Lekkoatletyka i bobsleje. Dziwne połączenie? Jeśli ktoś nie zna tematu – to na pewno tak. Prawda jest jednak taka, że do bobslejów naprawdę łatwo trafić właśnie z bieżni – najczęściej ze sprinterskich tras. Właśnie z lekkoatletyki wywodzą się i Linda Weiszewski, i Klaudia Adamek… a nawet ich trener. Lekkoatletyka to po prostu kopalnia bobslejowych talentów.
Lekkoatletki w bobslejach. Jak Polki trafiły do na tor
Klaudia Adamek w 2021 roku notowała najlepszy sezon w karierze. Na Stadionie Śląskim zgarnęła dwa medale mistrzostw świata sztafet, z czego jeden był szczególny, bo oznaczał też kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Tokio, w sztafecie 4×100 metrów. W samej Japonii sukcesu już nie było – Polki nie weszły bowiem do finału. Ale wyjazd tam, olimpijski debiut – nawet w pandemicznej rzeczywistości – był dla Adamek czymś szczególnym.
Ale potem było gorzej i gorzej. Rok 2022 był słabszy, choć – jak mówiła – po igrzyskach, imprezie czterolecia, można zanotować taki „spadek”. Ale gdy źle zaczął się też dla niej rok 2023, zaczęła myśleć o innych możliwościach.
– Dostałam telefon we wrześniu 2022 roku. Zadzwonił do mnie trener kadry bobslejowej, obecnie trener kadry B, z propozycją czy nie chciałabym dołączyć do kadry bobslejowej. Odrzuciłam tę ofertę, bo byłam w przygotowaniu do sezonu halowego w lekkiej atletyce, a w dalszej perspektywie – na igrzyska w Paryżu. Absolutnie więc zrezygnowałam z tego, odrzuciłam i nie było tematu. Potem spotykaliśmy się wielokrotnie na zawodach halowych. Spotkaliśmy się na żywo, przedstawił mi się, wiedziałam już, kto to jest. Z czasem też wyniki w lekkiej atletyce nie szły tak, jakbym tego chciała. Po halowych mistrzostwach Polski podszedł do mnie, żebym wypełniła karteczkę z danymi osobowymi. I po miesiącu dostałam powołanie na obóz kadry narodowej bobslejów – mówiła.
Co było dalej? Wiele rozmów: z bliskimi, doświadczonymi koleżankami z kadry, psycholożką. Ostatecznie stwierdziła, że chciałaby spróbować. Radził jej to nawet jej trener z lekkiej atletyki, mówiąc: „to może być nowy bodziec”. A takie w sporcie nierzadko są potrzebne. Zresztą sama Adamek też to powtarzała:
– Lekkoatletyka tak naprawdę zaczęła mi troszkę może nie nużyć czy przeszkadzać, tylko sytuacje, które miały miejsce i problemy, z którymi się borykałam, sprawiły, że nie czułam już radości z tego sportu i treningów. Wyniki też nie szły do przodu. […] Mimo tego że trenowałam cały czas i rzetelnie wykonywałam treningi, to zupełnie nie sprawiały mi przyjemności. Czasem zanim przyjechałam na trening, chciałam z niego wyjechać.
Oglądaj nasz reportaż z wizyty u polskich bobsleistek:
Bobsleje – mimo że trening jest podobny – okazały się czymś innym, nowym, nieznanym. Klaudia dała się skusić, choć początkowo nieco ukrywała to przed światem. Dopiero z czasem wrzuciła na swoje social media bobslejowe rolki. Dziś już jest bobsleistką na pełen etat – choć nie wyklucza powrotu do lekkiej atletyki. Przy okazji zostanie też pierwszą osobą z Polski, która wystartuje i latem, i zimą. Ale sama mówiła, że temu akurat nie poświęcała zbyt wiele uwagi.
Niemniej: Klaudia jest kolejnym dowodem na to, że lekkoatletyka i bobsleje się łączą.
Linda też z lekkiej. I nie tylko ona
Linda Weiszewski wywodzi się z wielobojów. Zresztą obie z Klaudią kojarzyły się właśnie z lekkoatletycznych stadionów. Weiszewski jednak dużo szybciej poszła do bobslejów, a po drodze miała jeszcze inne epizody – choćby w zawodach… pożarniczych, gdzie trafiła przez trenera z lekkiej atletyki. Jeździła nawet na mistrzostwa Europy czy świata, zdobywała medale. Z czasem jednak trafiła do boba, dziś jest pilotką, choć pierwotnie nie chciała, bo bała się tej odpowiedzialności.
Szybko jednak wsiadła za stery i tak już zostało. Spodobała jej się prędkość, adrenalina – czyli to, czego brakowało jej w lekkiej atletyce i czego szukała. Miała też dobre naturalne warunki – była szybka i silna.
– Lekkoatletyka, sprint jest dużym czynnikiem w bobslejach. Bo przecież trzeba rozepchnąć, popchnąć szybko bobslej, który waży 180 kilogramów i to monobob. A w dwójce pchamy już około 200 kilo, ale we dwie. Tam jest potrzebna i siła, i sprint. Trzeba wykręcić dobry czas startu, żeby być jak najszybciej na mecie – mówiła nam Linda.
CZYTAJ TEŻ: Bobsleistki jadą na igrzyska, choć nie mają toru. „To duży problem”
Gdy ogląda się relacje z treningów bobsleistek, to te są naprawdę… lekkoatletyczne. Biegi, interwały, starty z trenażerem – to wszystko opiera się właśnie na sprincie i siłowni. Stąd te przeskoki z lekkiej atletyki do bobów to nic dziwnego. Nawet trener naszych zawodniczek – Dawid Kupczyk – wywodzi się z bieżni, tyle że z 400 metrów.
– Szuka się wśród swoich. Szukasz ludzi, którzy są dobrzy motorycznie, zwinni, szybcy. Kiedyś nie było takich sportów jak futbol amerykański, rugby też dopiero powstawało. Obecnie można szukać i w tamtych sportach. Na pewno będziemy się starali początkiem kwietnia czy jeszcze w marcu robić testy i nabory, żeby tych ludzi pozyskiwać – mówił nam właśnie trener.
Polki nie są wyjątkowe również dlatego, że to dość typowa sytuacja na świecie. Z pilotami jest różnie, ale rozpychający często biorą się właśnie z lekkiej atletyki. Ba, zdarzały się już nawet osoby, które zdobywały medale i latem, i zimą – w tym drugim przypadku właśnie w bobslejach. Dokonali tego Lauryn Williams z USA (srebro i złoto latem w biegach krótkich, srebro zimą w bobslejach) i Eddie Eagan. Choć ten drugi zrobił to lata temu – złoto w bobslejach zdobył w 1932 roku, a to letnie – 12 lat wcześniej… w boksie.
Jaki wynik wykręcą w bobsleju Polki? Przekonamy się najpierw 15 i 16 lutego, gdy startować będzie Linda Weiszewski, oraz 20 i 21 lutego, kiedy obie pojadą wspólnie.
Fot. Newspix