Przez 22 minuty byliśmy na Euro U-21

redakcja

Autor:redakcja

17 listopada 2020, 21:40 • 3 min czytania

Przez 22 minuty byliśmy na Euro U-21

Reprezentacja Polski do lat 21 była o krok od wyjazdu na EURO. Co w tym niesamowitego? Ano to, że po meczu z Bułgarią byliśmy już pogodzeni z losem. Pisaliśmy: to nie ma prawa się udać, za dużo spraw musiałoby się ułożyć po naszej myśli. I co? I naprawdę niewiele brakowało, żeby się ułożyły. Pół godziny, może trochę więcej szczęścia, choć ciężko mówić o braku farta, skoro i tak niemal wszystkie puzzle trafiły na swoje miejsce. Zabrakło jednego. Dowiezienia prowadzenia przez Danię w meczu z Rumunią.

Reklama

A trzeba przyznać, że było to możliwe. Chociaż Duńczycy w zasadzie nie musieli już o nic walczyć, bo awans mieli pewny. Natomiast Rumuni byli na przeciwnym biegunie. Grali u siebie, potrzebowali przynajmniej punktu, więc ciśnienie i mobilizacja były ogromne. Widać to było po pierwszej połowie spotkania. Szybki rzut oka na liczby po 45 minutach:

  • 7 strzałów Rumunów, 1 Duńczyków
  • w tym żadnej celnej próby reprezentacji Danii
  • 8 rzutów rożnych Rumunów, 1 Duńczyków

Tyle że potem stał się cud. Dania wróciła z szatni i w pięć minut wywalczyła rzut karny (z kapelusza, dodajmy), który zamieniono na gola. Pierwszy celny strzał w meczu, od razu 1:0. 50 minut walenia głową w mur przez Rumunię zakończone golem dla rywala. Można się podłamać. Natomiast Rumuni bardzo szybko dostali prezent od przeciwnika. Na liczniku nie minęła jeszcze godzina gry, a Dania grała w „dziesiątkę”. Kiera zobaczył Hausner, który dopiero co pojawił się na boisku. Jak zakładamy, po to, żeby trzymać wynik.

Reklama

Idealna sytuacja, żeby odrobić straty. I gospodarze tę stratę odrobili. Co prawda 1:1 w takich okolicznościach nie powala na kolana, jednak najważniejsze – bilet na turniej – jest. My z kolei musimy obejść się smakiem, choć do tej pory wszystko układało się po naszej myśli.

Niemal każdy nam pomógł

A to nie było oczywiste, zdecydowanie nie. Islandia bowiem ma zgarnąć trzy punkty za mecz z Armenią przy zielonym stoliku. Czyli na sto procent będzie przed nami w grupie. Dzisiaj rano nasze szanse wyglądały więc tak:

„Muszą nastąpić dwa spośród tych trzech zdarzeń:

  • Belgia przegrywa z Bośnią i Hercegowiną
  • Dania musi pyknąć Rumunię
  • Szkocja nie może wygrać z Grecją, a Chorwacja nie może wygrać z Litwą więcej niż 2:0 (przy tym wyniku mamy z Chorwatami tyle samo punktów i taki sam bilans bramkowy, decydowałoby to, że więcej goli strzeliliśmy na wyjazdach)”

I sami nie wiemy, jak to się stało, ale do pewnego momentu wszystko wyglądało świetnie. Szkocja dostała w łeb od Grecji. Belgia przegrała z Bośnią. Duńczycy długo utrzymywali remis, jednak w końcu wcisnęli gola. A to było ważne, bo Chorwacji nastrzelali Litwinom – wygrała 7:0 – i tylko korzystny wynik w Rumunii nas urządzał. Ale niestety, nie udało się. Szkoda nam trochę Polaków, choć nie zapominamy, że gdybyśmy ograli Bułgarów, dziś nie musielibyśmy się bawić w wyliczanie korzystnego układu gwiazd koniecznego do awansu.

Sami jesteśmy sobie winni. Ten awans byłby niesamowitym uśmiechem od losu, który jednak – jak widać – ma swoje granice.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Ekstraklasa

Piłkarze Legii czują się zaszczuci. Nie chcą kibiców na wyjazdach

Mikołaj Duda
24
Piłkarze Legii czują się zaszczuci. Nie chcą kibiców na wyjazdach
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama