Manchester United pod wodzą Michaela Carricka kontynuuje imponującą serię. Czerwone Diabły wygrały czwarty mecz z rzędu, a tym razem zostawiły w pokonanym polu Tottenham, który pozostaje bez ligowego zwycięstwa w 2026 roku. Ozdobą, a zarazem tematem do dyskusji po meczu, stał się gol z 81. minuty, kiedy to Bruno Fernandes strzałem… piszczelem pokonał bramkarza rywali.
Bruno Fernandes o golu: To było zamierzone
W sobotę rozpędzony Manchester United podejmował przed własną publicznością Tottenham. Miejscowi pewnie wygrali po trafieniach Bryana Mbeumo, a także Bruno Fernandesa. Zadanie gospodarzom ułatwiła czerwona kartka, którą obejrzał Cristian Romero w pierwszej połowie meczu.
Gol Fernandesa z końcówki ustalił wynik rywalizacji. Portugalczyk, który wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Diogo Dalota, „tylko” dostawił nogę. Dajemy „tylko” w cudzysłów, bo wbrew pozorom nie była to aż tak łatwa sytuacja.
– Jeśli uderzysz stopą, prawdopodobieństwo, że piłka poleci bardzo wysoko, jest duże, ponieważ odbija się przed tobą. Zatem niektórzy powiedzą, że to nie było zamierzone, ale to było zamierzone, bo wiedziałem, że ta piłka wtedy odbije się od ziemi – stwierdził pomocnik po meczu.
Bruno Fernandes gola w meczu z Tottenhamem zdobył uderzając piłkę piszczelem.
🎙️ „Jeśli uderzysz stopą [w tej sytuacji], prawdopodobieństwo, że piłka poleci bardzo wysoko, jest duże, ponieważ odbija się przed tobą. Więc tak, niektórzy powiedzą, że to nie było zamierzone, ale to… https://t.co/BrDY20dRoC
— Football Info (@football_inf0) February 8, 2026
Dla portugalskiego pomocnika gol przeciwko Spurs był 104. trafieniem w barwach klubu. W sześć lat w Manchesterze rozegrał w sumie 314 meczów i, oprócz wielu goli, zanotował także 99 asyst.
Poza analizą gola, Fernandes wypowiedział się również o swoim trenerze – Michaelu Carricku. Zdaniem kapitana Czerwonych Diabłów szkoleniowiec zapewnił piłkarzom idealny balans między odpowiedzialnością a wolnością na boisku.
– Bardzo dobrze dobiera słowa. Uważam, że nadal pamięta to, co powiedziałem mu po ostatnim meczu, kiedy wcześniej był u nas menedżerem. Stwierdziłem wtedy, że będzie wielkim menadżerem i teraz to pokazuje – mówił w rozmowie z TNT Sports po spotkaniu.
Fernandes podkreślił także, że Carrick wie, co oznaczają zwycięstwa dla kibiców i dla całego klubu. Ponadto doskonale radzi sobie z dużymi oczekiwaniami, a także presją.
– Cieszy mnie to, jak drużyna „kupiła” moją wizję. Jesteśmy w dobrym miejscu pod względem mentalnym, a to pomaga. Te cztery mecze, które za nami, wyglądały różnie – jeszcze nie wszystko jest idealne. Zdaję sobie z tego sprawę – stwierdził z kolei szkoleniowiec ekipy z Old Trafford.
Manchester United zajmuje czwarte miejsce w Premier League z dorobkiem 44 punktów po 25 spotkaniach. W swoim kolejnym meczu Czerwone Diabły zmierzą się we wtorek z West Hamem.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Co za końcówka na Anfield! Manchester City wreszcie zdołał odrobić straty
- Palmer, Palmer i Palmer. Pierwszy taki mecz Anglika od dawna
- Manchester United Carricka mknie jak TGV. Kolejna wygrana
Fot. Newspix