Na Bernabeu już od początku sezonu rwą sobie, hehe, włosy z głosy na widok wątpliwej jakości wyczynów Viniciusa na boisku. Na pocieszenie, Brazylijczyk będzie miał teraz dużo czasu na szlifowanie formy. Komisja Dyscyplinarna wlepiła mu karę czterech meczów zawieszenia w LaLiga, co oznacza, że opuści m.in. El Clasico.
Vinicius nie uniknął konsekwencji skandalicznego zachowania w meczu z Villarreal (1:0). Przypomnijmy, skrzydłowy Real Madryt pociągnął za włosy Nathana Salibę. Początkowo sędzia nie dostrzegł jego przewinienia i puścił akcję, po której Brazylijczyk zdobył nawet gola, jednak po interwencji VAR arbiter cofnął trafienie i wyrzucił go z boiska z czerwoną kartką.
Vinicius się doigrał. LaLiga surowo ukarała Brazylijczyka!
Już wtedy można było się spodziewać, że na jednym meczu zawieszenia się nie obędzie. Zwłaszcza, że Pan Isidro Diaz de Mera w protokole meczowym wnioskował o aż cztery spotkania banicji – dwa za ciągnięcie rywala za włosy i kolejne dwa za niesportowe zachowanie oraz kwestionowanie decyzji sędziego. Teraz Komisja Dyscyplinarna LaLiga przychyliła się do jego stanowiska.
SCENY W MADRYCIE! Vinicius strzela, ale gol nie zostaje uznany, a Brazylijczyk… wylatuje z boiska 😱😱😱
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HKy4W https://t.co/bRTPJ9UB68
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 10, 2026
W sumie więc Vinicius opuści mecze z Sevillą (18.10), Barceloną (25.10), Racingiem Santander (1.11) i Valencią (7.11). To oznacza, że Brazylijczyk powróci na boisko w lidze dopiero pod koniec listopada na spotkanie z Celtą Vigo po przerwie na reprezentację. W międzyczasie Jose Mourinho będzie mógł z niego skorzystać w Lidze Mistrzów przeciwko RB Lipsk i AEK-owi Ateny.
Niemniej jednak, biorąc pod uwagę dotychczasową dyspozycję (a raczej jej brak) Viniciusa, bynajmniej nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby Portugalczyk wykorzystał okres jego przymusowej przerwy na szlifowanie formy. W tym sezonie 26-latek zdobył jak dotąd tylko jednego gola, dorzucił do tego trzy asysty i… to wszystko. Bilans jak na piłkarza aspirującego do Złotej Piłki, delikatnie mówiąc, przeciętny.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix