Reklama

Miedź nie taka słaba… Kudyba posprzątał po Stawowym

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

23 listopada 2014, 17:23 • 3 min czytania 0 komentarzy

Przyznajemy się bez bicia – czasami ciężko doszukać się nam jakiekolwiek wyjątkowości w spotkaniach pierwszej ligi. Na murawie typowe męczenie buły, na trybunach pustki jak na regale z książkami przeciętnego Polaka, pozaboiskowych historii również brak. Dziś jednak było nieco inaczej. Drużyna Olimpii Grudziądz, którą pieszczotliwie nazywamy oddziałem piłkarskiej geriatrii, ruszyła do Legnicy, by zmierzyć się z tamtejszą Miedzią. Naprawdę lubimy takie mecze.

Miedź nie taka słaba… Kudyba posprzątał po Stawowym

Lubimy, bo odżywiają wspomnienia. Rzuciliśmy okiem na składy, a tam prawie same znajome twarze. Byli reprezentanci Polski, niespełnione talenty, weterani, którzy powoli schodzą ze sceny. Stare wygi z pierwszej ligi. Lekko zajebany Wojciech Łobodziński strzela na bramkę, w której stoi ten siatkarz od Wójta. Później Marcin Kaczmarek walczy o piłkę z Kevinem Lafrancem, a jeszcze w zeszłym sezonie razem spuszczali Widzew z Ekstraklasy. Szybko zarachowaliśmy i okazało się, że na pierwszoligowej murawie spotkało się dziś 1548 meczów doświadczenia na poziomie Ekstraklasy (926 po stronie Olimpii i 622 – Miedzi).

Co by jednak nie mówić, nie było to starcie olbojów. Wręcz przeciwnie, całkiem przyzwoite widowisko. W końcu nieprzypadkowo przed sezonem obie ekipy były wymieniane w kontekście walki o awans. Olimpia – owszem – jest w czołówce, lecz Miedź na razie podnosi się z kolan po nieudanej przygodzie z Wojciechem Stawowym za sterami. I trzeba przyznać, że Janusz Kudyba powoli pcha ten wózek do przodu. Były trener Cracovii potrzebował 11 kolejek, by ugrać 9 punktów. Tymczasem Kudyba poprowadził drużynę w 7 i zgarnął ich aż 14!

Podsumowanie jest więc dla Stawowego bolesne: potencjał w drużynie był, tylko on nie potrafi go wydobyć. Wina leżała po jego stronie.

O ile pierwsza połowa meczu z Olimpią była jeszcze w miarę wyrównanym starcie, o tyle w drugiej gospodarze nie pozwolili już gościom praktycznie na nic. Świetne zawody rozgrywał Marcin Garuch, nieźle wyglądał również Yannick Kakoko, a bramki strzelali Feruga i Łobodziński. Goli powinno paść więcej, Miedź oddała łącznie 20 strzałów, ale nad skutecznością trzeba jeszcze popracować. Z drugiej strony, zawiódł nas Denis Popović, można chyba powiedzieć, że gwiazda Olimpii. Dariusz Kubicki w rozmowie z dziennikarzami Orange Sport rzucił podobno, że szkoda tego chłopaka na I ligę. Kilka razy widzieliśmy go w akcji i generalnie wypada się zgodzić, lecz dzisiaj – delikatnie rzecz ujmując – nie potwierdził swojej klasy.

Reklama

*
Klasę potwierdziła za to Termalica. Dziś drużyna z Niecieczy gładko odprawiła Chrobrego Głogów 3-0. Naprawdę zaczynamy wierzyć w to, że podopieczni trenera Mandrysza walczą o awans i wytrwają w swoim postanowieniu trochę dłużej niż do 25. kolejki. Zimę prawdopodobnie spędzą na fotelu lidera.

*
Chwalić należy też Chojniczankę. Drużyna, która wysłała połowę trenerów w tej lidze na bezrobocie, zrewanżowała się Pogoni Siedlce za wysoką porażkę na inaugurację sezonu. Wtedy beniaminek wygrał 4-1, dziś drużyna z Kaszub wrzuciła swoim oponentom piątkę. Danielowi Purzyckiemu, który jak wiadomo – wrócił, by zwyciężać, ostatnio nie idzie zbyt dobrze. Niedługo minie miesiąc bez wygranej, a Pogoń osiadła blisko dna ligowej tabeli, na przedostatniej pozycji.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...