MŚ po latach oczekiwania ponownie z Czechami i Turkami

Marcin Ziółkowski

01 kwietnia 2026, 09:51 • 3 min czytania 6

Reklama
MŚ po latach oczekiwania ponownie z Czechami i Turkami

Czesi zapewnili swoim rodakom wprost niezapomniane baraże. W obydwu spotkaniach doprowadzili do dogrywki i rzutów karnych. Oba przypadki przyniosły korzystny wynik w serii jedenastek, w związku z czym dwie dekady oczekiwania zakończą się z początkiem nadchodzącego turnieju. Odetchnąć mogą także Turcy. Dwa minimalne zwycięstwa barażowe przyniosły długo wyczekiwany przełom w kwestii awansów.

Deja vu po czesku, czyli dogrywka, karne i broni Kovar

Już w półfinale baraży nasi południowo-zachodni sąsiedzi zapewnili dużo wrażeń. Irlandia po 23 minutach prowadziła w Pradze już 2:0. Po raz kolejny strzeleckim nosem wykazał się choćby Troy Parrott, który praktycznie w pojedynkę doprowadził wyspiarzy do walki o jeden z ostatnich biletów na MŚ.  Skończyło się na wyniku 2:2 i dwóch irlandzkich pudłach w rzutach karnych.

Początek finału z Duńczykami nie zapowiadał tak dużych emocji. Już po trzech minutach pięknym trafieniem popisał się Pavel Sulc. Piłkarz Olympique Lyon niedawno odebrał nagrodę dla najlepszego czeskiego zawodnika 2025 roku. Remis utrzymywał się do 72. minuty, gdy Joachim Andersen po wielu atakach swoich rodaków wyhamował entuzjazm gospodarzy.

Reklama

Dogrywka to bramki niedawnych bohaterów – setna minuta to trafienie Ladislava Krejciego, który z Irlandią doprowadził do dodatkowych dwóch kwadransów gry. Duńczycy ponownie wyrównali, a to za sprawą piłkarza Bodo/Glimt, Kaspera Hogha. I to był koniec udanych zagrań podopiecznych Briana Riemera.

Ci aż trzykrotnie pomylili się w serii jedenastek. Matej Kovar obronił kolejnego karnego – po dwóch irlandzkich, wyciągnął także jeden duński, ten Andersa Dreyera. Rasmus Hojlund oraz Mathias Jensen zanotowali pudła. Tym oto sposobem Czechy znów będą cieszyć się udziałem w MŚ w roli uczestnika. Ostatnim razem, a było to w Niemczech w 2006 roku, w kadrze naszych sąsiadów grali Tomas Rosicky czy Jan Koller. Teraz czas na Sulca, Krejciego i spółkę.

Czesi na mundialu zagrają w grupie A. Zmierzą się oni z Koreą Południową, Republiką Południowej Afryki, a także współgospodarzami – Meksykiem. Jedynie w przypadku drugiego rywala mecz odbędzie się w USA – w Atlancie.

Reklama

Ostatni mecz Turków na MŚ to… rekordowy gol Sukura. Tak wiele lat minęło

Turcy tworzyli sobie sporo okazji. W dwóch meczach barażowych zanotowali łącznie aż 28 strzałów. W siatce wylądowały tylko dwa, ale to wystarczyło. Po fantastycznym podaniu Ardy Gulera, Ferdi Kadioglu rozstrzygnął golem półfinał w Stambule z Rumunią prowadzoną przez 80-letniego i schorowanego Mirceę Lucescu.

Finał baraży Turcy grali w Prisztinie. Strzelcowi pierwszego gola z reprezentacji Kosowa obiecano mieszkanie w stolicy kraju, który nadal nie jest uznawany przez wiele państw choćby w Azji i Ameryce Południowej. Mógł być to więc historyczny moment – kolejny po wyeliminowaniu w walce Słowacji (4:3 w Bratysławie), która także nie uznaje bałkańskiego narodu.

Reklama

Tym razem górą okazali się gracze znad Bosforu. Parę minut po przerwie jedynego gola spotkania strzelił Kerem Akturkoglu – były skrzydłowy Benfiki. To dla Turków powrót na MŚ po 24 latach. Ostatnie spotkanie światowego czempionatu dla nich to mecz o trzecie miejsce w Korei i Japonii ze współgospodarzami imprezy. Wtedy to właśnie Hakan Sukur trafił do siatki po 11 sekundach, a to nadal niepobity rekord najszybszego gola w historii mistrzostw świata.

Na MŚ Turcy zagrają w grupie D. Ich rywalami będą Australijczycy, Paragwajczycy, a także współgospodarze – Amerykanie. Kto wie, może kolejne spotkanie z jednym z organizatorów imprezy ponownie okaże się dobrym prognostykiem na turniej?

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

6 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne reprezentacje

Ekstraklasa

Gholizadeh z golem dla Iranu! Poważny gość na trybunach [WIDEO]

Braian Wilma
17
Gholizadeh z golem dla Iranu! Poważny gość na trybunach [WIDEO]