Pamiętacie polskiego strzelca hat-tricka w Serie A? Nie? Macie prawo

Marcin Długosz

11 marca 2026, 09:03 • 8 min czytania 5

Reklama
Pamiętacie polskiego strzelca hat-tricka w Serie A? Nie? Macie prawo

W piłce nożnej i tydzień potrafi być długim okresem, a cztery lata? Och, to cała wieczność. Teraz przekonuje się o tym Szymon Żurkowski. Jeden z najbardziej obiecujących polskich piłkarzy wiosną 2022 roku, znalazł się na sporym zakręcie z powodu nieustających problemów zdrowotnych. Aktualnie leczy kolejną kontuzję, a polscy kibice mogli już o nim po prostu zapomnieć.

Błysk na San Siro

Był 12 marca 2022 roku, kiedy zmierzający po mistrzostwo Włoch Milan podejmował na San Siro Empoli. Toskańczycy postawili się w jaskini lwa – co prawda przegrali, ale tylko 0:1. Uwagę wszystkich przykuwał 24-letni polski pomocnik z Tychów.

Na tyle, że trener Empoli, Aurelio Andreazzoli, dostał pytanie o swojego zawodnika na pomeczowej konferencji prasowej. Odniósł się przy tym do Ismaela Bennacera, który w 2019 roku trafił z niewielkiego toskańskiego klubu właśnie w szeregi Rossonerich i w tamtym czasie był czołowym piłkarzem mediolańczyków, a nawet całej ligi.

– Słyszałem, że mówicie, że dzisiaj najlepszy na boisku był Bennacer. Grał w naszym klubie, podobnie jak Rade Krunić. Żurkowski przemierza tę samą drogę. Musi postawić jeszcze kilka kroków do przodu, ale jego przyszłość może rysować się w naprawdę prestiżowych miejscach – stwierdził Włoch.

Reklama

Sezon, o którym mowa – 2021/2022, Żurkowski zakończył z 35 występami w Serie A na 38 możliwych. Powody absencji? Dwukrotnie był do dyspozycji, ale po prostu zasiadł na ławce rezerwowych, a raz musiał pauzować za nadmiar żółtych kartek. „Żurko”, jak Polaka ochrzcili Włosi, miał końskie zdrowie i w takich warunkach zaczął wyrażać pełnię swojego potencjału.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Szymon Żurkowski (@szymonzurkowski)

To przeklęte okienko

Dochodził do tego momentu przez kilka lat, bo przecież Fiorentina zapłaciła za niego 4,5 miliona euro już w 2019 roku. We Florencji spędził jednak tylko kilka miesięcy, a kolejne dwa i pół roku grał na wypożyczeniu w Empoli. Okres czeladnictwa zakończył w wielkim stylu – przeżywał swój najlepszy czas odkąd przeprowadził się do Italii.

Reklama

Latem 2022 roku wydawało się, że jego przenosiny do Empoli na stałe są nieuniknione. Żurkowski chciał zostać w klubie, który potrafi ogrywać wielkie talenty, a potem wypuszczać je w świat, a sam klub oczywiście liczył na dobry zwrot z inwestycji. Sęk w tym, że pośrodku wszystkiego znalazła się Fiorentina.

Włoskie media rozpisywały się, że Polaka chcą mieć w swoich szeregach zarówno z powrotem Empoli, jak i Bologna. Piłkarzowi podczas okresu przygotowawczego przyplątał się jednak drobny uraz, a sam trener Violi, Vincenzo Italiano, miał obserwować jego postawę z zainteresowaniem. Nie wykluczał, że gracz z Tychów będzie mu potrzebny we Florencji.

Do tego dochodziła presja nadchodzących mistrzostw świata. Żurkowski zadebiutował w reprezentacji Polski pod wodzą Czesława Michniewicza i miał duże szanse, żeby wywalczyć sobie bilet na mundial w Katarze. Miał jednak świadomość, że do realizacji tego celu przyda się regularna gra. W Fiorentinie pierwsi do gry byli inni, a czas pozostały do końca okienka transferowego mocno się kurczył.

I kiedy wydawało się, że dosłownie w ostatnim momencie Polak finalnie wróci do Empoli, wysypało się wszystko. Włosi informowali, że w negocjacjach mocno nabroili florentczycy. Kiedy z pomocnikiem wszystko było już dogadane, mieli forsować jeszcze wymianę obrońców – Aleksy Terzicia i Fabiano Parisiego. Mniejszy z toskańskich klubów nie zamierzał jednak oddawać utalentowanego Włocha (który ostatecznie do Fiorentiny i tak trafił, ale rok później), a nieporozumienia sprawiły, że załamało się wszystko.

Reklama

Chciał nie chciał, Żurkowski został zatem we Florencji. Bilans lata i jesieni? Tragiczny – całe 48 minut w Lidze Konferencji i 37 w Serie A. Na przełomie sierpnia i września miał drobne problemy zdrowotne, ale generalnie przez zdecydowaną większość rundy był do dyspozycji trenera i znajdował się w kadrze meczowej.

Mundialu i tak nie opuścił, bo Michniewicz postanowił obdarzyć pomocnika zaufaniem, nawet jeśli ten praktycznie nie grał w swoim klubie. Co prawda w Katarze 25-letni wówczas zawodnik nie pojawił się na boisku nawet na minutę, ale wpisanie do CV wyjazdu na mistrzostwa z pewnością jest ciekawym wydarzeniem.

Z powrotem do Serie A – z drzwiami i futryną

Nadszedł wytęskniony styczeń i Żurkowski podjął decyzję – zmiana klubu na Spezię. Liguryjczycy, mający zakontraktowanych Bartłomieja Drągowskiego, Jakuba Kiwiora czy Arkadiusza Recę, robili podchody pod kolejnego Polaka już feralnego lata. Wtedy się  nie udało, ale po MŚ dopięto wypożyczenie z obowiązkiem wykupu za łącznie około 3,5 miliona euro.

Reklama

Sęk w tym, że Polak zaczął mieć coraz intensywniejsze problemy zdrowotne, a sama Spezia dość niespodziewanie spadła z Serie A po przegranym barażu z Hellasem. W jej barwach pomocnik zdążył zanotować jedenaście występów i musiał zmierzyć się z drugoligową rzeczywistością, która była mu znana z pierwszego półtora roku w Empoli.

W siedemnastu jesiennych występach w Spezii zapisał na swoim koncie tylko jedną asystę, a w styczniu 2024 roku trafił tam, gdzie chciał być już 18 miesięcy wcześniej – do Empoli. I trzeba mu oddać, że w nowe-stare miejsce wszedł po prostu z drzwiami i futryną.

Pierwszy występ? Wejście na pół godziny i gol w przegranym 1:2 spotkaniu z Hellasem. Drugi? Już pełne 90 minut na boisku i hat-trick w starciu z Monzą, które Toskańczycy wygrali dzięki Polakowi okazale 3:0. To był pierwszy i jak dotąd jedyny hat-trick polskiego piłkarza w Serie A! Jeśli ktoś otrzyma o to pytanie za kilkanaście lat w jakimś quizie piłkarskim, może znaleźć się w nie lada tarapatach…

Reklama

Przez trzy kolejne miesiące Żurkowski nie oddawał miejsca w składzie. Jego kolejne występy nie były już jednak tak efektowne jak sam początek, przez co decydujący moment sezonu przesiedział na ławce rezerwowych. W ostatnich trzech spotkaniach nie wszedł na boisko nawet na minutę, ale Toskańczycy zdołali się utrzymać dzięki wygranej 2:1 z Romą wyrwanej dosłownie w ostatniej minucie ostatniej kolejki. Polak wrócił do Spezii, ale że ta z problemami utrzymała się w Serie B i miała spędzić kolejny sezon na zapleczu, z powrotem wysłała go na rok do Empoli. Dzięki temu mogła zaoszczędzić na pensji piłkarza, z którym podpisała kontrakt jeszcze za czasów gry w Serie A.

Nieustające pasmo kontuzji

I tutaj dochodzimy do momentu, w którym włoska historia Żurkowskiego – pełna wzlotów i upadków – niestety załamała się już całkowicie. Od prawie dwóch lat Polak zdecydowanie więcej czasu niż na boisku spędza u lekarzy i na rehabilitacjach. W całym sezonie 2024/2025 zanotował raptem pięć występów (101 minut łącznie) na przełomie stycznia i lutego. A tak – jak nie problem ze stawem skokowym, to kłopoty z kolanem.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Szymon Żurkowski (@szymonzurkowski)

Reklama

W efekcie o transferze definitywnym do Empoli nie mogło być mowy. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu polski piłkarz wrócił do Spezii, która przegrała finał baraży o Serie A i na trzeci sezon z rzędu pozostała w drugiej lidze. Jednocześnie siedmiokrotny reprezentant Polski dokonał ruchu podobnego do tego, o jaki pokusił się Arkadiusz Milik w Juventusie – przedłużył wygasający w czerwcu 2026 kontrakt z Liguryjczykami o kolejny rok, rozkładając pensję na dwa lata. Odciążył klubowy budżet, a sam zyskał więcej czasu, by wrócić do gry i powalczyć o swoje.

Sęk w tym, że pod względem sportowym niewiele to dało. W sierpniu i we wrześniu był jeszcze powoływany do kadry meczowej, zagrał nawet pół godziny w meczu z – a jakże – Empoli. Miało to miejsce 14 września i od tego czasu Polak nie zanotował już ani jednego występu, a dwa tygodnie później przestał być nawet powoływany do kadry meczowej.

Powód – nawrót problemów z kolanem. O aktualną sytuację Polaka zapytaliśmy Gianlucę Parentiego, rzecznika prasowego Spezii.

Reklama

– Aktualnie „Żurko” przechodzi proces rehabilitacji po kolejnej interwencji chirurgicznej w prawym kolanie. Miała ona na celu stabilizację więzadła pobocznego. Operacja odbyła się w Hiszpanii i została przeprowadzona przez profesora Cugata – poinformował przedstawiciel klubu z Ligurii.

Ramon Cugat to światowej sławy hiszpański chirurg, który specjalizuje się w zakresie medycyny sportowej. Wybitny lekarz w trakcie swojej kariery leczył już takich piłkarzy jak Samuel Eto’o, Carles Puyol czy David Villa. Można zatem powiedzieć, że Żurkowski zgłosił się po pomoc w miejsce absolutnie najlepsze z możliwych.

Nie zmienia to jednak faktu, że kontuzja więzadeł wymaga długiego czasu poświęconego na powrót do pełni zdrowia. Dokładnych dat nie chce jednak zdradzać Parenti. – W tej chwili w ogóle nie podnosimy tej kwestii – kwituje rzecznik, co może wskazywać, że powrót Polaka do zdrowia to jednak kwestia dalszej niż bliższej przyszłości.

Według informacji zajmującego się klubem portalu „Calcio Spezia”, Żurkowski pracuje z trenerem personalnym w Polsce, by możliwie jak najszybciej i jak najefektywniej przebyć cały proces powrotu do zdrowia. – Wróci do nas, kiedy będzie wszystko w porządku. Dla nas najważniejsze jest, żeby wyzdrowiał w stu procentach. W ostatnim czasie miał mnóstwo pecha – podkreśla Parenti.

Reklama

Na zakończenie możemy tylko dodać: cholera, szkoda. Po prostu szkoda. Żal nam, że tak dobrze wyglądający pomocnik – odnajdujący się zarówno bliżej własnej bramki, jak i tej rywala – tyle się nacierpiał i nie ruszył z wiatrem, kiedy wydawało się, że właśnie nadszedł jego czas.

Szymonowi życzymy powrotu do zdrowia, a tymczasem jako kibice reprezentacji Polski możemy nad jego nazwiskiem trochę pochlipać. Miało być inaczej.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O WŁOSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna