Wielka moc, college, agonia i półfinał Australian Open. Poznajcie rywalkę Igi Świątek

Opublikowane 26.01.2022 21:38 przez

Sebastian Warzecha

Danielle Collins nigdy nie była uważana za ogromny talent. Owszem, na korcie prezentowała się dobrze od najmłodszych lat, ale nie została nastoletnią gwiazdą. Zamiast tego poszła do college’u, a na zawodowstwo przeszła dopiero mając 23 lata. Kilka kolejnych sezonów zajęło jej przebicie się na najwyższy poziom, a potem i tak spowolniły ją dwie bardzo bolesne choroby. Odkąd się z nimi uporała, zaczęła grać lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Tegoroczne Australian Open jest tego najlepszym potwierdzeniem. W półfinale, w którym zmierzy się z Igą Świątek, będzie chciała osiągnąć największy sukces w karierze.

Trzy lata później

To był 2019 rok. Danielle Collins przystępowała do Australian Open bez choćby jednego wygranego meczu w drabince głównej turnieju wielkoszlemowego. Na osiem startów trzykrotnie nie przeszła kwalifikacji, pięć razy odpadała w pierwszej rundzie. Ale do Melbourne jechała z nadziejami, lubiła tamtejsze korty i nawierzchnię, na której czuje się wprost doskonale. Myślała, że może wreszcie się przełamie, że może wreszcie wygra mecz.

Wygrała. Pięć.

Doszła do półfinału australijskiego szlema, dopiero tam zatrzymała ją Petra Kvitova. Owszem, można było się spodziewać, że powinna zaprezentować się dobrze – w poprzednim sezonie z okolic 160. miejsca w rankingu awansowała na 35. – ale raczej nikt nie oczekiwał takiego wyniku. Tym bardziej, że drabinki wcale nie miała łatwej. Już w pierwszej rundzie odprawiła rozstawioną z „14” Julię Goerges. Potem jej wyższość uznała rodaczka, Sachia Vickery, a następnie kolejna rozstawiona zawodniczka, Caroline Garcia.

To już był świetny wynik. Jednak dopiero po meczu IV rundy o Danielle zrobiło się naprawdę głośno – ograła wówczas turniejową dwójkę, Angelique Kerber. I słowo „ograła” jest tu użyte nieprzypadkowo. Skończyło się 6:0, 6:2. Angie była bezradna. – Może nie wygrałam wcześniej żadnego meczu w turnieju wielkoszlemowym, ale muszę wam powiedzieć jedno – myślę, że od teraz będzie się to powtarzać – mówiła po tamtej wygranej. I szybko udowodniła, że nie rzuca słów na wiatr. W ćwierćfinale okazała się lepsza od Anastasiji Pawluczenkowej.

Myślę, że gram naprawdę dobry tenis. Zyskałam sporo doświadczenia w poprzednim sezonie, ale poza tym nie sądzę, by wiele się zmieniło. Może wychodzę na kort z innym nastawieniem, ale to wynika z ciężkiej pracy i wiary w to, co robię. W końcu wszystkie elementy mojej gry składają się w jedną całość – mówiła wtedy. Tej opinii nie mogła zmienić półfinałowa porażka. Przegrać z Kvitovą, dwukrotną mistrzynią Wimbledonu, to w końcu nie wstyd.

Na podobny rezultat musiała poczekać jednak całe trzy lata, aż do trwającego obecnie turnieju. W Australii w tym roku wykorzystała dobrą drabinkę – do półfinału, zresztą podobnie jak Świątek, nie natknęła się na żadną rywalkę z czołowej „20” światowego rankingu. Nie oznacza to jednak, że nie czekały na nią trudne mecze. W trzeciej rundzie wielkie kłopoty sprawiła jej na przykład Clara Tauson. Danielle przegrała pierwszego seta, w drugim przegrywała już 2:4. Ale się pozbierała i zaliczyła znakomity comeback.

W zeszłym roku nauczyłam się, jak wygrywać mecze, gdy nie wszystko idzie po mojej myśli i nie gram najlepiej – mówiła. I to cenna umiejętność, zwłaszcza, gdy gra się jak Danielle. Jej najgroźniejszą bronią jest bowiem moc uderzeń. Collins kocha atakować i ma jeden z najmocniejszych serwisów w tourze, podobnie jak Kaia Kanepi, z którą Iga grała w IV rundzie. Amerykanka jest jednak bardziej uniwersalna od Estonki, potrafi na przykład bardzo dobrze zachować się przy siatce i umiejętnie operować tempem gry. Ogółem jednak – dąży raczej do tego, by zdobyć punkt, a nie czekać cierpliwie na błąd rywalki. Gdy więc nie jest w najlepszej formie, popełnia sporo błędów.

Ale kiedy prezentuje się dobrze, to potrafi wygrać z każdą przeciwniczką. Po meczu z Tauson przekonały się o tym Elise Mertens i Alize Cornet. Z Belgijką też musiała odrabiać straty, pierwszego seta przegrała. W miarę trwania meczu prezentowała się jednak coraz lepiej i zaczęła dominować na korcie, zwłaszcza w kluczowych dla losów spotkania momentach. Z Francuzką zagrała wyrównanego pierwszego seta, ale w drugim nie dała jej już żadnych szans.

Collins na korcie wyróżnia bowiem jeszcze jedna rzecz – jej opanowanie. Nawet przy najgorszym wyniku jest w stanie zachować spokój. Jasne, zdarzy jej się rzucić rakietą, często po ważnych punktach głośno krzyczy, na co narzekają jej rywalki. Pod tym względem jest emocjonalna. Ale jeśli chodzi o odpuszczenie meczu, gdy zupełnie jej nie idzie – takiej opcji po prostu nie ma. Potrafi walczyć do samego końca, jest świetnie przygotowana fizycznie i znakomicie porusza się po korcie. To nie przypadek, że po raz drugi jest w półfinale Australian Open.

Energii i zacięcia ma w sobie po prostu mnóstwo. Tak było zresztą od dziecka.

Żeby przynieść trofeum do szkoły

Urodziła się 13 grudnia 1993 roku w… Saint Petersburgu. Ale nie tym rosyjskim – na Florydzie. A to stan, który w USA słynie z tego, że jest idealnym miejscem do gry w tenisa. Miała mniej więcej cztery lata, gdy zaczęła odbijać piłkę. Sześć, gdy jej ojciec – Wally Collins, który rekreacyjnie grał w tenisa – zaczął zabierać ją na korty. On grał z kolegami, ona odbijała piłkę o ścianę. Już wtedy miała w sobie wielki zapał do rywalizacji – po roku takiego odbijania wymogła na swojej mamie, by ta zawiozła ją na turniej rozgrywający się w pobliskiej miejscowości.

Wcześniej próbowałam innych sportów: gimnastyki, piłki nożnej, pływania. Nic nie „zaklikało”. W szkole był jednak chłopak, który w poniedziałki – bo wtedy można było to robić – przynosił do szkoły swoje puchary. Zastanawiałam się, skąd je ma. Tata powiedział mi, że ten chłopak gra w tenisa i że jeśli też będę, na pewno wygram jakieś trofeum. Więc zaczęłam i szybko stawałam się coraz lepsza. Cieszyłam się rywalizacją i rozwiązywaniem problemów na korcie – wspominała Collins.

W swoim pierwszym turnieju odpadła jednak już w grupie. Całą drogę do domu przepłakała, martwiąc się, że jej tata będzie zawiedziony. Mamie ostatecznie udało się jej przekonać, że nic takiego się nie stało. Rodzice młodej Amerykanki zauważyli jednak, że ich córkę naprawdę ciągnie do tenisa. Więc zainwestowali w jej sportowy rozwój pieniądze i czas. A tych wcale nie mieli tak dużo, Collins nie pochodzi z zamożnej rodziny. Owszem, na biedę nie mogła się skarżyć, ale przy tak kosztownym sporcie jak tenis rodzice momentami musieli starać się spinać domowy budżet.

Nie miałam prywatnych treningów. W pobliżu był park, a w nim sporo kortów. Grałam tam ze starszymi ludźmi, czasem odbijałam o ścianę, gdy mama urządzała sobie treningi biegowe. W końcu, gdy byłam już lepsza, zaczęłam grać w lokalnych ligach. Wiele nauczyłam się sama, sporo rzeczy musiałam się dowiedzieć na własną rękę. To jednak sprawiło, że jestem twardsza. Gdy miałam 13 lat, często grałam z seniorami. Regularnie przegrywałam, ale to jedynie wzmacniało moją chęć rywalizacji – mówiła.

W tamtym okresie była już jedną z lepszych młodych tenisistek w kraju. W wieku 12 lat wygrała duży turniej, w finale pokonując dziewczynę, która „miała zostać następną Marią Szarapową”. Po zwycięstwie podeszła do rodziców i powiedziała, że w takim razie to ona zostanie następczynią znakomitej Rosjanki. W tenisa wkręciła się tak bardzo, że właściwie codziennie chciała w niego grać. Rodziców prosiła o domowe nauczanie zamiast szkoły, a gdy mogła jechać do Disneylandu, wolała wyjść na kort. W wieku 16 lat była w czołówce krajowych zawodniczek w kategorii U18. A jednak nigdy nie była młodą gwiazdą.

W dużej mierze dlatego, że jej rodzicom po prostu brakowało środków i możliwości, by wozić ją po całym kraju – a co dopiero poza jego granicami – na duże turnieje. Więc grała głównie w tych imprezach, gdzie miała blisko. Możliwe, że gdyby było inaczej, już dawno byłaby nawet mistrzynią wielkoszlemową. Ale niczego nie żałuje.

Że nie byłam wielką gwiazdą za młodu? To sprawiło tylko, że jestem skromniejsza i nauczyłam się ciężej pracować. Byłam utalentowana i świetnie wytrenowana, ale może nie na takim poziomie, jak inne zawodniczki były w wieku 15 czy 16 lat. Nie byłam pewna, czy będę w stanie utrzymać się na profesjonalnym poziomie, jeśli przejdę do zawodowych turniejów w tym wieku – mówiła. Choć grała już wtedy pierwsze zawodowe turnieje – w turnieju ITF zadebiutowała w 2009 roku, imprezę tej rangi wygrała dwa lata później.

Ciekawe, że miała wątpliwości co do swoich możliwości. Bo jej rywalki z tamtych lat pamiętają ją z kortu jako dziewczynę, która „nie znała strachu”. Zawsze grała na maksimum, nie bała się najtrudniejszych zagrań, głośno krzyczała po wygranych punktach. Choć nie była gwiazdą, to w jakiś sposób się wyróżniała, łatwo ją było zapamiętać. Na korcie niezmiennie walczyła, każdy punkt starała się wyszarpać przeciwniczce. Do dziś tak robi, mecze zamienia niekiedy w pewną wojnę emocjonalną.

A jednak bała się zawodowstwa, wątpiła w swój opcjonalny sukces. Dlatego wybrała inną ścieżkę. I znów niczego nie mogła żałować.

Jak koszykarze

W amerykańskim systemie edukacji pójście do college’u jest dla sportowców normą. O ile uprawiają sporty zespołowe (np. koszykówkę czy siatkówkę) albo dyscypliny takie jak lekkoatletyka. W tenisie to raczej niecodzienna droga, choć w tourze znajdą się zawodnicy i zawodniczki, które przez nią przeszły. Ale wielkich sukcesów raczej nikt przed Danielle po wyjściu z uniwersytetu nie odnosił. Dlatego Collins po swoim pierwszym półfinale Australian Open dla wielu stała się inspiracją. Żadna zawodniczka wywodząca się z college’u nie doszła wcześniej tak daleko w imprezie tej rangi.

Przez rok grała w barwach University of Florida. Choć „grała” to może za dużo powiedziane, głównie siedziała na trybunach jako rezerwowa. Dlatego zdecydowała się na zmiany, poszła na University of Virginia. I to był strzał w dziesiątkę, dwukrotnie została tam mistrzynią uniwersyteckich rozgrywek. W międzyczasie skończyła też studia, przy okazji będąc zabezpieczoną finansowo, dostawała bowiem pokaźne stypendium dla sportowców, a do tego mogła trenować i grać na znakomicie przygotowanych obiektach i pod opieką trenerów.

Trudno jej się dziwić, że skorzystała z takiej drogi, co?

Naprawdę chciałam udowodnić, że mogę dostać dyplom jednej z najlepszych uczelni w kraju. Zdawałam też sobie sprawę, że kontuzje mogą przytrafić się w każdej chwili, a kariera może trwać krótko. Ważne więc, by mieć zapasowy plan. Pójście do college’u dało mi czas na to, by dorosnąć i stać się dojrzalszą osobą. Potrzebowałam tego, by odnosić sukcesy w tenisowej karierze – mówiła kilka lat temu.

Inna sprawa, że mało kto wierzył, by mogła osiągnąć sukces po uczelnianym epizodzie. Ba, dostawała wiele wiadomości, że jej się nie uda. Ale to tylko ją nakręcało. Skupiała się na pozytywach – grała coraz lepiej, wierzyła, że może zajść wysoko. Nawet jeśli w czasach uniwersyteckich mało kto oglądał jej mecze – bo akademickie rozgrywki tenisa nie cieszą się w Stanach przesadnie wielką popularnością – to miała stypendium, rozwijała się i zdobyła dyplom ukończenia studiów. Wszystko szło ku dobremu.

W końcu musiała jednak przejść na profesjonalizm.

Kluczem było odnalezienie dobrego balansu. Musiałam ułożyć swój kalendarz tak, by na początku nie grać za dużo, powoli wdrażać się do tego świata, ciągłych podróży, większej presji. W college’u miałam trudny start, na Florydzie nie grałam, a w Wirginii długo występowałam z pękniętym nadgarstkiem, czując spory ból. Nie chciałam jednak zabiegu, bo wtedy straciłabym kolejny rok. W czasie całego okresu na uniwersytecie często zastanawiałam się, czy na pewno chcę grać w tenisa profesjonalnie. Miałam inne zainteresowania, mogłam zrezygnować ze sportu. Stwierdziłam jednak, że gdybym w niego nie grała, szybko dopadłaby mnie nuda – mówiła.

Poza tym zdawała sobie sprawę, że ma talent i to spory. Czuła, że może go wykorzystać, zarobić pieniądze, wygrać duże turnieje. Musiała tylko wejść na odpowiedni poziom – fizycznie i psychicznie. To chwilę jej zajęło, miała już 25 lat na karku, gdy zaczęło się robić o niej głośno. Ale taka okrężna droga sprawiła jej mnóstwo satysfakcji.

Ona już tak ma, że lubi się namęczyć.

Przełom

Idolką Danielle od zawsze była Venus Williams. Siedmiokrotna singlowa mistrzyni wielkoszlemowa, była liderka światowego rankingu. Collins przez jakiś czas nie mogła nawet marzyć o tym, że zagra przeciwko niej. W końcu jednak zdobyła nieco punktów rankingowych i wspięła się na tyle wysoko, że w turnieju w 2018 roku w turnieju Miami – najwyższej, poza Wielkimi Szlemami rangi – w sensacyjnym dla siebie ćwierćfinale trafiła właśnie na Venus.

Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy w szatni, prawie się rozpłakałam. Ekscytowałam się tym, że oddychamy tym samym powietrzem! Przez całe moje życie ją podziwiałam, od zawsze była moją idolką. To był dla mnie specjalny moment – mówiła Danielle. Na korcie jednak z podziwu nie zostało nic. Venus musiała uznać wyższość dużo młodszej rodaczki, która w tamtym właśnie momencie zwróciła na siebie uwagę fanów i mediów.

To był punkt zwrotny, przełom w moim przejściu z rozgrywek akademickich do profesjonalnego grania. W dodatku oglądała mnie moja rodzina, wszystko działo się na Florydzie. Gra na tym wielkim stadionie była niesamowita.

Dla Danielle od tamtego momentu wszystko zaczęło się układać. Półfinał w Miami podwoił zarobione przez nią na korcie pieniądze. W jednym turnieju ugrała tyle, co wcześniej przez dwa lata. W dodatku zanotowała spory skok w rankingu, niedługo była już 45. na świecie i zapłakana dzwoniła do mamy pytając: „Możesz w to uwierzyć?”.

W odpowiedzi usłyszała: „Nigdy w ciebie nie wątpiliśmy”.

W kolejnym sezonie doszła do półfinału Australian Open. Pokazała, że stać ją na wielkie rzeczy. Coraz częściej wygrywała z rywalkami, które kiedyś były notowane w najlepszej „10”, zdarzało się też, że ogrywała takie tenisistki, które miejsca w czołówce rankingu zajmowały w momencie, gdy walczyła z nimi na korcie.

Na pierwsze trofea musiała jednak trochę poczekać. Dopiero w 2021 roku wygrała turnieje – od razu dwa z rzędu. Osiągnęła wtedy serię 10 zwycięstw i to na dwóch nawierzchniach – mączce i twardej. A to już sztuka, bo z miejsca przestawić się na grę na zupełnie innym podłożu nie jest tak łatwo. Gdy triumfowała w pierwszej imprezie, w Palermo, była w siódmym niebie. Miała już w końcu 27 lat, trochę się na takie osiągnięcie naczekała.

Miałam znakomity tydzień, ale to efekt miesięcy i lat ciężkiej pracy. Czuję, że wszystko to zostało mi teraz wynagrodzone, cały włożony w to wysiłek. Jestem z siebie dumna. Cieszę się, że byłam zdolna poświęcić się temu procesowi i zrobić to wszystko na własną rękę, motywując się każdego dnia – mówiła, podkreślając to, że w tamtym okresie… nie miała nawet trenera! Pierwszy taki sukces w karierze osiągnęła więc bez szkoleniowca. A to też sztuka.

Mówiła też jeszcze jedną ważną rzecz: że taki sukces cieszy ją jeszcze bardziej po problemach ze zdrowiem, które nękały ją przez lata.

Agonia

Zaczęło się od reumatoidalnego zapalenia stawów, choroby objawiającej się bólem w różnych częściach ciała. Już w szkole wyższej czuła, że coś z jej organizmem jest nie tak. Poszła do lekarza, została dokładnie przebadana. Diagnoza? Zgodnie z prawdą stwierdzono, że to choroba autoimmunologiczna. Tyle tylko, że nie spróbowano sprecyzować która – a tych jest ponad setka. Równocześnie pojawiły się jednak wątpliwości, niektórzy uważali, że to fałszywe objawy – bo na jakiś czas minęły, gdy wydaliła kamień nerkowy.

W college’u często czuła jednak ból, łapała też sporo infekcji. Miała problemy z urazami – nadgarstkiem, kolanem, ramieniem. Tyle tylko, że wszystko to bagatelizowała, bo… uprawiała sport. Po prostu. Zawodniczki przyzwyczajają się do bólu i urazów. Do głowy początkowo nie przychodzi im, że te mogą być efektem choroby. Dopiero gdy przeszła na profesjonalizm i po niektórych meczach po prostu nie mogła biegać, bo jej organizm nie regenerował się właściwie, pomyślała, że nie powinno to tak wyglądać.

Z czasem zaczęły się też bóle, które trwały nawet tydzień. Puchły jej palce. Dłonie robiły się czerwone, podobnie jak białka oczu. Zaczęła też gubić mnóstwo włosów. Wtedy uznała, że koniec z tym. Zdecydowała się na badania, uznając, że taka sytuacja nie jest normalna. Zwłaszcza, że pół roku wcześniej – w znakomitej formie – osiągnęła swój pierwszy półfinał Australian Open. Po serii testów przyszła diagnoza, która wywracała całe jej życie do góry nogami.

Danielle musiała zmienić swój plan treningowy. Dietę. Styl życia. Podejście do tenisa. Paradoksalnie we wszystkim pomogła jej pandemia, bo z przymusu ograniczyła starty. Miała czas, by przystosować się do nowej sytuacji.

Ludzie szybko adaptują się do nowych warunków. Nauczyłam się rozpoznawać, co sprawia, że choroba uderza z pełną mocą. Zauważyłam, że mogę ograniczyć jej działanie, choćby odpowiednią dietą. Więcej czasu zaczęłam spędzać w kuchni gotując swoje posiłki. Od początku starałam się mieć do tego pozytywne podejście. Dzień po diagnozie wyszłam na kort trenować. Mój chłopak był zaskoczony moją postawą, a ja próbowałam się skupić na tym, co mogę kontrolować – wspominała.

Pomogła też rozmowa z Caroline Wozniacki. Dunka polskiego pochodzenia też cierpi na tę chorobę. Powiedziała Danielle, jak sobie z nią radzi, dała wiele wskazówek. Collins poczuła, że może wygrać tę walkę. W międzyczasie odkryła w dodatku sporą społeczność dotkniętą reumatoidalnym zapaleniem stawów. Poczuła, że nie jest w tym sama. Raz ona podnosiła na duchu innych, raz inni ją. To ją napędziło.

Zaczęła wracać na swój poziom. Znów grała coraz lepiej, a ból związany z chorobą czuła coraz rzadziej. A potem dostała kolejny cios. Bo ból wrócił. Tyle że inny. Mocniejszy. Gorszy. Tak okropny, że z jego powodu upadła na kort w ubiegłorocznym Australian Open, a nieco później w Adelajdzie – zresztą w jej jedynym do tej pory meczu z Igą Świątek – musiała skreczować w drugim secie.

Czułam niesamowicie mocny ból pleców. Powiedziano mi, żebym zrobiła sobie kilka dni wolnego, że to najpewniej naciągnięcie wynikające z tego, ile grałam. Odpoczęłam przez 10 dni, nic się nie poprawiło. Wróciłam do domu, zaczęłam treningi do Miami Open. Wciąż czułam mnóstwo bólu. Skonsultowałam się ortopedą, poszłam na rezonans. Powiedział mi, że mój kręgosłup wygląda świetnie. Nie widział niczego złego, nie wiedział, czemu było tak źle. Następnego dnia zaczął się mój okres, czułam się jak w agonii. Poszłam do jego gabinetu i płacząc, powiedziałam mu, że nie wytrzymam kolejnego dnia takiego bólu. Z miejsca umówił mnie na wizytę u ginekologa i chirurga. Cztery dni później miałam nagłą operację – wspominała.

Diagnoza? Endometrioza, choroba ginekologiczna polegająca na tym, że komórki endometrium, czyli błony śluzowej macicy, znajdują się poza jamą macicy. Taki stan rzeczy sprawia ogromny ból. W dodatku wielu lekarzy nie zdaje sobie nawet sprawy z istnienia tej choroby, przez co jest rzadko diagnozowana. Danielle wcześniej też zresztą często słyszała, że bóle okresowe są normalne. Dopiero, gdy uniemożliwiły jej normalne funkcjonowanie, a środki przeciwbólowe przestały działać, lekarze domyślili się, o co może chodzić i natychmiast zadziałali.

W trakcie operacji musieli rozerwać mi mięśnie brzucha. Z mojej macicy usunęli cystę wielkości piłki tenisowej, a do tego materiał z pęcherza i jelita. Od tamtej pory czuję ogromną ulgę. Nie pamiętam, bym chorowała czy czuła się źle. Nie opuszczam treningów, w meczach też wszystko wygląda lepiej – wspominała. A wcześniej często czuła się fatalnie. – Przed operacją starałam się dopasować treningi do mojego cyklu miesiączkowego, bo okres często był dla mnie niesamowicie bolesny. Teraz jestem w stanie trenować solidniej i konsekwentniej. Nie muszę wprowadzać nagłych zmian do swoich planów.

Efekty operacji przerosły jej oczekiwania. Owszem, początkowo trudno jej było przejść przez trwającą nieco ponad dwa miesiące rehabilitację. Potem jednak, już bez bólu, wygrała wspomniane dwa turnieje, wspięła się w okolice rekordowych pozycji w rankingu, a po trwającym teraz Australian Open po raz pierwszy znajdzie się w TOP 15 rankingu – co najmniej na 14. miejscu, bez względu na wynik meczu z Igą Świątek.

Danielle Collins – już bez bólu i z wielką, nabytą w ostatnich latach pewnością siebie – chce jednak osiągnąć jeszcze więcej, niż do tej pory. Wierzy w siebie, gra znakomicie i widzi, że stać ją na znakomite rezultaty. Mecz z Igą Świątek ma wyglądać już zupełnie inaczej niż przed rokiem, gdy musiała zejść z kortu przed jego właściwym zakończeniem. Teraz chciałaby to zrobić, ciesząc się z awansu do finału.

Faworytką, oczywiście, będzie Polka. To ona jest wyżej notowana w rankingu, ona też grała już w wielkoszlemowym finale. Ale Danielle Collins może okazać się dla Polki niezwykle wymagającą przeszkodą na drodze do drugiego meczu o tytuł tej rangi. I na pewno nie można jej zlekceważyć. Amerykanka już wielokrotnie w swojej karierze udowadniała, że osiągać swoje cele potrafi wbrew wszystkiemu.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Źródła wypowiedzi: Oficjalna strona WTA, ESPN, Guardian, Eurosport, Tennis.com, Tennis Now, Tennis World USA, University of Florida, University of Virginia, NBC, Heart.org, pomeczowe wywiady i konferencje z Australian Open oraz innych turniejów.

Suche Info
19.05.2022

Szymon Marciniak w gronie arbitrów na mundial w Katarze

Na mistrzostwa świata w Katarze jedzie polska reprezentacja i jadą również polscy sędziowie. W gronie nominowanych arbitrów znalazł się Szymon Marciniak oraz jego asystenci – Tomasz Listkiewicz i Paweł Sokolnicki. Z kolei za monitorem VAR będzie miał okazję usiąść Tomasz Kwiatkowski. Mundial w Katarze potrwa od 21 listopada do 18 grudnia 2022 roku. WIĘCEJ O […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Gdzie odbędzie się mistrzowska feta Lecha Poznań?

Feta Lecha Poznań z okazji zdobycia mistrzostwa Polski ma odbyć się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wcześniejsze mistrzostwa Kolejorz świętował na Starym Rynku albo na placu Mickiewicza. Pierwsza lokalizacja odpadła ze względu na przebudowę, druga, ponieważ tuż obok też trwa remont. Wybrano więc teren MTP, a konkretnie plac Świętego Marka. Po meczu z Zagłębiem Lubin […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Wiemy kiedy odbędzie się prezentacja strojów reprezentacji Polski na mundial

Zazwyczaj w maju wygląd koszulek polskiej kadry przed dużą piłkarską imprezę jest już znany. Jednak pierwszy raz w historii mistrzostwa świata odbędą się jesienią. Mundial w Katarze zacznie się 21 listopada i potrwa do 18 grudnia. Z tego też powodu prezentacja strojów Biało-Czerwonych nastąpi dopiero we wrześniu. Dostawcą sprzętu dla reprezentacji Polski od 2008 roku […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Angielski: Zimą odrzuciłem ofertę z Rosji. Kilka dni później wybuchła wojna

Karol Angielski przed tym sezonem miał w CV cztery ekstraklasowe kluby i tyle samo strzelonych goli na tym poziomie. Teraz wreszcie pokazuje, że może być wyróżniającą się postacią w polskiej elicie. Ma już 17 bramek i powalczy jeszcze o koronę króla strzelców. W poprzedniej kolejce po wejściu z ławki zdobył trzy bramki z Wisłą Kraków, […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Aubameyang skończył reprezentacyjną karierę

Pierre-Emerick Aubameyang zakończył reprezentacyjną karierę. Były napastnik kadry Gabonu napisał: – Po 13 latach dumnego reprezentowania mojego kraju ogłaszam, że kończę reprezentacyjną karierę. Chciałbym podziękować mieszkańcom Gabonu oraz wszystkim, którzy wspierali mnie w dobrych i złych chwilach. Zawodnik Barcelony rozegrał 72 spotkania w kadrze Gabonu i strzelił 30 bramek. Największym sukcesem pozostał ćwierćfinał Pucharu Narodu […]
19.05.2022
1 liga
19.05.2022

Trenerskie przymiarki w 1. lidze. Kto poprowadzi Chrobrego i Podbeskidzie?

Pierwszy raz od dawna w 1. lidze może dojść do sporej wymiany trenerów w przerwie między sezonami. Nowych szkoleniowców szukają w Bielsku-Białej, Głogowie, Rzeszowie, Łodzi i Tychach. Jakie nazwiska są przymierzane do pracy w poszczególnych klubach? Na rynku trenerskim jest sporo szkoleniowców, którzy próbują wrócić na karuzelę. Ci znani z pierwszoligowych boisk to choćby Dariusz […]
19.05.2022
Australian Open
30.01.2022

Rafa Waleczne Serce. O tenisiście wyjątkowym

Jestem fanem Rogera Federera. Ale gdyby ktoś zorganizował tenisowy mecz o moje życie i pozwolił mi wybrać zawodnika, który by o nie grał, postawiłbym na Rafę Nadala. Bo jeszcze przed jego startem wiedziałbym jedno – że co by się nie wydarzyło, to ten gość nie odpuści. Rafa zawsze gra do samego końca. Choćby nogi odmawiały […]
30.01.2022
Inne sporty
30.01.2022

Historyczny powrót, historyczny sukces. Nadal wygrał Australian Open!

Rafael Nadal był już niemal na deskach. Przegrywał 0:2 w setach. W trzeciej partii też nic nie wskazywało na to, żeby mógł zatrzymać Daniiła Miedwiediewa. Hiszpan jednak walczył, bronił break pointów, ciułał punkty. Wierzył w wygraną, kiedy nadzieje zaczęli tracić nawet jego zagorzali fani. I dokonał cudu. Bo trudno to nazwać inaczej. Po ponad pięciu […]
30.01.2022
Australian Open
29.01.2022

Albo historia, albo… historia. Kto wygra Australian Open singlistów?

Rafa Nadal czy Daniił Miedwiediew? Jutro rozwiąże się być może najważniejsze pytanie tegorocznego Australian Open. Jeśli finał mężczyzn wygra Hiszpan, to zostanie samodzielnym rekordzistą w liczbie zdobytych turniejów wielkoszlemowych. Jeśli Miedwiediew, to jako pierwszy tenisista w erze Open to natychmiast po swoim pierwszym tytule tej rangi wygra kolejny. Co by się więc nie wydarzyło, na […]
29.01.2022
Australian Open
29.01.2022

Ash Barty mistrzynią Australian Open!

To miał być mecz dwóch zawodniczek dysponujących mocnym serwisem i potrafiącymi świetnie zagrać z głębi kortu. Obie miały też wielkie powody do odczuwania presji. Danielle Collins w finale wielkoszlemowym wystąpiła pierwszy raz. Dla Ash Barty to już trzeci mecz o tytuł tej rangi, ale ten był wyjątkowy – bo nigdy wcześniej nie grała w finale […]
29.01.2022
Australian Open
28.01.2022

Ash Barty. Walka z depresją, krykiet i wielkoszlemowe tytuły

Od samego początku była uważana za wielki talent australijskiego tenisa. W 2011 wygrała juniorski Wimbledon, ale w seniorskiej rywalizacji długo nie potrafiła zrealizować potencjału. Dopadła ją depresja, miała dość wyjazdów i sławy. Odpuściła. Przez niemal dwa lata nie było jej w tourze. Później wróciła i w kilka lat doszła na sam szczyt. Dziś Ash Barty […]
28.01.2022
Inne sporty
28.01.2022

Drugi czy dwudziesty pierwszy? Miedwiediew oraz Nadal zagrają o wielkoszlemowy tytuł

Rafael Nadal miał dwa dni odpoczynku po wyczerpującym, pięciosetowym pojedynku z Denisem Shapovalovem. I wykorzystał je znakomicie – bo w półfinale Australian Open pewnie ograł Matteo Berrettiniego (6:3, 6:2, 3:6, 6:3). O wielkoszlemowy tytuł Hiszpan zagra z Daniiłem Miedwiediewem – który pokonał Stefanosa Tsitsipasa (7:6, 4:6, 6:4, 6:1) i jest na najlepszej drodze, żeby za […]
28.01.2022
Liczba komentarzy: 11
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Romek
Romek
3 miesięcy temu

Dobry tekst! Brawo!

Eugeniuszsmietana
Eugeniuszsmietana
3 miesięcy temu

Nie wierzę, Warzecha potrafi jednak napisać fajny tekst i to przy niewielkiej liczbie baboli.cl

No no, zazwyczaj wiedziałem,l zanim zjechałem na dół, że to Warzecha, bo specyficznie tragiczny i meczacy styl bajdurzenia, bo błędy, literówki, powtórzenia. A tutaj ani przez sekundę nie pomyślałem „znowu to leniwe beztalencie”.

No, no. Brawo. Może podobnie jak Collins późno zaczynasz xd trzymaj ten poziom to coś z ciebie może będzie.

Tralalala
Tralalala(@tralalala)
3 miesięcy temu

Dobry dziennikarz nie usuwa komentarzy negatywnych, wskazujących jego elementarne błędy w warsztacie dziennikarskim.

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie
3 miesięcy temu
Reply to  Tralalala

Trzeba najpierw być dziennikarzem. Na filmoznawstwie uczą czego innego.

Tralalala
Tralalala(@tralalala)
3 miesięcy temu

Niesamowity jest ten redaktor Warzecha, a jaki musi mieć świetny kontakt z Collins przez te wszystkie lata. Tyle rozmaitych wypowiedzi z różnych czasów, tyle historii…

No bo chyba nie chcecie mi powiedzieć, że zerżnął to wszystko z internetu bez podawania źródła?

Szakal
Szakal
3 miesięcy temu

Za długie, nie czytalełem…

Andreas
Andreas
3 miesięcy temu

świetna robota

Adam
Adam
3 miesięcy temu

Super materiał,świetnie się czytało.Dzięki

Malicki
Malicki
3 miesięcy temu

Po co dajecie zbędne tematy ? To jest portal sportowy czy o piłce nożnej ? W przeciwnym razie żegnam portal.

Pazdzioch
Pazdzioch(@veetec)
3 miesięcy temu

Świątek dostala lanie, ze szkoda gadac.
Kolejna po Radwanskiej, ktora niby bedzie caly czas w czolowce rankingu, ale chuja wygra.

Suche Info
19.05.2022

Szymon Marciniak w gronie arbitrów na mundial w Katarze

Na mistrzostwa świata w Katarze jedzie polska reprezentacja i jadą również polscy sędziowie. W gronie nominowanych arbitrów znalazł się Szymon Marciniak oraz jego asystenci – Tomasz Listkiewicz i Paweł Sokolnicki. Z kolei za monitorem VAR będzie miał okazję usiąść Tomasz Kwiatkowski. Mundial w Katarze potrwa od 21 listopada do 18 grudnia 2022 roku. WIĘCEJ O […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Gdzie odbędzie się mistrzowska feta Lecha Poznań?

Feta Lecha Poznań z okazji zdobycia mistrzostwa Polski ma odbyć się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wcześniejsze mistrzostwa Kolejorz świętował na Starym Rynku albo na placu Mickiewicza. Pierwsza lokalizacja odpadła ze względu na przebudowę, druga, ponieważ tuż obok też trwa remont. Wybrano więc teren MTP, a konkretnie plac Świętego Marka. Po meczu z Zagłębiem Lubin […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Wiemy kiedy odbędzie się prezentacja strojów reprezentacji Polski na mundial

Zazwyczaj w maju wygląd koszulek polskiej kadry przed dużą piłkarską imprezę jest już znany. Jednak pierwszy raz w historii mistrzostwa świata odbędą się jesienią. Mundial w Katarze zacznie się 21 listopada i potrwa do 18 grudnia. Z tego też powodu prezentacja strojów Biało-Czerwonych nastąpi dopiero we wrześniu. Dostawcą sprzętu dla reprezentacji Polski od 2008 roku […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Angielski: Zimą odrzuciłem ofertę z Rosji. Kilka dni później wybuchła wojna

Karol Angielski przed tym sezonem miał w CV cztery ekstraklasowe kluby i tyle samo strzelonych goli na tym poziomie. Teraz wreszcie pokazuje, że może być wyróżniającą się postacią w polskiej elicie. Ma już 17 bramek i powalczy jeszcze o koronę króla strzelców. W poprzedniej kolejce po wejściu z ławki zdobył trzy bramki z Wisłą Kraków, […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Aubameyang skończył reprezentacyjną karierę

Pierre-Emerick Aubameyang zakończył reprezentacyjną karierę. Były napastnik kadry Gabonu napisał: – Po 13 latach dumnego reprezentowania mojego kraju ogłaszam, że kończę reprezentacyjną karierę. Chciałbym podziękować mieszkańcom Gabonu oraz wszystkim, którzy wspierali mnie w dobrych i złych chwilach. Zawodnik Barcelony rozegrał 72 spotkania w kadrze Gabonu i strzelił 30 bramek. Największym sukcesem pozostał ćwierćfinał Pucharu Narodu […]
19.05.2022
1 liga
19.05.2022

Trenerskie przymiarki w 1. lidze. Kto poprowadzi Chrobrego i Podbeskidzie?

Pierwszy raz od dawna w 1. lidze może dojść do sporej wymiany trenerów w przerwie między sezonami. Nowych szkoleniowców szukają w Bielsku-Białej, Głogowie, Rzeszowie, Łodzi i Tychach. Jakie nazwiska są przymierzane do pracy w poszczególnych klubach? Na rynku trenerskim jest sporo szkoleniowców, którzy próbują wrócić na karuzelę. Ci znani z pierwszoligowych boisk to choćby Dariusz […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Plany transferowe Radomiaka. Powrót Mikity i nowy bramkarz?

Radomiak Radom zamyka sezon i szykuje się do letniego okna transferowego. Beniaminek dwa wzmocnienia zaklepał już wcześniej, a co dalej? W klubie nie ukrywają, że rozmowy o wzmocnieniach już trwają. Poznaliśmy kilka nazwisk, którymi interesuje się ekipa Mariusza Lewandowskiego. W Radomiu plany na letnie okienko są jasne. Klubowi zależy na ściągnięciu jednego lub dwóch prawych […]
19.05.2022
Brama dnia
19.05.2022

Jörg Böhme – dublet prawie na wagę mistrzostwa | BRAMA DNIA

Dwadzieścia jeden lat temu Schalke 05 pokonało 5:3 SpVgg Unterhaching i przez kilka cudownych chwil kibice ekipy z Gelsenkirchen byli przekonani, że ten triumf zapewnił im upragnione mistrzostwo Niemiec. Nie zdawali sobie sprawy, że Bayern Monachium nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w starciu z HSV. Wspominamy ten mecz w dzisiejszej „Bramie dnia”. 1. JÖRG BÖHME […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

„Sezon smutny jak życie w Wałbrzychu. Niech Mioduski się wstydzi”

Kibice Legii chcą „uczcić” nieudany sezon w wykonaniu Legii. Mianowicie opuścić trybuny na 17 minut. Czyli tak, by jedna minuta odpowiadała jednej porażce Wojskowych w sezonie. Na profilu Nieznanych Sprawców na Facebooku możemy przeczytać: Zwracamy się do wszystkich kibiców Legii Warszawa. Przed nami ostatni meczu sezonu. Sezonu smutnego jak życie w Wałbrzychu. Najgorszego sezonu w […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Jak radzili sobie triumfatorzy Ligi Europy w kolejnym sezonie?

Na początku rozgrywek 14/15 UEFA zdecydowała, że zwycięzca Ligi Europy otrzyma gwarancję występów w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. Dla wielu drużyn był to tylko miły dodatek. Dla pozostałych wielka szansa, która dodatkowo podkręcała rywalizację. Sprawdziliśmy, jak triumfatorzy Ligi Europy radzili sobie w Lidze Mistrzów i jak gra w tych prestiżowych rozgrywkach wpłynęła na ich […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Kobylański w TSV 1860 Monachium

Martin Kobylański ma nowy klub. To TSV 1860 Monachium. Przez ostatnie trzy sezony Kobylański występował w Eintrachcie Brunszwik. Awansował nawet do 2. Bundesligi, by po sezonie zlecieć i dalej grać na trzecim poziomie rozgrywkowym w Niemczech. Teraz Brunszwik znów awansował (z drugiego miejsca), ale już nie wziął Kobylańskiego na pokład. TSV jako czwarty zespół trzeciej […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

Magath utrzyma Herthę czy spełni ostatnią posługę dla HSV?

Felix Magath niespodziewanie po pięciu latach powrócił w marcu do pracy trenerskiej. Podjął się trudnego zadania utrzymania Herthy Berlin w Bundeslidze. Starą Damę objął, gdy ta znajdowała się w strefie spadkowej. Wyprowadził ją z niej, ale w ostatnich minutach 34. kolejki sezonu wylądował w barażach za sprawą zwycięstwa VfB Stuttgart nad 1. FC Koeln (2:1). […]
19.05.2022
Ekstraklasa
19.05.2022

Pogromca gwiazd. Kim jest Kamil Pestka?

Niemroźne przedpołudnie na boisku treningowym Pasów przy ulicy Wielickiej w Krakowie. Kamil Pestka siedzi na zdezelowanym krzesełku przy samej murawie w szarej bluzie i dżinsowych spodniach z dziurami na kolanach. – Whisky z Michałem Probierzem czy whisky z Czesławem Michniewiczem? – pytamy przewrotnie. – Whisky z jednym i drugim! – odpowiada zgrabnie.  Minęły dwa lata […]
19.05.2022
Weszło
19.05.2022

„Nie zawsze wynik jest celem nadrzędnym”. Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku w Świdnicy

Po kilku latach przerwy finały wojewódzkie turnieju „Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku” wróciły do Świdnicy. Na obiektach miejscowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w środę rywalizacja o prym na Dolnym Śląsku rozpoczęła się od kategorii U12. Podczas ceremonii otwarcia zobaczyliśmy przykry obrazek. Podsumowanie tego, jak wiele zabrała nam pandemia. Po tym jak prowadzący zapytał […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Verratti twierdzi, że Benzema faulował Donnarummę

Marco Verratti w rozmowie “Le Parisien” wspomina dwumecz z Realem w Lidze Mistrzów i wskazuje powody, dla których PSG odpadło z Ligi Mistrzów. Zdaniem piłkarza Benzema faulował Donnarummę: – Dla mnie to był faul. W starciu z Troyes widzieliśmy, że sędzia anulował gola za podobny faul Kyliana na obrońcy, który nawet nie upadł. Jednak każdy […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Origi trafi do Milanu

Divock Origi zostanie nowym piłkarzem Milanu. Piłkarz po ośmiu latach opuszcza Liverpool na stałe. Fabrizio Romano napisał na Twitterze: – Divock Origi nie ma wątpliwości co do swojego kolejnego celu: czeka tylko na ukończenie badań medycznych i podpisanie kontraktu jako nowy zawodnik Milanu w nadchodzących tygodniach. Origi trafił do Liverpoolu z Lille w 2014 roku. […]
19.05.2022
Prasówka
19.05.2022

PRASA. Frankowski: Kuba był dobrej myśli. Przypuszczaliśmy, że będą słabsi od Wisły

Czwartkowa prasa nie rozpieszcza, ale znajdziemy w niej parę rozmów, które przykuwają uwagę. Wciąż sporo o reprezentacji, zwłaszcza o Gabrielu Słoninie. Przegląd Sportowy Tomasz Frankowski o problemach „Białej Gwiazdy”. Napastnik analizuje spadek Wisły. Wisłę tworzył zlepek piłkarzy z zagranicy, umówmy się, w większości kiepskich. Ale zdarza się, że taki zlepek tworzy solidny zespół. Uważam, że akurat […]
19.05.2022
Suche Info
19.05.2022

Van Bronckhorst: – Czujemy olbrzymi ból

Giovanni van Bronckhorst nie ukrywał żalu po przegranej z Eintrachtem w finale Ligi Europy. Holenderski trener Rangersów mówił: – Karne to loteria, a my dzisiaj nie byliśmy po jej dobrej stronie. Nie mogę narzekać na moich piłkarzy, dali z siebie wszystko. Jeśli grasz w finale i wygrasz, będziesz go pamiętać do końca życia. Jeśli jednak […]
19.05.2022