Reklama

Ławkowicz Pawłowski skończył dziś dwa lata. Najserdeczniejsze życzenia

redakcja

Autor:redakcja

22 kwietnia 2014, 15:20 • 3 min czytania 0 komentarzy

Dziś mijają dwa lata od ostatniego ligowego występu Wojciecha Pawłowskiego. Sympatyczny golkiper pożegnał się z szerszą publicznością 22 kwietnia 2012 roku w meczu Lechia-Śląsk, po czym przyjął pozycję siedzącą, w której konsekwentnie trwa do dnia dzisiejszego. Wydaje się, że to właśnie konsekwencja jest obecnie cechą, która najlepiej opisuje charakter Wojtka. Kiedyś zadeklarował, że w naszej zapyziałej Ekstraklasie więcej nie zagra i, trzeba przyznać, jak dotąd dotrzymuje słowa.

Ławkowicz Pawłowski skończył dziś dwa lata. Najserdeczniejsze życzenia

Na jubileuszową serię Pawłowskiego składa się końcówka sezonu w barwach Lechii, rok spędzony w Udinese, runda jesienna w Latinie i tegoroczna wiosna we Wrocławiu. 24 miesiące na ławce lub trybunach, bez nawet jednej minuty między słupkami. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem.

Kiedy Pawłowski po raz ostatni aktywnie wykonywał swój zawód świat piłki wyglądał nieco inaczej. Barcelona pod wodzą Pepa Guardioli przygotowywała się do decydujących meczów Champions League, a Jose Mourinho wraz z Realem śrubował punktowy rekord w La Liga. Na krajowym podwórku Franio Smuda zapewniał wszystkich, że nie ma powodu, by przejmować się wynikami meczów towarzyskich, a gdzieś w jego głowie rodził się chytry plan zawojowania Euro 2012 z Boenischem na lewej obronie. Z kolei Jerzy Dudek deklarował, że wcale nie zmierza kończyć kariery i wciąż marzył o swoim 60. występie w kadrze.

Kiedy ostatni raz widziano Pawłowskiego między słupkami, nikt nie wiedział, jak wyglądają cycki Natalii Siwiec.

Zazwyczaj jest tak, że życie uczy pokory. Patrząc w przeszłość Pawłowski musi widzieć dwa zmarnowane lata, które można było wykorzystać zdecydowanie lepiej. A przecież jest wiele ciekawszych czynności, niż bezproduktywne siedzenie na ławie. 24 miesiące to odpowiedni czas, by rozpocząć i ukończyć szkołę zawodową i nauczyć się nowego fachu, który niedługo może być Wojtkowi bardzo potrzebny. To też wystarczający okres, by udać się na pieszą wędrówkę dookoła świata, na co niedawno zdecydowało się dwóch świrów z Polski. W dwa lata można poprowadzić sześć klubów piłkarskich (Michał Probierz) lub przeistoczyć się z ligowego pośmiewiska w grającego za granicą reprezentanta kraju, z mistrzostwem Polski na koncie (Piotr Ćwielong). Można samodzielnie wybudować dom, nauczyć się języków lub polecieć w kosmos. Możliwości jest wiele, wystarczy tylko wstać.

Reklama

Pawłowski z pewnością znajdzie tysiąc wytłumaczeń zaistniałej sytuacji. Silna konkurencja, kłopoty ze zdrowiem, niesprzyjający trener czy niekorzystny układ gwiazd. Prawda jest jednak dla sympatycznego Wojtka bezlitosna. Nie poradził sobie kolejno w Serie A, Serie B i Ekstraklasie. Pawłowski nie przebił się w 12. drużynie naszej ligi, gdzie przegrał rywalizację z Marianem Kelemenem. Czas realnie spojrzeć na własne możliwości, czyli na przykład poszukać sobie nowego klubu wśród przedstawicieli polskiej I ligi. W przeciwnym razie za rok nadejdą kolejne urodziny, a wtedy – do czego uroczyście się zobowiązujemy – przygotujemy okolicznościowy tort.

Wszystkiego najlepszego, Wojtek.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...