Czubak zapowiada: Będę walczył o koronę króla strzelców

Mikołaj Duda

13 marca 2026, 20:33 • 3 min czytania 3

Reklama
Czubak zapowiada: Będę walczył o koronę króla strzelców

Golem w Niecieczy Karol Czubak stał się współliderem klasyfikacji strzelców Ekstraklasy. Polak notuje bardzo dobry powrót do ojczyzny po przygodzie w Belgii i jest kluczowym zawodnikiem Motoru. Jak sam jednak przyznaje dokładnie tego się spodziewał, podpisujac kontrakt z klubem z Lublina. Jednocześnie zapowiada, że zrobi wszystko, by sezon zakończyć z koroną dla najbardziej skutecznego snajpera rozgrywek.

Karol Czubak pojawia się w gronie zawodników, którzy zdaniem ekspertów mogliby zostać powołani do reprezentacji. On sam nie mówi wprost o grze w barwach narodowych, ale wprost przyznaje, że uznaje się za najlepszego polskiego napastnika w Ekstraklasie.

– Biorąc pod uwagę strzelone gole, to obecnie na pewno [jest najlepszym polskim napastnikiem w Ekstraklasie – przy.red.]. Staram się robić wszystko, by być najlepszym, i nie tylko jeżeli chodzi o samych Polaków. Spodziewałem się tak dobrego pierwszego sezonu w swoim wykonaniu. Mówiłem już po podpisaniu kontraktu, że nie przychodzę do Motoru ani po to, żeby się odbudować, ani dlatego, że przez nieudane miesiące w Belgii zapomniałem, jak się zdobywa bramki. Mogę powiedzieć, że się tego spodziewałem. Musiałem tylko jak najszybciej wpasować się w zespół, co mi się udało – stwierdził 25-latek w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Motor walczy o europejskie puchary, a Karol Czubak o koronę króla strzelców. „Będę walczył”

Najlepszy zawodnik Motoru Lublin wypowiedział się też na temat swój nieudanych miesięcy w Belgii. W barwach Kortrijk, które spadło z belgijskiej ekstraklasy, w ośmiu występach rozegrał niespełna 100 minut, ani razu nie wpisał się na listę i zaliczył jedną asystę. Jak przyznaje, bardzo pomocne było dla niego wsparcie najbliższych.

Reklama

– W Belgii było jak było, nie grałem za dużo. Mówiono mi, że wyglądam dobrze, że wszyscy są zadowoleni, a koniec końców okazało się inaczej. Ale nie chcę się usprawiedliwiać i szukać wymówek. Najważniejsze, że mnie to nie złamało, choć trudno było pogodzić się z tym, że jestem w innym kraju i nie dostaję tylu minut, ile się spodziewałem. Z każdej nieudanej historii wyciągam wnioski. Teraz wydaje się, że stałem się bardziej odporny na niepowodzenia. Natomiast wtedy nie było mi do śmiechu i gdyby nie wsparcie narzeczonej i synka, trudno byłoby się podnieść po takich kilku ciężkich miesiącach.

Karol Czubak podzielił się też swoimi spostrzeżeniami, dotyczącymi współpracy z Mateuszem Stolarskim. Początkowo nie do końca był przekonany do zamiłowania trenera do różnego rodzaju statystyk i twardych danych, ale z czasem zauważył, że można z tego sporo wyciągnąć.

Na początku, gdy przyszedłem i zacząłem analizę w klubie, wydawało mi się to dość dziwne. Na przykład podawano statystyki, skąd najlepiej uderzać, żeby była największa szansa na bramkę, czy które miejsce na boisku zająć, by tę szansę zwiększać. Wydawało mi się to oczywiste. Ale kiedy zacząłem temu poświęcać więcej uwagi, to gdy zobaczyłem mapę swoich strzałów, okazało się, że najwięcej oddaję właśnie z tej strefy, z której jest największa szansa na gola. Teraz nie mam wątpliwości, że to mi pomaga.

25-letni napastnik, dzięki bramce z Bruk-Bet Termaliką zrównał się dorobkiem z liderem klasyfikacji strzelców, Tomasem Bobckiem. Obaj mają teraz na koncie 14 trafień i można w nich upatrywać głównych faworytów do zgarnięcia korony króla strzelców. – Fajnie byłoby znaleźć się w trójce, ale jeszcze fajniej byłoby zdobyć koronę króla strzelców i o to będę walczył – zadeklarował Czubak.

Reklama

Motor wygrał w Niecieczy 2:1 i awansował na szóste miejsce w tabeli Ekstraklasy. Traci zaledwie cztery punkty do czwartego miejsca, które jest gwarantem gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

Czytaj więcej na Weszło:

Fot. Newspix

3 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa