Tempo kwalifikacji do Euro U21 jest chore. Polska wygrała dziewięć meczów, ma imponujący bilans bramek 26:2, a i tak losy bezpośredniego awansu na turniej rozstrzygną się w ostatniej kolejce. Oto możliwe scenariusze dla Biało-czerwonych na mecz z Włochami.
Polska idzie jak burza, ale wciąż nie ma awansu
Związki Polaków z młodzieżowymi mistrzostwami Europy nie są zbytnio intensywne. W XXI wieku pojechaliśmy na ten turniej tylko trzykrotnie, z czego raz z automatu – jako gospodarz. Wtedy, w 2017 roku, pod wodzą Marcina Dorny skończyło się remisem, dwiema porażkami i odpadnięciem w grupie.
Lepiej było dwa lata później, kiedy drużyna Czesława Michniewicza najpierw pokonała 3:2 Belgię, a potem było 1:0 Włochów. Koniec końców na finiszu przyszedł łomot 0:5 od Hiszpanii, skończyło się trzecim miejscem i kolejnym powrotem do domu już po fazie grupowej.
Bez historii było także w zeszłym roku na Słowacji. Tam ekipa Adama Majewskiego zanotowała komplet porażek i szybko pożegnała się z turniejem.
Teraz postawa zespołu prowadzonego przez Jerzego Brzęczka nastraja nas, że wreszcie może być inaczej. Polacy przez kwalifikacje przechodzą jak burza, ale mimo tego na finiszu wciąż nie mają zapewnionego awansu i rzutem na taśmę mogą spaść do baraży. A tego byśmy nie chcieli.
W środę Polska bez problemu ograła w Katowicach 3:0 Szwecję. By na ostatnią kolejkę do Pescary polecieć już na luziku, potrzebowała straty punktów przez Włochy w Armenii. To wydawało się niemożliwe – akurat tych rywali lał każdy jak leci i patrzył, czy równo puchnie.
A tu niespodzianka. Do 90. minuty gospodarze wytrzymywali z bezbramkowym remisem głównie za sprawą swojego bramkarza, ale Włochów od katastrofy uratował Alphadjo Cisse. Piłkarz Milanu golem w doliczonym czasie gry zapewnił Italii zwycięstwo i sprawił, że Polacy wciąż niczego nie mają w garści.
Scenariusze propolskie i ten jeden nieciekawy
Jak prezentuje się sytuacja przed meczem na Stadio Adriatico? Na przyszłoroczne Euro do Serbii i Albanii – oprócz gospodarzy – pojadą zwycięzcy wszystkich grup, najlepsza drużyna z drugich miejsc oraz czterech zwycięzców baraży spośród grupowych wicemistrzów. Od tego trzeba zacząć.
Pomimo samych zwycięstw, Polska wciąż nie jest jednak pewna pierwszego miejsca. Ma trzy punkty przewagi nad Włochami, których rok temu pokonała w Szczecinie 2:1, a także lepszy bilans bramek (+24 do +21). Ale wszystko może się zmienić w rewanżu.
Innymi słowy – Polska U21 awansuje na młodzieżowe Euro, jeśli wygra lub zremisuje we Włoszech, a nawet gdy przegra jedną bramką. Wszystkie te kombinacje sprawią, że drużyna Brzęczka będzie mogła potańczyć w Pescarze z radości i pogratulować sobie osiągniętego celu.
„JUREK ON FIRE” 🔥
__
FT #POLSWE 3:0 🇵🇱🇸🇪 U-21@SPORT_GOV_PL
#TworzymyPolskiSport https://t.co/VaSpt4Cj36— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) September 30, 2026
Sprawy skomplikują się, jeśli Włosi zwyciężą z Biało-czerwonymi różnicą dwóch lub więcej goli. Wtedy to Italia dostanie się na turniej bezpośrednio, a Polacy przez 24 godziny pozostaną w zawieszeniu. Wylądują na drugim miejscu w tabeli grupy E i będą musieli poczekać, co wydarzy się we wtorek.
Jeśli nie uda się we Włoszech, nadzieja w Irlandii Północnej
Przed ostatnią kolejką wiadomo już, że jeśli Polska faktycznie zostanie strącona z Włochów z pozycji lidera, to w klasyfikacji drużyn z drugich miejsc musi uważać już tylko na Grecję. W tabeli tej nie liczą się punkty zdobyte z rywalem z ostatniego miejsca (w polskim przypadku – z Armenią), żeby wyrównać szanse wobec faktu, że kilka grup jest pięciozespołowych.
Biało-czerwonym odpadałoby zatem sześć punktów i 8:1 w bramkach. Ostateczny bilans wynosiłby zatem 18:1 (+17) plus wynik odniesiony we Włoszech. Grekom z kolei odpadałaby taka sama zdobycz i 10:0 w bramkach za dwumecz z Maltą. Mieliby 18:6 (+12) plus wynik odniesiony w Irlandii Północnej, gdzie zagrają we wtorek o 18:00.
Upraszczając – jeśli Polska przegrałaby we Włoszech dwoma golami, Grecy musieliby wygrać trzema, żeby ją prześcignąć w klasyfikacji drugich miejsc. Jeśli Biało-czerwoni przegraliby trzema bramkami, Grecy musieliby wygrać dwiema. I tak dalej, i tak dalej…
Jest to zatem jedyny scenariusz, który rzutem na taśmę sprawiłby, że ekipa Brzęczka wylądowałaby w listopadowym dwumeczu barażowym z którąś z innych drużyn z drugich miejsc. Tam mogłaby czaić się między innymi Szwajcaria, Czechy czy Turcja.
Polska ma wszystko w swoich rękach, żeby przypieczętować wspaniałe dla siebie kwalifikacje wysłaniem Włochów do baraży. Jeśli jednak tak się nie stanie, ostateczne werdykty zapadną dopiero dzień później. Wtedy jak nigdy zainteresowaniem polskich kibiców będzie cieszyło się niepozorne północnoirlandzkie miasteczko Lurgan…
Fot. Newspix