Kontrowersje po ostatnim meczu Widzewa! „Wypaczony wynik”

Mikołaj Duda

15 lutego 2026, 11:32 • 3 min czytania 20

Kontrowersje po ostatnim meczu Widzewa! „Wypaczony wynik”

Nie milknął echa ostatniego meczu Wisły Płock z Widzewem Łódź. Zespół Igora Jovićevicia wygrał to spotkanie 2:0, a jeden z goli został strzelony z rzutu karnego, po tym jak sędzia Patryk Gryckiewicz odgwizdał zagranie ręką Marcusa Haglinda-Sangre. Zdaniem eksperta od pracy arbitrów był to wielki błąd, który doprowadził do wypaczenia wyniku.

Reklama

W meczu w Płocku mieliśmy do czynienia z już kolejnym poważnym błędem sędziego w tej kolejce. Przynajmniej tak na łamach TVP Sport twierdzi Rafał Rostkowski, ekspert oceniający pracę arbitrów. Wcześniej m.in. czerwona kartka za faul na Bartoszu Nowaku należała się Radovanowi Pankovowi. Serb został upomniany tylko żółtym kartonikiem. Tym razem niezgodnie z przepisami i tym, co sędziowie niedawno usłyszeli na szkoleniu w trakcie swojego obozu w Turcji, został podyktowany rzut karny dla Widzewa.

Misiura o meczu: Miałem poczucie, że nie mogłem grać o marzenia

Reklama

Ekspert rozwiewa wątpliwości po spotkaniu Widzewa. „Wypaczony wynik meczu”

Całe zamieszanie dotyczy sytuacji z pierwszej połowy meczu, gdy Widzew otrzymał rzut karny. Po dośrodkowaniu Osmana Bukariego piłkę głową zgrał Sebastian Bergier, a ta uderzyła w rękę Marcusa Haglinda-Sangre. Początkowo gwizdek Patryka Gryckiewicza milczał. Dopiero po chwili, gdy gra została wstrzymana, interweniował Piotr Urban, zasiadający w wozie VAR, który zaprosił swojego kolegę po fachu do monitora. Wtedy sędzia główny zgodził się z tym co usłyszał na słuchawce i zmienił swoją pierwotną decyzję, wskazując na 11. metr.

Rafał Rostkowski nie ma wątpliwości, że Patryk Gryckiewicz źle postąpił słuchając podpowiedzi od Piotra Urbana: – To była bardzo zła decyzja sędziowska wynikająca ze złej interpretacji „Przepisów gry”, niewłaściwej gradacji kryteriów oceny kontaktu piłki z ręką oraz przedkładania kwestii wtórnych i w danej sytuacji mniej istotnych ponad argumenty kluczowe i logicznie pierwszorzędne.

Ekspert jasno tłumaczy, że ręka stopera Wisły była ułożona w sposób naturalny, poruszał się on zgodnie z koordynacją ruchową, a ręka w sztuczny sposób nie powiększała obrysu jego ciała. Dodatkowo zwraca uwagę, że Sebastian Bergier nabił Haglinda-Sangre z tak małej odległości, że ten miał zbyt mało czasu, by jakkolwiek zareagować.

Co ciekawe dokładnie o takich sytuacjach było szkolenie dla polskich sędziów podczas obozu przygotowawczego w Turcji. Prowadził je Kyros Vassaras, czyli były arbiter międzynarodowy, obecnie członek panelu sędziowskiego UEFA. Zwracał on szczególną uwagę na to, czy obrys ciała zawodnika jest naturalny oraz na bliskość od zawodnika, uderzającego piłkę. Grek przedstawiał więc praktycznie identyczną sytuację, jak ta, która miała miejsce w meczu Widzewa z Wisłą Płock. Patryk Gryckiewicz wraz z Piotrem Urbanem postąpili jednak odwrotnie, niż uczono ich na niedawnym szkoleniu.

Niestety, sędziowie sprawę ręki postawili na głowie, co stało się przyczyną złej decyzji, podyktowania rzutu karnego i wypaczenia wyniku meczu – dodał Rostkowski.

W podobne tony po spotkaniu uderzał bramkarz Wisły Płock, Rafał Leszczyński: – Ciekawe czy sędziowie, jak mają swoje gierki, to czy skaczą z rękami w kieszeni. Nie wiem, może wiązać ręce do spodenek. Naprawdę nie wiem. Siedzimy w szatni i nie wiemy. Podejrzewam, że sędziowie sami nie wiedzą, to jest interpretacja sędziego. Można tym żonglować i zawsze się wybroni. Przyjeżdża drużyna poskładana za jakieś grube pieniądze i sędzia musi im pomagać. Ja nie rozumiem – czasami jest rzut karny za zagranie ręką, czasami nie. Zmieniają się zasady.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix
20 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama