Courtois zainwestuje w klub. Ten sam, co Novak Djoković

Marcin Ziółkowski

19 lutego 2026, 23:39 • 2 min czytania 1

Courtois zainwestuje w klub. Ten sam, co Novak Djoković

Thibaut Courtois jest jednym z najlepszych bramkarzy w XXI wieku. Jego jakość regularnie daje o sobie znać w wielkich meczach. Przyszedł jednak czas na to, aby ulokować gdzieś zarobione w futbolu pieniądze. Padło na klub piłkarski z miasta kojarzonego głównie ze sportem motorowym. To środowisko o tyle bliskie Belgowi, że ma on własną stajnię wyścigową w hiszpańskiej Formule 4.

Reklama

Courtois w sportowej rodzinie inwestorów klubu Ligue 2

Czasem o takich ludziach mówi się, że w ich żyłach nie płynie krew, a benzyna. Thibaut Courtois w pandemii koronawirusa był zaproszony jako gość-celebryta do uczestnictwa w wyścigach F1 „na zdalnym”. Po paru latach założył zespół TC Racing.

Teraz Belg dołączył do nielicznego grona inwestorów klubów piłkarskich, którzy sami zarabiali na życie na boisku. Zdecydował się on wyłożyć własne fundusze na klub Le Mans FC. Jakiś czas temu w Swansea City zainwestował Luka Modrić, a Vinicius Junior wraz z inwestorami – w portugalską Alvercę.

Reklama

Poza Courtois, inwestorami w klubie z drugiej ligi są trzej znakomici sportowcy. Novak Djoković, Felipe Massa oraz Kevin Magnussen zdecydowali się zainwestować w Le Mans w sierpniu minionego roku, tworząc konsorcjum wraz z funduszem OutField oraz Georgiosem Frangulisem.

Serbski tenisista w swojej dyscyplinie wygrał wszystko, a skompletował skalpy złotem olimpijskim w Paryżu w 2024 roku. Massa to z kolei wicemistrz świata F1 z 2008 roku. Kevin Magnussen nie ma takich osiągnięć w Formule 1 jak Brazylijczyk (jedno pole position oraz jedno podium Duńczyka wobec 11 wygranych rywala z toru), ale startował w Le Mans w legendarnym 24-godzinnym wyścigu.

Le Mans FC to klub względnie młody

Le Mans FC w swojej historii grało przez sześć sezonów w Ligue 1. To całkiem okazały dorobek, jeśli weźmiemy pod uwagę, że zespół z północy Francji istnieje raptem od 1985 roku.

Przed laty grali tam choćby Gervinho czy Grafite, który był bohaterem jedynego w historii tytułu mistrzowskiego dla VfL Wolfsburg w 2009 roku.

Aktualnie to drugoligowy beniaminek, który realnie bije się o awans do Ligue 1. Po 23 spotkaniach to piąty zespół w tabeli. Strata do liderującego Troyes wynosi zaledwie trzy punkty.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama