Na radarze: dziwne przypadki Hamalainena i efektywność Golańskiego

redakcja

Autor:redakcja

06 grudnia 2013, 10:58 • 3 min czytania

Reklama
Na radarze: dziwne przypadki Hamalainena i efektywność Golańskiego

Ligowy maraton trwa w najlepsze. Tym, którzy od natłoku meczów zgubili rachubę i przerzucili się na skakanie w Lillehammer, przypominamy, że dzisiaj rozpoczynamy 20. kolejkę ekstraklasy, w której najpierw Piast zagra z Koroną, a na deser Lech podejmie Wisłę. Nie musimy dodawać, które spotkanie ciekawi nas bardziej, chociaż jak spojrzymy na temperaturę za oknem i na to, że tzw. szlagiery przeważnie rozczarowują, to może lepiej siedzieć cicho i niczego wielkiego nie oczekiwać. Tak czy siak – zwrócimy dzisiaj uwagę na dwóch piłkarzy – Kaspera Hamalainena i Pawła Golańskiego.

Reklama

Dlaczego akurat Fin? Po pierwsze, z Wisły braliśmy ostatnio pod lupę dwóch piłkarzy, po drugie – w nierówno grającym Lechu akurat Hamalainen prezentował się ostatnio dość stabilnie. Poza słabym meczem z Koroną, gdzie cała drużyna spasowała, widać, że w końcu mu się chce. Spotkanie z Zagłębiem – kilka naprawdę udanych zagrań i najwyższa nota wśród Lechitów, Cracovia – napoczęcie Pasów, asysta i generalnie najlepszy na placu. Wcześniej jeszcze Ruch, gdzie miał wszystko to, co powinien mieć rozgrywający. Oczy dookoła głowy, ostatnie podanie, no i jakieś konkretne liczby. W tym wypadku były to dwie asysty.

Gra więc Hamalainen w ostatnich trzech tygodniach lepiej niż przyzwoicie, dzięki czemu ze statusu zagubionego chłopca wyciągamy go za uszy i robimy faceta, którego warto dziś obserwować. Lubimy, gdy w takich meczach jak ten dzisiejszy, to właśnie rozgrywający nadają tempo gry, rządzą i dzielą, a gdy trzeba – pierdolną z zaskoczenia. Hamalainen jesienią średnio wywiązywał się ze swoich zadań, w większości meczów przechodził obok gry, o czym zresztą wspominał sam Rumak. Mówił, że w tamtym sezonie Fin dawał z siebie więcej (dobra wiosna), co należy tłumaczyć w jasny sposób: ogarnij się, bo grasz kaszankę. To była wypowiedź sprzed meczu z Ruchem, więc jeśli było to zamierzone, odniosło skutek. Zobaczymy, jak będzie dalej. Aha, pomocnik Lecha będzie w niedzielę gościem Ligi+ Extra. Zapominając na chwilę o ostatnich meczach, ciekawi jesteśmy, jak wytłumaczy te kilka miesięcy, kiedy zupełnie przestał grać w piłkę.

***

W drugim meczu pod radar radzilibyśmy wziąć Pawła Golańskiego. Nie jest to jakiś wyszukany wybór – racja. Średnio też pasuje tu słowo radar, bo przecież mówimy o piłkarzu, którego na boisku zwykle szukać nie trzeba. Sam pokazuje się do gry, sam potrafi przeprowadzić akcję prawym skrzydłem, w końcu sam kończy sytuacje golem (3 trafienia) albo wypracowuje piłki kolegom (6 asyst, 2 kluczowe podania). Mówiąc krótko: ma wpływ. Mało jest takich obrońców, których obecność potrafi w takim stopniu przełożyć się raz, że na atmosferę w drużynie, dwa – wydarzenia na boisku.

Reklama

Zastanawialiśmy się nawet ostatnio w redakcji nad najlepszymi polskimi prawymi obrońcami i wyszło na to, że Golańskiego umieścilibyśmy przed Bereszyńskim i Olkowskim. Tamci to pistolety, potencjał, sporo medialnego szumu nie zawsze idącego w parze z umiejętnościami i stabilną formą. A Golański to konkretne doświadczenie i konkretne umiejętności. Jakość, ulubione słowo telewizyjnych ekspertów. Gdybyśmy bawili się w trenerkę i ryzykowali własnym tyłkiem, dużo łatwiej byłoby nam postawić na piłkarza Korony niż na kogokolwiek innego w tej lidze. Stąd też dzisiaj na radarze on, a nie np. Pylypchuk, który coraz lepiej wygląda w składzie Pachety i jak wróci po pauzie, to pewnie coś o nim skrobniemy.

Fot. FotoPyK

Reklama

Najnowsze

Reklama
Polecane

Maja Chwalińska doświadcza hejtu. „Jak można mieć taką nienawiść?”

Jakub Radomski
10
Maja Chwalińska doświadcza hejtu. „Jak można mieć taką nienawiść?”

Weszło

Reklama