Harry Kane od wielu lat aspiruje do miana najlepszego napastnika globu. Ba, w niedawno opublikowanym rankingu BBC zajął nawet drugie miejsce wśród… najlepszych dziewiątek XXI wieku, ustępując jedynie Ronaldo, a wyprzedzając choćby Roberta Lewandowskiego, Luisa Suareza czy Karima Benzemę. Wiadomo, Anglicy mają na własnym punkcie świra, więc w podobnych zestawieniach zawsze bezwstydnie faworyzują swoich reprezentantów, jednak trzeba przyznać, że Kane rzetelnie pracuje na kolejne komplementy i wyróżnienia. Bayern Monachium w sezonie 2025/26 zmienił się w ofensywną maszynę, a jednym z jej kluczowych elementów jest właśnie reprezentant Anglii. Tylko czy Kane dowiezie wreszcie temat do końca?
32-latek wielokrotnie miał już bowiem najcenniejsze trofea na wyciągnięcie ręki. I za każdym ktoś zabierał mu je sprzed nosa.
Harry Kane jak dotąd zawodził w decydujących starciach
Rzecz jasna minął czas, gdy angielskiego napastnika wytykano palcami jako jednego z najwybitniejszych zawodników w dziejach, którzy nie zdołali wywalczyć ani jednego pucharu. To niechlubne grono Kane opuścił przed rokiem, gdy Bayern Monachium odzyskał panowanie w Bundeslidze. Potem Bawarczycy zgarnęli też Superpuchar Niemiec, no a obecnie są już o krok od kolejnego mistrzowskiego tytułu. Awansowali też do półfinału DFB-Pokal, więc niewykluczone, że Kane po raz pierwszy w karierze będzie miał okazję do świętowania dubletu. Co oczywiście dla wielu graczy z europejskiego topu nie jest niczym niezwykłym, jednak Anglik za kolekcjonowanie drużynowych sukcesów zabrał się, jak widać, dopiero po trzydziestce.
Przez lata, jeszcze w Tottenhamie Hotspur, nie wygrał niczego.
I właściwie trudno czynić mu z tego zarzut, bo przecież nie jest tak, że Spurs przed erą Kane’a wypełniali klubową gablotę jak szaleni i dopiero Anglik wyhamował ich pochód od sukcesu do sukcesu. Wręcz przeciwnie: bez znakomitej gry Kane’a Tottenhamu nie byłoby przez parę ładnych lat ścisłej w czołówce Premier League. Niemniej, fakty są dla Harry’ego brutalne: jedyne trofea w tym stuleciu Koguty zgarnęły jeszcze (Puchar Ligi w 2008 roku) i już (Liga Europy w 2025) bez niego.
A jak wyglądały finały z Kanem w składzie?
- Puchar Ligi 2014/15 – porażka 0:2 z Chelsea. Występ Kane’a kompletnie bez historii.
- Liga Mistrzów 2018/19 – porażka z Liverpoolem 0:2. Kane z powodu kontuzji nie zagrał ani w drugim starciu ćwierćfinałowym z Manchesterem City, ani w obu półfinałowych potyczkach z Ajaxem Amsterdam. Na finał się niby wykurował, ale był cieniem samego siebie.
- Puchar Ligi 2020/21 – porażka 0:1 z Manchesterem City. Spurs zostali w tym spotkaniu zmiażdżeni, jednobramkowa porażka stanowiła zdecydowanie najniższy wymiar kary. Kane rzecz jasna bez błysku.
I w sumie w trochę podobny sposób można podsumować dotychczasowe występy Kane’a w drużynie narodowej. Znów: z jednej strony były to dla reprezentacji Anglii naprawdę udane lata. Synowie Albionu wreszcie zaczęli się realnie liczyć w rywalizacji o medale na wielkich turniejach, zamiast tylko napinać się przed startem imprez, by później przedwcześnie i z podkulonym ogonem wracać do domu. Dotarli do strefy medalowej mistrzostw świata w Rosji, zawędrowali do finału EURO 2020, powtórzyli ten wyczyn również na kolejnych mistrzostwach Starego Kontynentu. Tylko że żadnego z tych występów nie zdołali w ostatecznym rozrachunku ozłocić.
Anglia na wielkich turniejach z Kanem w składzie:
- ME 2016 – porażka z Islandią w 1/8 finału. Zawstydzający występ całej drużyny. Kane nie zdobył w czterech spotkaniach ani jednej bramki i dziś kojarzony jest chyba najbardziej z tym, że został wówczas wyznaczony przez Roya Hodgsona do wykonywania rzutów rożnych.
- MŚ 2018 – porażka w półfinale z Chorwacją i w meczu o 3. miejsce z Belgią. Kane szalał w pierwszej fazie turnieju (dwa gole z Tunezją, hat-trick z Panamą), zdobył też bramkę z rzutu karnego w meczu 1/8 finału z Kolumbią. Potem: 300 minut bez trafienia na koncie.
- ME 2020 – porażka w finale z Włochami po karnych. Kane odpalił w fazie pucharowej: gol z Niemcami, dublet z Ukrainą, bramka z Danią na wagę awansu do finału (dobitka kontrowersyjnego karnego podyktowanego po faulu na Sterlingu). Decydujące starcie nie należało już jednak do niego. Jak podała Opta, Kane przez 120 minut rywalizacji z Włochami ani razu nie dotknął futbolówki w obrębie szesnastki przeciwnika.
- MŚ 2022 – porażka w ćwierćfinale z Francją. W fazie grupowej Kane głównie asystował, strzelanie zaczął w play-offach, ale w batalii z Trójkolorowymi zawiódł. Owszem, najpierw trafił do siatki z rzutu karnego, lecz drugą jedenastkę już spartolił i nie doprowadził do wyrównania w końcówce.
- ME 2024 – porażka w finale z Hiszpanią. Trudno było Kane’owi błyszczeć, bo Anglicy co do zasady grali koszmarnie nudny i schematyczny futbol, no ale kapitan Synów Albionu coś tam do sieci jednak powrzucał. Można wspomnieć choćby ważne trafienie w dogrywce ze Słowenią (1/8 finału) czy skutecznie wykonany rzut karny w półfinałowej potyczce z Holandią. Aczkolwiek w finale Kane znów przepadł. Tym razem zaliczył jeden kontakt z piłką w polu karnym rywala, a Gareth Southgate ściągnął go z murawy w 61. minucie gry. Czyli w momencie, gdy Anglicy musieli już odrabiać straty, co też o czymś świadczy.
Pięć finałów, zero goli, zero asyst. W gratisie brak bramki bądź asysty w starciu o brąz mundialu. Brutalny bilans.
Możemy go odrobinę podratować jedynie poprzez dołożenie do wyliczanki ostatniego Superpucharu Niemiec, kiedy to Kane pokonał bramkarza VfB Stuttgart, a Bayern zwyciężył 2:1. No ale wtedy trzeba też napomknąć o superpucharze z 2023 roku, który Bawarczycy przerżnęli aż 0:3 z RB Lipsk.

Czy finisz sezonu 2025/26 będzie należał do Harry’ego Kane’a?
Na tym polu kariera 32-latka wypada zatem nad wyraz blado w zestawieniu z innymi wybitnymi snajperami ostatnich dwóch dekad.
Nie chodzi zresztą wyłącznie o finały. Na przykład w Champions League napastnik Bayernu zapisał dotychczas na swoim koncie zaledwie jedno trafienie na etapie półfinału i to nawet nie z gry. Mowa o golu z karnego w zremisowanym 2:2 meczu z Realem Madryt w 2024 roku. Trudno tu zatem Kane’a w ogóle zestawiać z Karimem Benzemą czy Robertem Lewandowskim, którzy TYLKO w półfinałach Ligi Mistrzów zdobyli odpowiednio osiem oraz siedem bramek. I jasne, sprowadzanie występów napastnika wyłącznie do liczby goli na koncie to poważny błąd, no ale czy – dajmy na to – Benzema albo Luis Suarez nie byli również wszechstronnymi dziewiątkami?
Zresztą nawet „Lewy”, choć niewątpliwie mniej kreatywny od Kane’a, w pamiętnym sezonie 2019/20 został nie tylko najlepszym strzelcem, ale i najlepszym asystentem Champions League. A trzeba pamiętać, że były to rozgrywki okrojone z powodu pandemii, więc rekordy Polaka mogły być jeszcze bardziej okazałe. Tymczasem głosy, że Kane’a już teraz należy uznać za piłkarza większego formatu niż Polak, Urugwajczyk czy Francuz, mnożą się ostatnio jak grzyby po deszczu.
Chciałoby się odpowiedzieć w stylu Zbigniewa Bońka: spokojnie.
Anglik ma jeszcze trochę do zrobienia, by zasłużyć na taki wzlot we wszelakich rankingach wszech czasów. No ale trzeba przyznać, że na razie sezon 2025/26 układa się z jego perspektywy w sposób wręcz wymarzony, biorąc pod uwagę to, jak fenomenalnie funkcjonuje w ofensywie Bayern pod wodzą Vincenta Kompany’ego. Na ligowym podwórku Kane stoi przed szansą, by osiągnąć pułap 40 bramek, a może nawet pobić rekord strzelecki Lewandowskiego z 2021 roku. Natomiast w Lidze Mistrzów monachijska ekipa po wtorkowym triumfie nad Realem jest już naprawdę bliska przedarcia się do półfinałów. Choć Królewskich lekceważyć w LM nie można nigdy.
Harry Kane w sezonie 2025/26:
- Bundesliga: 26 meczów – 31 goli, 5 asyst
- Liga Mistrzów: 10 meczów – 11 goli
- Puchar Niemiec: 4 mecze – 6 goli
- Superpuchar Niemiec: 1 mecz – 1 gol
w sumie: 41 meczów – 49 goli, 5 asyst (stan na: 08.04.2026)
A potem mamy przecież jeszcze mundial, na który reprezentacja Anglii wybiera się – standardowo – z wielkim apetytem na (złoty) medal. Można więc sobie naturalnie wyobrazić scenariusz, w ramach którego Kane wiosną i latem 2026 roku łączy sukcesy w klubie i kadrze z rozmachem, jakiego Lewandowski, Suarez, Benzema, Ibrahimović i inni wielcy napastnicy ostatnich dekad nigdy nie osiągnęli. No ale do tego droga wciąż – wbrew pozorom – bardzo, bardzo daleka. A jak dotąd Kane nie dał się poznać jako lider, który w decydujących starciach prowadzi swoje zespoły do sukcesów. Przeciwnie: na ogół w tych meczach znikał.
Jego problemem nie była nawet nieskuteczność. To były występy-widma.
Czy w 2026 roku Kane zdoła zaprezentować pełnię swych olbrzymich możliwości również pod najwyższą presją? Wkrótce się przekonamy. Jedno jest pewne: jak na pojedynczą karierę, tych spektakularnych sezonów pozbawionych równie spektakularnej puenty uzbierało się już reprezentantowi Anglii zdecydowanie za wiele.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Gdy magia znika. Liverpool czeka na ostatni błysk Salaha
- Anglia z dodatkowym miejscem w LM. Znów zapewnił je Arsenal
- Kane wyrównał rekord. Tylko trzech graczy tego dokonało
- Realowi pomógł sędzia? Ekspert: Karny dla Bayernu
- Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”
fot. NewsPix.pl