Cojocaru zestawiony z Donnarummą. „Nie widziałem takiego talentu”

Marcin Ziółkowski

06 października 2026, 15:43 • 3 min czytania 0

Reklama
Cojocaru zestawiony z Donnarummą. „Nie widziałem takiego talentu”

Rumuńska kadra na ostatnim zgrupowaniu dysponowała zarówno Otto Hindrichem, jak i Valentinem Cojocaru. To doskonale znani kibicom Ekstraklasy zawodnicy, którzy niejednokrotnie udowadniali swoją wartość. Bramkarz Legii wpuścił kilka bramek, ale trudno go za którąś realnie winić. Cojocaru szansy nie dostał, ale w Rumunii o nim nie zapomniano. Były zawodnik Milanu, Ciprian Tatarusanu wspomniał w jednej z rozmów, że bramkarz Pogoni Szczecin w wieku nastoletnim był naprawdę ogromnym talentem. Nie zabrakło porównania do jednej z największych gwiazd na rynku na tej pozycji.  

Reklama

Cojocaru zestawiony przez rumuńską gwiazdę do bramkarskiego wonderkida

Gheorghe Hagi na wrześniowo-październikowe zgrupowanie reprezentacji Rumunii powołał trzech bramkarzy.  Poza Ionutem Radu, nie zabrakło miejsca dla dwóch przedstawicieli Ekstraklasy. Szansę gry dla drużyny narodowej w oficjalnym meczu otrzymali Otto Hindrich z Legii Warszawa, a także jedynka Pogoni Szczecin – Valentin Cojocaru.

I tylko ten ostatni nie zagrał ani minuty na zgrupowaniu. Cojocaru nadal więc musi poczekać na debiut w rumuńskiej kadrze seniorskiej. Za to bramkarz Legii zagrał zarówno z Polską w Warszawie, jak i ze Szwecją w Bukareszcie.

Skupmy się jednak na Cojocaru. Bramkarz Pogoni Szczecin był tematem jednej z rozmów w rumuńskich mediach. Ciprian Tatarusanu, a więc jeden z najbardziej renomowanych piłkarzy z tego kraju w ostatnich kilkunastu latach, wrócił myślami do dawnego kolegi z FCSB.

Reklama

– Nigdy w życiu nie wiedziałem takiego utalentowanego młodego bramkarza. Znałem go, odkąd miał 17 lat i był w FCSB. W kwestii talentu, szczerze mówiąc porównałbym go jedynie do Gianluigiego Donnarummy. Tak to jednak niestety bywa, że ich kariery poszły w dwie różne strony – powiedział mistrz Włoch z Milanem z 2022 roku dla rumuńskiego Fanatika.

Trzeci bramkarz w swojej kadrze narodowej reprezentuje Dumę Pomorza od września 2023 roku. Wcześniej był choćby w Feyenoordzie czy Dnipro-1, ale do Szczecina trafił z Oud-Heverlee Leuven (Belgia).

W klubie ze stadionu im. Floriana Krygiera rozegrał już ponad sto meczów. Od momentu transferu, stał się na dobrą sprawę niekwestionowanym pierwszym wyborem u kolejnych trenerów. Cojocaru we wrześniu otrzymał pierwsze od blisko 10 lat powołanie do seniorskiej kadry Rumunii. Na debiut musi jeszcze poczekać, a ma już 31 lat na karku.

Reklama

Co dalej z reprezentacją i futbolem w Rumunii?

Nie wiadomo jednak co dalej z reprezentacją w obecnym kształcie. Wielu domaga się zwolnienia Gheorghe Hagiego po czterech porażkach w Lidze Narodów.

Tamtejsza piłka jest obecnie w zgliszczach, o czym więcej napisał Antoni Figlewicz. Jego tekst możecie przeczytać w polecanych treściach na dole strony.

Reklama

– Przez dziesięć lat ukrywaliśmy występami naszej kadry tragiczne warunki, jakie mamy tutaj, w Rumunii. Nie mamy nic, nie mamy futbolu. Gdzie są dobre występy klubów w Rumunii? Zasługujemy na to, abyście budowali nam pomniki za to, co zrobiliśmy jako reprezentacja, biorąc pod uwagę okoliczności. Rumuński futbol klubowy zniknął, za dwa czy trzy lata w ogóle go nie będzie – mówił Hagi-piłkarz, latem 1998 roku.

Minęło blisko 30 lat i trudno się z nim nie zgodzić.

 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama