Chciał zagrać na mundialu dla zmarłego taty. Nie będzie go w barażach

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

10 marca 2026, 11:17 • 3 min czytania 3

Reklama
Chciał zagrać na mundialu dla zmarłego taty. Nie będzie go w barażach

W 2024 roku zakończył karierę z powodu śmierci taty. Jak później mówił, nie miał wtedy siły na grę. Po niemal dwóch latach wrócił z emerytury, bo chciał dla swojego ojca awansować na mundial. W macierzystym klubie przygotowywał się do marcowych barażów. Nie został jednak na nie powołany. Mowa o największej legendzie w historii tej reprezentacji.

Powrót na mundial po wielu latach?

Boliwia jest dwa kroki od pierwszego występu na mistrzostwach świata w XXI wieku. Historia zatoczyłaby koło, bo to właśnie w Stanach Zjednoczonych Boliwijczycy ostatni raz wystąpili na mundialu. W strefie CONMEBOL trudniej zresztą teraz nie dostać się na mistrzostwa świata. Na mundial jedzie sześć z dziesięciu drużyn, a zespół z siódmego miejsca gra w interkontynentalnych barażach. Boliwia w półfinale zmierzy się z Surinamem, a w finale ma zagrać z Irakiem. „Ma”, bo ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie udział Iraku jest zagrożony.

Irak nie dotrze na baraże? Selekcjoner z apelem do FIFA

Legenda pominięta na baraże

Półfinał z Surinamem Boliwijczycy rozegrają 26 marca w Meksyku. Jedenaście dni wcześniej odbędą jeszcze próbę generalną przed barażami – podejmą Trynidad i Tobago. Selekcjoner La Verde, Oscar Villegas, w ostatnich godzinach ogłosił listę uczestników marcowego zgrupowania. Wśród powołanych nie ma największej legendy w historii reprezentacji Boliwii, która specjalnie wznowiła karierę, aby powalczyć o mundial. Mowa o Marcelo Martinsie, który awansem na turniej chciał uczcić pamięć swojego zmarłego ojca.

Reklama

Martins to rekordzista pod względem liczby występów dla reprezentacji Boliwii. Narodowe barwy założył aż 108 razy. Poza nim jeszcze tylko Ronaldowi Raldesowi udało się przynajmniej 100 razy zagrać dla Boliwii. Martins jest również najlepszym strzelcem w historii tej reprezentacji. W ciągu 16 lat zdobył dla La Verde 31 bramek. Przez ostatnie trzy lata gry w kadrze był też jej etatowym kapitanem. Pierwszy raz dla Boliwii zagrał we wrześniu 2007 roku. Co ciekawe, jeszcze w tym samym roku występował w kadrze Brazylii U20. Z tego kraju pochodził jego ojciec.

Wrócił dla zmarłego ojca

Śmierć jego taty sprawiła, że w 2024 roku zdecydował się odwiesić buty na kołek w wieku 36 lat. Karierę miał zakończyć w barwach Cruzeiro, dla którego zaliczył najwięcej występów. To zresztą najlepszy zagraniczny strzelec w historii tego klubu – w 139 meczach dla Lisów strzelił 57 goli. To z Cruzeiro trafił do Europy. W swoim pierwszym sezonie na Starym Kontynencie wygrał z Szachtarem Donieck Puchar UEFA. Po zdobyciu tego trofeum przeniósł się do Werderu, który Szachtar pokonał w finale. Wciąż pozostaje jedynym boliwijskim piłkarzem w historii Bundesligi.

Reklama

W lutym 2026 roku, niemal dwa lata od ogłoszenia emerytury jako piłkarz Cruzeiro, zdecydował się wznowić karierę. Dołączył do grającego na najwyższym szczeblu Oriente Petrolero. W barwach klubu z Santa Cruz pochodzący z tego miasta Martins zaczynał swoją przygodę z piłką. Wrócił, bo chciał przygotować się fizycznie przed barażami, które Boliwia zapewniła sobie w listopadzie 2025 roku.

– Zrezygnowałem z piłki nożnej, bo zmarł mój ojciec, nie miałem na to siły. Teraz chcę dla niego awansować na mundial – mówił podczas prezentacji.

Reklama

Do marcowego zgrupowania Boliwia przystępuje w najgorszej formie wśród uczestników baraży. W sześciu ostatnich meczach nie wygrała ani razu, a przegrała aż pięciokrotnie. Po raz ostatni wygrała w październiku 2025 roku – 1:0 w sparingu z debiutującą na mundialu Jordanią.

CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. screen YouTube

3 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli

Jan Broda
0
Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli
Piłka nożna

Urban o powołaniu Pietuszewskiego: „Prędzej czy później”

Jan Broda
9
Urban o powołaniu Pietuszewskiego: „Prędzej czy później”

Ameryka Południowa