Nigdy nie lekceważ meczów FC Barcelony z Realem. Nigdy, nawet gdy długo dzieje się niewiele, nie myśl, że czeka cię nudne 90 minut. W finale Superpucharu Hiszpanii emocje rozpoczęły się w 36. minucie. Cios za cios, gol za golem, taki to nagle stał się mecz. Barcelona ostatecznie wygrała 3:2 i znów sięgnęła po trofeum. Gol Viniciusa? Wspaniały. Ale to, co chwilę później zrobił Robert Lewandowski, było jeszcze bardziej niezwykłe, choć mogło wydawać się proste. Przy okazji polski napastnik przeszedł do historii.
Szalony, niesamowity, wspaniały. Taki stał się ten mecz, ale dopiero od pewnego momentu. Przez długi czas pierwszej połowy oglądaliśmy chaotyczne granie, z którego mało wynikało. Swoje szanse miał Real, ale zarówno Vinicius, jak i Gonzalo Garcia, po tym, jak urwali się obronie Barcelony, uderzali za lekko i trafiali w Joana Garcię. W odpowiedzi świetną szansę miała Barcelona, ale po kapitalnym podaniu Lamine’a Yamala Raphinha w idealnej sytuacji fatalnie trafił w piłkę i spudłował.
On, tak marnujący okazję? Niedługo później okazało się, że nic dwa razy się nie zdarza.
Piłkarze FC Barcelony i Realu Madryt zaczęli strzelać gola za golem
Od 36. minuty oglądaliśmy cztery gole w mniej więcej 15 minut. Najpierw Raphinha udowodnił, że jeśli raz coś popisowo sknoci, to za drugim razem będzie już dużo bardziej precyzyjny. Brazylijczyk miał piłkę na lewej nodze i idealnie przymierzył. Thibaut Courtois nie miał szans.
𝐑𝐀𝐏𝐇𝐈𝐍𝐇𝐀 𝐒𝐓𝐑𝐙𝐄𝐋𝐀 𝐍𝐀 𝟏:𝟎! ⚽🔥
Chwilę wcześniej zmarnował świetną okazję, żeby zrehabilitować się w kolejnej akcji! 💪 Barcelona prowadzi w El Clásico! 💥 #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/Hsst2oacUf
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 11, 2026
Real jednak nie złożył broni. To był od początku mecz Viniciusa, który miał w sobie wiele energii i naprawdę sporo mu wychodziło. W doliczonym czasie gry to właśnie on przeprowadził kapitalną indywidualną akcję: minął Julesa Kounde, nie poradził sobie z nim Pau Cubarsi i piłka wpadła do siatki. Ciężko w to uwierzyć, ale to był pierwszy gol Viniciusa dla Realu od 4 października ubiegłego roku i spotkania przeciwko Villarreal. I jego dopiero szóste trafienie dla klubu w całym sezonie. Wydawało się, że prawdopodobnie obejrzeliśmy właśnie najpiękniejszą akcję spotkania.
𝐀𝐋𝐄 𝐀𝐊𝐂𝐉𝐀 𝐕𝐈𝐍𝐈𝐂𝐈𝐔𝐒𝐀! 🌪️🤯
On wrócił! 🔙 I to w jakim stylu! Mamy remis w El Clásico, zaczyna nam się robić meczycho! 😍 #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/Xe3m0hb3JH
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 11, 2026
Ale tak nie było.
Ok, zaraz pewnie nazwiecie mnie kibicem Barcelony albo nieobiektywnym patriotą. Ale to, co dwie minuty później pokazał Robert Lewandowski, przyćmiło Viniciusa. Przecież to był majstersztyk – zwłaszcza widać to, gdy na spokojnie obejrzy się powtórkę. Po pierwsze – wyjście na pozycję. Pilnowanie linii spalonego. Przyjęcie, koordynacja. I wreszcie – strzał. Perfekcyjny, piłka przeleciała nad belgijskim bramkarzem Realu, odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Nie dało się tego zrobić lepiej w żadnym aspekcie. Tak zachowują się na boisku najwięksi napastnicy świata.
Właśnie w ten sposób Lewandowski został drugim najstarszym strzelcem gola w historii El Clasico. I najstarszym dla Barcelony (szczegóły znajdziecie w tym tekście).
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐋, 🇵🇱 𝐑𝐎𝐁𝐄𝐑𝐓 𝐋𝐄𝐖𝐀𝐍𝐃𝐎𝐖𝐒𝐊𝐈! ⚽⚽⚽
Co za odpowiedź Blaugrany! 🔥 El Clásico nigdy nie zawodzi! ⚡ #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/Lp050ezHdE
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 11, 2026
Koniec emocji w pierwszej połowie? A skąd. Real miał tylko chwilę przed gwizdkiem na przerwę, ale dał radę wyrównać. Rzut rożny, zamieszanie, intuicyjne uderzenie Gonzalo Garcii i piłka znalazła się za linią bramkową.
𝐓𝐄𝐍 𝐌𝐄𝐂𝐙 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐂𝐇𝐎𝐑𝐘! 🤯
Co tu się dzieje ⁉️ Do przerwy 2:2, Gonzalo Garcia z golem wyrównującym! 💥 Jak to wpadło? 😱
Druga połowa już za chwilę w Eleven Sports 1! #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/Xv04BpWJRS
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 11, 2026
Szalone to były minuty. Niedługo wcześniej było 0:0, a tu zrobiło się 2:2. I przerwa.
To był siódmy Superpuchar Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej
W drugiej połowie długo mało się działo. Groźnie strzelał Vinicius, później Rodrygo, ale z ich uderzeniami radził sobie Joan Garcia. Kiedy na niecałe 20 minut przed końcem do wejścia na boisko szykował się Kylian Mbappe i na stadionie podniosła się wrzawa, decydujący cios zadała Barcelona. Tym razem szczęśliwie: Raphinha poślizgnął się, ale zdołał oddać strzał i piłka po rykoszecie znalazła się w bramce.
𝐑𝐀𝐏𝐇𝐈𝐍𝐇𝐀 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐍𝐈𝐄𝐒𝐀𝐌𝐎𝐖𝐈𝐓𝐘 🦸
No to powtórzmy dziś raz jeszcze: jak to wpadło ⁉️ 3:2 dla Barcelony, końcówka zapowiada się kapitalnie! 🔥 #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/DM9LRL1N9b
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 11, 2026
Lewandowski rozpoczął mecz od początku, a w 67. minucie zmienił go Ferran Torres. Wojciech Szczęsny całe spotkanie spędził na ławce. Mbappe pojawił się na murawie, ale nie odmienił losów rywalizacji. Choć to po faulu na Francuzie z boiska wyleciał w ostatnich minutach Frenkie de Jong. Słusznie, bo Holender zaatakował Mbappe wyprostowaną nogą. Barcelona utrzymała jednak prowadzenie. Mogła nawet podwyższyć wynik, ale spudłował rezerwowy Marcus Rashford.
To był siódmy Superpuchar Hiszpanii, rozstrzygający się w Arabii Saudyjskiej i rozgrywany od półfinałów. W poprzednich edycjach trzy razy po trofeum sięgał Real, a dwukrotnie Barcelona. Teraz mamy więc trzeci triumf Dumy Katalonii.
Rok temu w finale było 5:2 dla Barcelony. Dziś skończyło się na 3:2, a oba spotkania łączy fakt, że dwukrotnie trafiał Raphinha.
FC Barcelona – Real Madryt 3:2 (2:2)
- 1:0 Raphinha – 36′
- 1:1 Vinicius – 45+2′
- 2:1 Lewandowski – 45+4′
- 2:2 Garcia – 45+6′
- 3:2 Raphinha – 73′
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO: