Papszun po meczu z Górnikiem. „Na ofensywę poświęcamy dużo czasu na treningach”

Marcin Ziółkowski

11 kwietnia 2026, 23:33 • 4 min czytania 6

Reklama
Papszun po meczu z Górnikiem. „Na ofensywę poświęcamy dużo czasu na treningach”

Marek Papszun jako trener Legii Warszawa przegrał tylko jeden ligowy mecz – ten pierwszy, z Koroną Kielce. Od tej pory stołecznemu zespołowi udało się zanotować serię dziewięciu spotkań bez porażki. Brakuje jednak zwycięstw, a w meczu z Górnikiem Zabrze Legia ponownie musiała obejść się smakiem. Gol Pawła Bochniewicza dał punkt drużynie gości. Po meczu z finalistą Pucharu Polski, Marek Papszun wypowiedział się przed kamerami Canal+.

Reklama

Papszun mocno niepocieszony po stracie wygranej w ostatniej akcji

Spotkanie Legii z Górnikiem zostało uznane przez wspomnianego już Bochniewicza za widowisko nudne dla kibica. Rozstrzygnięcie meczu mimo to miało miejsce na sam jego koniec. Dla sympatyków gospodarzy był to więc bolesny wieczór, nie tylko z uwagi na wspomnienie bardzo ważnej dla społeczności osoby, jaką był Jacek Magiera.

W pomeczowym wywiadzie w Canal+, Marek Papszun był zadowolony z tego, co zobaczył, ale zwrócił uwagę na brak klarownych okazji pod bramką Marcela Łubika oraz black out w końcówce spotkania, który Legię kosztował stratę wygranej.

– Tak, kontrolowaliśmy Górnika, na pewno byliśmy bliżsi zwycięstwa. Klarownych sytuacji nie było, ale z pięć czy sześć takich mniejszych – już tak. Wypracowaliśmy jedną bramkę. Wydawało się, że jesteśmy na takim etapie, że wygramy, ale zapomnieliśmy, że gra się do końca. Nie do przedostatniej akcji, nie do pięciu sekund przed końcem, a do ostatniej akcji.

Choć Górnik Zabrze doprowadził do remisu dopiero na sam koniec spotkania, Papszun podkreślał głównie brak koncentracji Legii pod własną bramką. Widać było, że w sytuacji stołecznego zespołu ta utrata punktów była bardzo kosztowna. Warszawianie nadal nie są pewni utrzymania

Reklama

– Trzeba oddać przeciwnikowi, że transport był bardzo dobry, no i Bochniewicza ciężko zatrzymać, on ma prawie dwa metry. Zawiodły nasze mechanizmy obronne. Zabrakło mi determinacji. Ostatni stały fragment, wygrywasz 1:0, nie widziałem pasji do bronienia w ostatniej akcji. Musisz go za wszelką okazję wybronić. Nie będę mówić o jakichś tam sztuczkach, ale zabrakło determinacji w bronieniu.

Zasugerowano też, że Legia wygląda w ofensywie na zespół co nieco ograniczony. Papszun podkreśla jednak, że w sytuacji klubu w tabeli, najważniejsze jest punktowanie, a więc potrzeba zadbać przede wszystkim o obronę. Zaznaczył też, że kwestia tego co z przodu to ważny punkt codziennych treningów.

Reklama

Grał pan kiedyś o utrzymanie w Legii Warszawa? [Odpowiedział Rafałowi Dębińskiemu na pytanie, czy zespół ograniczają ramy taktyczne – przyp. MZ]  Od tego trzeba zacząć. Warto może porozmawiać z tymi, co grali tu cztery lata temu? To nie jest prosty temat. Nie zwalam tylko na to, jesteśmy na początku drogi. Tak jak zostało powiedziane, trzeba zadbać o fundamenty, zdobywać punkty.

– To nie tak, że nie trenujemy ofensywy. Poświęcamy na to dużo czasu na treningu, ale jeszcze tego nie widać, więc z tym się zgadzam. Nasza pozycja jest tu kluczowa. Górnik Zabrze ma już finał Pucharu Polski, są wysoko w tabeli, ma swobodę w operowaniu piłki, tak można grać. Najważniejsze są zwycięstwa.

– Nie zamykamy się w żadne ramy. Tak jak powiedziałem, mamy doprowadzić zawodników do trzeciej tercji i potem to od nich zależy, co się wydarzy. Mierzyliśmy się z poukładanym zespołem i było widać mechanizmy obronne. Graliśmy z drużyną, która bije się o mistrza.

Reklama

Dziennikarze pokazali Papszunowi tabelę za wiosnę i Legia była w niej na szóstym miejscu. Trener warszawskiej drużyny docenia ten wynik, ale jest świadomy, że brakuje wielu oczek. Uważa on bowiem, że Legia zasłużyła, aby mieć na koncie minimum dwie wygrane więcej.

– Wygląda to nieźle, ale mamy większe ambicje. Trzeba się zmierzyć z naszymi problemami, więc doceniam i szanuję ten wynik. Nie przegraliśmy dziewiątego meczu z rzędu ze mną w roli trenera, uważam, że to dobry wynik. Brakuje nam tych dwóch czy trzech zwycięstw, gdzie byliśmy lepsi. To dałoby nam inne miejsce. Z gry zasłużyliśmy na więcej w niektórych meczach.

Na koniec Papszun dodał, że powoli klaruje się grupa piłkarzy, z którymi nadal chce pracować – wspomniano bowiem, że kilku zawodnikom kończą się kontrakty 30 czerwca. Kacper Urbański z kolei to zawodnik, którego dyspozycja nie różni się zbytnio między meczami, a piłkarze w swojej karierze przeżywają różne okresy.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

6 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Flick nie daje się zbić z tropu: „Celem półfinał Ligi Mistrzów”

Marcin Długosz
1
Flick nie daje się zbić z tropu: „Celem półfinał Ligi Mistrzów”
Ekstraklasa

Legia grała według planu. W ostatniej akcji wszystko poszło na marne

Mikołaj Duda
58
Legia grała według planu. W ostatniej akcji wszystko poszło na marne

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Legia grała według planu. W ostatniej akcji wszystko poszło na marne

Mikołaj Duda
58
Legia grała według planu. W ostatniej akcji wszystko poszło na marne