Dwa ciosy Neto i kontuzja Martineza. Przerwana seria Evertonu

Wojciech Górski

17 października 2026, 15:51 • 3 min czytania 0

Reklama
Dwa ciosy Neto i kontuzja Martineza. Przerwana seria Evertonu

Dublet Pedro Neto zapewnił Chelsea zwycięstwo i przesądził o pierwszej w tym sezonie porażce Evertonu. The Blues wygrali 2:0 i, co ważne, wyraźnie poprawili grę w defensywie. Minusem może okazać się jednak potencjalnie groźna kontuzja Emiliano Martineza, który nie był w stanie dokończyć spotkania.

Reklama

Starcie na Goodison Park zapowiadane było jako pojedynek dwóch przeciwności, choć jedni i drudzy podchodzili do spotkania z… identycznym bilansem punktowym. Wyniki Evertonu i Chelsea nie mogły się jednak bardziej od siebie różnić.

Ekipa Davida Moyesa była dotąd niepokonana, ale zremisowała aż cztery z sześciu spotkań. Mniej bramek niż w jej meczach padało tylko w spotkaniach Tottenhamu. Z kolei początek sezonu Chelsea przypominał jazdę rollercoasterem – drużyna Alonso a to wygrywała po strzelanienie (3:2 z Fulham, 4:3 z Brighton, 6:3 z Leeds), a to potrafiła negatywnie zaskoczyć – przegrać 0:3 z Brentfordem i zremisować 2:2 z Hull, by przed tygodniem rozbić 5:1 Bournemouth.

Pytanie, jaka Chelsea wylosuje się dziś, było kluczowe dla przebiegu tego spotkania.

Chelsea groźna tylko po stałych fragmentach

Odpowiedź okazała się, niestety, dość nudna. The Blues dostosowali się poziomem atrakcyjności do Evertonu i samo spotkanie nie obfitowało w bramkowe okazje. Gracze Alonso odnieśli zasłużone zwycięstwo, ale trudno powiedzieć, by zachwycili swoich kibiców.

Reklama

Jako pierwszy szansę miał jeszcze co prawda Thierno Barry, strzelając głową w 27. minucie, ale później Everton stopniowo oddawał pole rywalom. Chelsea rozkręcała się powoli i zagrożenie długo tworzyła sobie wyłącznie stałymi fragmentami gry.

Tak było przed przerwą, gdy blisko zdobycia pięknej bramki był Moises Caicedo. Pomocnik Chelsea po dośrodkowaniu uderzył bezpośrednio z woleja, a piekielnie mocny strzał zamiast do wpaść do bramki, odbił się od poprzeczki. Chwilę później gracze Evertonu wybijali z linii bramkowej strzał Maxence’a Lacroixa.

Dwa ciosy Pedro Neto

Sytuacja błyskawicznie zmieniła się po zmianie stron. Wówczas The Blues potrzebowali zaledwie 44 sekund, by otworzyć wynik spotkania. A przy okazji: wyczarowali naprawdę piękną akcję.

Po długim podaniu od Emiliano Martineza piłkę na skrzydle opanował Morgan Rogers, zastawił się i poczekał aż obiegnie go Jorrel Hato. Ten przedarł się w pole karne i wycofał piłkę na jedenasty metr. Tam, trochę szczęliwie dopadł do niej Pedro Neto, po czym plasowanym uderzeniem pokonał Jordana Pickforda.

Reklama

I tu do beczki miodu trzeba wrzucić łyżkę dziegciu: wydawało się, że był to strzał, z którym Pickford spokojnie powinien sobie poradzić.

Od tamtej pory Chelsea wyraźnie kontrolowała spotkanie, trzymając Everton, który nie potrafił stworzyć żadnej dogodnej sytuacji, z dala od własnej bramki. Wreszcie, w 90. minucie rywala znów dobił Neto.

Reklama

I znów ekipa Alonso sytuację stworzyła sobie po stałym fragmencie, choć ten, w przeciwieństwie do kornerów, trudno uznać za wypracowany. Z rzutu wolnego przed polem karnym mocny strzał oddał Jordan Henderson, piłka odbiła się od muru i trafiła pod nogi Neto. Portugalczyk zachował zimną krew i elegancką „wkładką” wewnętrzną częścią stopy umieścił piłkę w bramce.

Groźna kontuzja Emiliano Martineza

Poprawa gry w defensywie – a trzeba przyznać, że Everton po przerwie praktycznie nie istniał – będzie zdecydowanie największym plusem po stronie The Blues. Minusem – będzie ewentualna poważna kontuzja Emiliano Martineza.

Bramkarz Chelsea nie dotrwał do końca spotkania po tym, jak w 65. minucie zderzył się głową z rywalem przy wyjściu do dośrodkowania. Gra musiała zostać przerwana na dłuższy czas (sędzia doliczył aż 11 minut), by Argentyńczyk mógł zostać opatrzony. Między słupkami zmienił go Mike Penders.

21-latek, rozgrywający trzecie spotkanie w barwach The Blues, a debiutujący w Premier League, nie miał jednak wiele roboty.

Reklama

Dzięki wygranej Chelsea awansowała na czwartą pozycję w tabeli, mając przed sobą ciekawy terminarz: mecz u siebie z Tottenhamem, wyjazd do Liverpoolu (w ramach EFL Cup) i domowe spotkanie z Manchesterem United.

Everton doznał pierwszej porażki w sezonie, spadając na szóste miejsce. Za tydzień zagra z Arsenalem, a później czekają go dwa spotkania – pucharowe i ligowe – z Newcastle United.

Everton – Chelsea 0:2 (0:0)

  • 0:1 – Neto 46′
  • 0:2 – Neto 90′
0 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Espanyol miał Fortuño, Atletico miało fortunę

Jan Broda
0
Espanyol miał Fortuño, Atletico miało fortunę

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Espanyol miał Fortuño, Atletico miało fortunę

Jan Broda
0
Espanyol miał Fortuño, Atletico miało fortunę