwackiej. Ponadto w trwającym sezonie dwa razy trafił w Pucharze Chorwacji.

Gwiazda Młodzieżowej Ligi Mistrzów

Jeśli gdzieś Filip Cuić się wyróżniał, to w czasach juniorskich. Jako 16-latka przechwycił go Hajduk Split i w jego barwach błyszczał nie tylko na podwórku krajowym wśród rówieśników, ale także w Młodzieżowej Lidze Mistrzów. W sezonie 2021/22 zdobył sześć bramek w pięciu występach. Inna sprawa, że rywalami byli FK Mińsk i Shkendija Tetowo. Gdy przyszło grać z młodym Atletico, już drogi do siatki znaleźć się nie udało. Mimo to UEFA doceniła jego liczby. Znalazł się w gronie siedmiu zawodników nominowanych do tytułu MVP roku w tych rozgrywkach.

Juniorskie popisy nie przełożyły się na dorosłe granie. Cuić wprowadzał się do niego na wypożyczeniu w słoweńskim NK Radomlje (22 mecze, pięć goli i asysta).

Jego klubowym kolegą był tam Uros Korun. Pytamy więc byłego obrońcę Piasta Gliwice o nowego napastnika Pogoni.

Seniorskie początki u boku Urosa Koruna

– Jest wysoki, ale jednocześnie szybki. To typ zawodnika, który bardzo mocno pracuje dla zespołu i dużo biega, gdy trzeba się bronić lub odzyskać piłkę. W polu karnym to typowa „dziewiątka”. Ma instynkt strzelecki i zawsze do jakichś sytuacji dojdzie. Gdy znajduje się w dobrej formie, potrafi je wykorzystać – mówi mistrz Polski z 2019 roku.

– Jeśli chodzi o jego siłę fizyczną i grę z obrońcą na plecach jest w porządku, ale nie powiedziałbym, że to go wyróżnia, jak na przykład Marcina Robaka (śmiech). Lepiej wygląda, gdy jest ustawiony przodem do bramki i może wybiec do podania na wolne pole – dodaje Korun.

Filip Cuić

Na początku w Radomlje Cuić głównie siedział na ławce lub wchodził w końcówkach. Dopiero na przełomie 2022 i 2023 roku jego akcje wzrosły, zaczął grać więcej i miał mocny finisz. W każdym z trzech ostatnich spotkań strzelał gole, a drużyna nie przegrała w ostatnich jedenastu kolejkach, z czego aż siedem razy wygrywała.

Potrzebował trochę czasu, ale później spisywał się dobrze i po sezonie wrócił do Chorwacji. Najlepiej prezentował się wtedy, gdy graliśmy na dwójkę napastników. Trochę odwracał uwagę i robił miejsce dla kolegi – przypomina sobie Korun.

Pozaboiskowo Bośniak nie powinien sprawiać żadnych problemów. – Fajny chłopak, z dobrą mentalnością, z każdym potrafił się dogadać. Nie boi się pracować – zapewnia Korun.

Najlepsze dopiero nadejdzie?

Cuić po powrocie do Hajduka dostał kilka szans w pierwszym zespole, ale na dłużej się nie przebił. Poprzestał na dziesięciu meczach i jednej bramce. Wypożyczenie do drugoligowego NK Solin było co najwyżej przyzwoite. Latem 2024 definitywnie odszedł do Lokomotivy Zagrzeb i również nie zdołał przekonać trenerów. Skończyło się na pięciu ligowych spotkaniach i następnym odejściu, już do Goricy.

W grudniu pojawiła się informacja, że Hajduk rozważa jego ponowne sprowadzenie, bo szuka zabezpieczenia na wypadek sprzedaży Marko Livaji. Ciąg dalszy jednak nie nastąpił.

Filip Cuić na pewno nie był priorytetem transferowym Pogoni. Wcześniej nie wypalił temat chociażby Fally’ego Mayulu z Bristol City, którego przechwyciła portugalska Arouca. Na niczym spełzły starania o Karola Czubaka, pisano również o zainteresowaniu Mauridesem. Plotkowano o Nardinie Mulahusejnoviciu.

Presja na nowego napastnika rosła i kogoś w końcu trzeba było pozyskać. Słowa Urosa Koruna nieco zwiększają nadzieję, że 23-latek może okazać się przydatny, choć nadal wielu obaw nie rozwiewają. Pogoń chwilowo patrzy bardziej w górę tabeli niż w dół, ale wystarczą dwa nieudane mecze, żeby znów powrócił temat ciężkiej walki o utrzymanie. Jakość potrzebna jest na tu i teraz, a Cuić zdaje się w większym stopniu zapowiadać na kogoś, kto musi okrzepnąć i spokojnie wprowadzać się do drużyny. Tego czasu może zabraknąć.

Znak zapytania jest zatem spory. Na dziś jego główne atuty dotyczą aspektów wolicjonalnych, wciąż względnie atrakcyjnego wieku i faktu, że przychodzi w rytmie meczowym.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Spór wokół Cracovii. Prezes Wisły stanął w obronie byłej szefowej klubu

Wojciech Piela
15
Spór wokół Cracovii. Prezes Wisły stanął w obronie byłej szefowej klubu
Reklama
Reklama