Kenan Yildiz nie przebił się w Bayernie. „Dzięki niemu, zmieniliśmy podejście”

Marcin Ziółkowski

09 października 2026, 18:24 • 3 min czytania 0

Reklama
Kenan Yildiz nie przebił się w Bayernie. „Dzięki niemu, zmieniliśmy podejście”

Kenan Yildiz spędził w Bayernie Monachium dekadę. W talent ze światowej półki przeobraził się w Juventusie. W stolicy Piemontu od początku wykazano wielką wiarę w zawodnika. Szef akademii Bayernu Jochen Sauer wrócił do tematu pobytu Turka w Bawarii. Yildiz przeszedł do wielokrotnych mistrzów Włoch na zasadzie wolnego transferu. Bardzo możliwe, że już na zawsze kibice będą myśleć o nim jako o wyrzucie sumienia klubu z Saebaner Strasse.

Reklama

Sauer przedstawił optykę klubu w czasie, gdy Turek zdecydował się na zmianę.

Yildiz? Okej, ale było jeszcze dwóch innych. Zdaniem Sauera, Turek postąpił właściwie

Jochen Sauer przyznał, że Kenan Yildiz, a dokładniej odejście Turka z klubu z Bawarii, przyczyniło się do zmiany strategii klubu w kwestii stawiania na piłkarzy młodego pokolenia. Dla niemieckiego medium SPOX powiedział.

– Gdy Yildiz odszedł do Juventusu rok po Angelo Stillerze i ucementował swoje miejsce w pierwszym składzie, było to kolejne potwierdzenie, że piłkarz z sektora młodzieżowego Bayernu Monachium jest w stanie szybko wejść na poziom klubu z najwyższej półki. Zdecydowanie dzięki temu skupiliśmy się bardziej na zmianie [i wdrażaniu większej liczby młodych do „jedynki”– MZ]

Reklama

– W tamtym czasie mieliśmy też innych utalentowanych zawodników, jak Paul Wanner czy Arijon Ibrahimović. Skład na tamten moment nie pozwalał nam jednocześnie na trzech 17-letnich piłkarzy, którzy grają w linii ataku. Co więcej, w planach mieliśmy już tranfer Mathysa Tela, a on także jest z rocznika 2005. Juventus obiecał Kenanowi regularne miejsce na treningach pierwszego zespołu, czego nie mogliśmy mu zapewnić. Podjął właściwą decyzję.

– Nie ma sensu rozwijać piłkarzy, gdy nie chcesz mieć później z nich pożytku. Czy z finansowego punktu widzenia, czy też sportowego – podsumował temat Sauer, pracujący w Monachium od 2017 roku, poprzednio pracując w RB Salzburg.

Decyzja ta nie do końca opłaciła się Bayernowi. Talenty, w których widziano przyszłość Gwiazdy Południa radzą sobie bardzo różnie. Wanner rok temu trafił do PSV Eindhoven, a Ibrahimović trafił na swoje czwarte wypożyczenie – tym razem do Augsburga. Tela… także nie ma już w Monachium, został sprzedany w 2025 roku do Tottenhamu.

Reklama

Bayern wdrożył do pierwszego zespołu za to Lennarta Karla czy Aleksandara Pavlovicia.

Sam Yildiz w marcu tego roku w rozmowie z Corriere della Sera także wrócił do chwil spędzonych w Bayernie. Przyznał, że nie czuł zaufania ze strony dowodzących niemieckim hegemonem. Podobnie było jeśli chodzi o postrzeganie jego talentu przez ludzi, którzy zajmowali się zespołami młodzieżowymi kadry Niemiec.

Reklama

– Było wiele problemów z Bayernem. Byłem tam jedenaście lat, ale nigdy nie poczułem ich zaufania. Zawsze był ktoś, kto był lepszy ode mnie. Dlatego łatwo było opuścić Bayern (…) W Niemczech uważano, że nie jestem wystarczająco dobry, zawsze powoływali innych piłkarzy. Dlatego zdecydowałem się na turecką reprezentację.

W 2023 roku, agent piłkarza Hector Peris Ron stwierdził, że choć miał z klubem dobre relacje, to w kwestii przedłużenia umowy Bayern zwyczajnie się spóźnił. Hasan Salihamidzić twierdził inaczej – klub chciał pozostania Yildiza, ale nie na warunkach finansowych, których żądało otoczenie piłkarza.

 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Młody talent Pogoni podjął decyzję. Wkrótce debiut w Ekstraklasie?

Mikołaj Duda
0
Młody talent Pogoni podjął decyzję. Wkrótce debiut w Ekstraklasie?

Bundesliga

Reklama