Co ma wspólnego lekkoatletyka z bobslejami? Nasze olimpijki!

Sebastian Warzecha

08 lutego 2026, 15:42 • 5 min czytania 3

Reklama
Co ma wspólnego lekkoatletyka z bobslejami? Nasze olimpijki!

Lekkoatletyka i bobsleje. Dziwne połączenie? Jeśli ktoś nie zna tematu – to na pewno tak. Prawda jest jednak taka, że do bobslejów naprawdę łatwo trafić właśnie z bieżni – najczęściej ze sprinterskich tras. Właśnie z lekkoatletyki wywodzą się i Linda Weiszewski, i Klaudia Adamek… a nawet ich trener. Lekkoatletyka to po prostu kopalnia bobslejowych talentów.

Lekkoatletki w bobslejach. Jak Polki trafiły do na tor

Klaudia Adamek w 2021 roku notowała najlepszy sezon w karierze. Na Stadionie Śląskim zgarnęła dwa medale mistrzostw świata sztafet, z czego jeden był szczególny, bo oznaczał też kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Tokio, w sztafecie 4×100 metrów. W samej Japonii sukcesu już nie było – Polki nie weszły bowiem do finału. Ale wyjazd tam, olimpijski debiut – nawet w pandemicznej rzeczywistości – był dla Adamek czymś szczególnym.

Ale potem było gorzej i gorzej. Rok 2022 był słabszy, choć – jak mówiła – po igrzyskach, imprezie czterolecia, można zanotować taki „spadek”. Ale gdy źle zaczął się też dla niej rok 2023, zaczęła myśleć o innych możliwościach.

Reklama

– Dostałam telefon we wrześniu 2022 roku. Zadzwonił do mnie trener kadry bobslejowej, obecnie trener kadry B, z propozycją czy nie chciałabym dołączyć do kadry bobslejowej. Odrzuciłam tę ofertę, bo byłam w przygotowaniu do sezonu halowego w lekkiej atletyce, a w dalszej perspektywie – na igrzyska w Paryżu. Absolutnie więc zrezygnowałam z tego, odrzuciłam i nie było tematu. Potem spotykaliśmy się wielokrotnie na zawodach halowych. Spotkaliśmy się na żywo, przedstawił mi się, wiedziałam już, kto to jest. Z czasem też wyniki w lekkiej atletyce nie szły tak, jakbym tego chciała. Po halowych mistrzostwach Polski podszedł do mnie, żebym wypełniła karteczkę z danymi osobowymi. I po miesiącu dostałam powołanie na obóz kadry narodowej bobslejów – mówiła.

Co było dalej? Wiele rozmów: z bliskimi, doświadczonymi koleżankami z kadry, psycholożką. Ostatecznie stwierdziła, że chciałaby spróbować. Radził jej to nawet jej trener z lekkiej atletyki, mówiąc: „to może być nowy bodziec”. A takie w sporcie nierzadko są potrzebne. Zresztą sama Adamek też to powtarzała:

– Lekkoatletyka tak naprawdę zaczęła mi troszkę może nie nużyć czy przeszkadzać, tylko sytuacje, które miały miejsce i problemy, z którymi się borykałam, sprawiły, że nie czułam już radości z tego sportu i treningów. Wyniki też nie szły do przodu. […] Mimo tego że trenowałam cały czas i rzetelnie wykonywałam treningi, to zupełnie nie sprawiały mi przyjemności. Czasem zanim przyjechałam na trening, chciałam z niego wyjechać.

Oglądaj nasz reportaż z wizyty u polskich bobsleistek:

Reklama

Bobsleje – mimo że trening jest podobny – okazały się czymś innym, nowym, nieznanym. Klaudia dała się skusić, choć początkowo nieco ukrywała to przed światem. Dopiero z czasem wrzuciła na swoje social media bobslejowe rolki. Dziś już jest bobsleistką na pełen etat – choć nie wyklucza powrotu do lekkiej atletyki. Przy okazji zostanie też pierwszą osobą z Polski, która wystartuje i latem, i zimą. Ale sama mówiła, że temu akurat nie poświęcała zbyt wiele uwagi.

Niemniej: Klaudia jest kolejnym dowodem na to, że lekkoatletyka i bobsleje się łączą.

Linda też z lekkiej. I nie tylko ona

Linda Weiszewski wywodzi się z wielobojów. Zresztą obie z Klaudią kojarzyły się właśnie z lekkoatletycznych stadionów. Weiszewski jednak dużo szybciej poszła do bobslejów, a po drodze miała jeszcze inne epizody – choćby w zawodach… pożarniczych, gdzie trafiła przez trenera z lekkiej atletyki. Jeździła nawet na mistrzostwa Europy czy świata, zdobywała medale. Z czasem jednak trafiła do boba, dziś jest pilotką, choć pierwotnie nie chciała, bo bała się tej odpowiedzialności.

Reklama

Szybko jednak wsiadła za stery i tak już zostało. Spodobała jej się prędkość, adrenalina – czyli to, czego brakowało jej w lekkiej atletyce i czego szukała. Miała też dobre naturalne warunki – była szybka i silna.

Lekkoatletyka, sprint jest dużym czynnikiem w bobslejach. Bo przecież trzeba rozepchnąć, popchnąć szybko bobslej, który waży 180 kilogramów i to monobob. A w dwójce pchamy już około 200 kilo, ale we dwie. Tam jest potrzebna i siła, i sprint. Trzeba wykręcić dobry czas startu, żeby być jak najszybciej na mecie – mówiła nam Linda.

CZYTAJ TEŻ: Bobsleistki jadą na igrzyska, choć nie mają toru. „To duży problem”

Gdy ogląda się relacje z treningów bobsleistek, to te są naprawdę… lekkoatletyczne. Biegi, interwały, starty z trenażerem – to wszystko opiera się właśnie na sprincie i siłowni. Stąd te przeskoki z lekkiej atletyki do bobów to nic dziwnego. Nawet trener naszych zawodniczek – Dawid Kupczyk – wywodzi się z bieżni, tyle że z 400 metrów.

Reklama

– Szuka się wśród swoich. Szukasz ludzi, którzy są dobrzy motorycznie, zwinni, szybcy. Kiedyś nie było takich sportów jak futbol amerykański, rugby też dopiero powstawało. Obecnie można szukać i w tamtych sportach. Na pewno będziemy się starali początkiem kwietnia czy jeszcze w marcu robić testy i nabory, żeby tych ludzi pozyskiwać – mówił nam właśnie trener.

Polki nie są wyjątkowe również dlatego, że to dość typowa sytuacja na świecie. Z pilotami jest różnie, ale rozpychający często biorą się właśnie z lekkiej atletyki. Ba, zdarzały się już nawet osoby, które zdobywały medale i latem, i zimą – w tym drugim przypadku właśnie w bobslejach. Dokonali tego Lauryn Williams z USA (srebro i złoto latem w biegach krótkich, srebro zimą w bobslejach) i Eddie Eagan. Choć ten drugi zrobił to lata temu – złoto w bobslejach zdobył w 1932 roku, a to letnie – 12 lat wcześniej… w boksie.

Jaki wynik wykręcą w bobsleju Polki? Przekonamy się najpierw 15 i 16 lutego, gdy startować będzie Linda Weiszewski, oraz 20 i 21 lutego, kiedy obie pojadą wspólnie.

Fot. Newspix

Reklama

Czytaj więcej o igrzyskach na Weszło:

3 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Legia planuje mecz gwiazd na 110-lecie klubu. „Też dostałem informację”

Wojciech Piela
4
Legia planuje mecz gwiazd na 110-lecie klubu. „Też dostałem informację”
Ekstraklasa

Czy od Jagiellonii odwróciło się szczęście? To chyba coś więcej…

Szymon Janczyk
31
Czy od Jagiellonii odwróciło się szczęście? To chyba coś więcej…

Igrzyska Olimpijskie