Waleczny lider. Jak daleko zajdzie Grzegorz Krychowiak?

Piotr Tomasik

17 lutego 2015, 19:38 • 4 min czytania

Reklama
Waleczny lider. Jak daleko zajdzie Grzegorz Krychowiak?

Gdyby ranking na najlepszego polskiego piłkarza w 2015 roku obejmował tylko dwa pierwsze miesiące, jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa byłby Grzegorz Krychowiak. Za sprawą udanych występów w La Liga pomocnik Sevilli z każdym tygodniem umacnia własną pozycję – zarówno sportową, jak i wizerunkową.

Reklama

Przyznajcie się bez bicia: kto przed sezonem obstawiał, że „Krycha” tak szybko odnajdzie sie w La Liga? Raczej niewielu z nas widziało w nim materiał na gwiazdę. Wytykaliśmy mu słabe strony, wspominaliśmy o tym, że w Hiszpanii gra się zdecydowanie bardziej technicznie niż we Francji, a także zastanawiliśmy się, czy Polak będzie miał pewny plac w drużynie triumfatora Ligi Europy. Więcej było znaków zapytania niż odpowiedzi, pod którymi podpisalibyśmy się z czystym sumieniem.

Tymczasem Krychowiak od razu wskoczył do składu i zaskarbił sobie sympatię Hiszpanów. Na początku głównie walecznością i zaangażowaniem, lecz później zaczęto również dostrzegać jego inne atuty.

– Przyszedłem do Sevilli grać regularnie i na razie mi się to udaje. Jestem też zadowolony z dotychczasowej współpracy z trenerem Unaiem Emerym oraz z kolegami z drużyny. A jak zmieniłem się jako piłkarz przez pierwsze pół roku na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan? Ciężko jeszcze powiedzieć. Przyszedłem tutaj, aby stać się lepszym zawodnikiem i codziennie na treningach mocno pracuję nad tymi elementami, które chciałem poprawić. Chodzi przede wszystkim o wyprowadzanie piłki przy akcjach ofensywnych. Przez te miesiące pewne rzeczy udało już mi się skorygować, ale mimo wszystko jest to jeszcze zbyt krótki okres, aby mówić o jakichś wielkich zmianach. Jestem jednak w dobrym miejscu do doskonalenia siebie, więc pozostaje się uzbroić w cierpliwość i dalej ciężko pracować podczas treningów oraz meczów – mówi sam Krychowiak.

Reklama

Z przyjemnością zaglądamy do hiszpańskiej prasy. Niemal po każdej kolejce „Kryszowiak” zbiera bardzo pochlebne recenzje, a ich potwierdzeniem jest wysoka średnia not za poszczególne mecze. Komplementów jest tym więcej, że Krychowiak oprócz nieustępliwości i gry w defensywie – czyli tego, do czego zdążył już wszystkich przyzwyczaić – imponuje ostatnio skutecznością. Przed tygodniem w spotkaniu z Getafe popisał się bombą z dystansu, po której bramkarz mógł jedynie wyciągnąć piłkę z siatki, a w miniony weekend trafił po strzale głową w meczu z Cordobą. Jeszcze jesienią Polak pokonał bramkarza Feyenoordu w meczu fazy grupowej Ligi Europy, co oznacza, że każda kolejna bramka będzie już oznaczała wyrównanie najlepszego sezonowego wyniku w karierze (w dwóch poprzednich sezonach Krychowiak strzelił po cztery gole dla Stade Reims).

Krycha– Z pewnością szybko pożałuję tej wiadomości, ale jeśli dobrze liczę, mam w tym roku dwa razy więcej goli niż „Lewy” – napisał ostatnio w mediach społecznościowych. Delikatna szyderka z nieskutecznego ostatnio Lewandowskiego. Co tu dużo mówić, podoba nam się ten rodzaj pewności siebie. Co jednak najważniejsze, w parze z indywidualnymi sukcesami, idą u Krychowiaka osiągnięcia całego zespołu. Sevilla z dorobkiem 39 punktów zanotowała najlepszą rundę jesienną w historii klubu i cały czas liczy się w walce nawet o trzecie miejsce. – Valencia i Villareal są świetnymi zespołami i z pewnością do samego końca będą rywalizowały z nami o czwartą lokatę. Ale my staramy się patrzeć na trójkę z przodu zamiast martwić się tą dwójką. Trzeba być ambitnym i skoro pojawia się szansa, aby walczyć z Atletico Madryt o podium, należy ją wykorzystać. Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo, bo mamy kilka punktów straty, ale nie zamierzamy składać broni – deklaruje Krychowiak.

Na razie Sevilla plasuje się na piątym miejscu (dwa „oczka” za Valencią i pięć za Atletico), ale już w przyszły weekend układ sił może się zmienić, bo ekipa z Andaluzji podejmować będzie obrońców tytułu ze stolicy. A trzeba pamiętać, że w tym sezonie nikt jeszcze nie wygrał z „Sevillistas” na ich terenie. – Nasze wyniki napawają optymizmem przed dalszą częścią sezonu, więc nie pozostaje nic innego jak tylko kontynuować udane występy do końca rozgrywek. Naszą siłą jest kolektyw, dobrze dobrana grupa ludzi. W przypadku Sevilli nie ma co podkreślać indywidualności, bo wszystko, co osiągnęliśmy dotychczas, zawdzięczamy właśnie zespołowej grze – zaznacza Krychowiak, który wciąż ma szansę posmakować także triumfu w Lidze Europy. Przypomnijmy, w 1/16 finału Sevilla zmierzy się z Borussią Moenchengladbach i, jak wynika z notowań bukmacherów, jest dość wyraźnym faworytem dwumeczu.


Warto też przy tym zaznaczyć, że Krychowiak równie dobrze poczyna sobie w kwestiach pozasportowych. Przede wszystkim nie zapomina o regularnym kontakcie z fanami, czego efektem jest stale rosnąca liczba fanów jego oficjalnego profilu na Facebooku (już 87 tysięcy). Wzorem największych gwiazd, 24-krotny reprezentant kraju planuje ponadto uruchomienie niebawem własnej strony internetowej, aby mieć dodatkowy kanał do komunikacji z kibicami. A jako ambasador marki Puma dostąpił niedawno przywileju wypróbowania nowych butów z serii evoPOWER – co stawia go w jednym rzędzie między innymi z Cescem Fabregasem, Mario Balotellim czy Marco Reusem. A kto wie – może już w niedalekiej przyszłości zagra w drużynie z jednym z nich?

Reklama

Artykuł sponsorowany; Fot. materiały prasowe

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

Ważny apel trenera Siarki przed Lechem. „Boimy się powrotu do szarej rzeczywistości”

Mikołaj Duda
10
Ważny apel trenera Siarki przed Lechem. „Boimy się powrotu do szarej rzeczywistości”

Weszło

Reklama