Kartofliska na szlaku, czyli co słychać w niższych ligach (1)

redakcja

Autor:redakcja

10 października 2013, 11:28 • 4 min czytania

Reklama
Kartofliska na szlaku, czyli co słychać w niższych ligach (1)

Jak to się stało, że w Niemczech jeden zespół wygrał 16:1, a wszystkie bramki strzelił jeden zawodnik? Dlaczego na „Wembley” przy Parku Skaryszewskim zabrakło sędziego? Gdzie najłatwiej o weekendową dobitkę i dlaczego na meczach Kamionka Warszawa? Radosław Rzeźnikiewicz z Kartofliska.pl, z którym niedawno przeprowadziliśmy długą rozmowę, zgodził się specjalnie dla Weszło co jakiś czas zdawać raporty z niższych lig. Poniżej kilka refleksji z pierwszego tygodnia października. Przywitajcie go ciepło.
1. Gdybym po każdej widzianej na żywo bramce wypijał jedno piwo to po ostatnim weekendzie musiałbym chyba przyinwestować w drobną kurację. W samą tylko niedzielę byłem na 4 meczach niższych lig w Warszawie, w których padło… 39 goli. To o 20 więcej niż strzelono w całej kolejce ekstraklasy.

Reklama

2. Niższe ligi to w tym wypadku były mecze Klasy A i Klasy B, czyli odpowiednio 7 i 8 poziom rozgrywek. Prawdziwa piłkarska „jazda na pełnej kurwie”. Zwykli kibice tego nie znają, więc co tu w ogóle mówić o zrozumieniu. Zazwyczaj ludzie pukają się w czoło już przy piątym poziomie („Co to kurwa jest? Na serio mamy w Polsce 5 ligę?”). Ba, w niektórych częściach Polski dla fanów futbolowej wirtuozerii przewidziano również poziom dziewiąty czyli Klasę C.

3. Cuda w meczu Agape Białołęka (Klasa B). Zawodnik gospodarzy strzelił 7 bramek w ciągu pierwszej połowy i jego zespół prowadził po 45 minutach 12:1. W przerwie kibice doradzali trenerowi „Weź go kurwa zdejmij bo przeciwnikom nie będzie się chciało grać w drugiej części i zejdą z boiska”. Prośby zostały wysłuchane, snajper opuścił boisko, zawodnicy gości (Mazur II Radzymin) nie zeszli z placu gry, a ich ambitna postawa pozwoliła przegrać „jedynie” 15:1.

Oto chyba najładniejsza bramka strzelona przez Rafała Szewczyka.

Reklama

4. 7 bramek w jednej połowie to i tak wygląda blado przy tym co w ubiegłym sezonie zrobiono w Berlin Lidze (6 liga niemiecka). Jeden z zespołów wygrał 16:1, a wszystkie bramki dla zwycięzców zdobył jeden zawodnik. Po czasie okazało się, że to była ustawiona akcja i że zawodnicy umowili się, że w tym meczu gole może strzelać tylko on. Gdy dochodzili do sytuacji strzeleckiej czekali na snajpera, a on podbiegał i dokonywał egzekucji. A gdyby w polskiej ekstraklasie powstała taka zmowa to którego napastnika widzielibyscie w tej roli?

5. Jeszcze jeden slajd z meczu Agape Białołęka. Organizatorzy meczu nie zapomnieli o ustawieniu chorągiewek przy linii środkowej boiska. Sytuacja o tyle dziwna, że takiego rozwiązania nie praktykuje się podobno od czasów Mundialu w Hiszpanii. Tak przynajmniej zapewniali mnie starsi znajomi.

6. Od czasu do czasu do Warszawy zawita jakiś znajomy groundhopper z zagranicy. Pełnię wówczas rolę przewodnika, albo przynajmniej rolę „doradcy”. Co w stolicy godne jest szczególnej uwagi? Ja każdemu polecam stadion Gwardii. To tzw. pewniak. Oni przyjeżdzają, idą na miejsce, a potem mam zwrotną „that was amazing”. Sytuacja typowa. Problem z tym stadionem jest teraz taki, że nikt nie ma obecnie prawa na nim grać. Chodzą słuchy, że właściciel terenu (Policja) zdecydowanie sobie tego nie życzy. Gwardia jest teraz bezdomna i musi korzystać z wynajmowanych boisk. Moze dlatego jest średnio skuteczna. Teraz przegrali na obiekcie Poloneza na Łabiszyńskiej ze Sparta II Jazgarzew 1:2.

Reklama

7. Do kategorii „amazing” w Warszawie zaliczany jest także obiekt Marymontu. Recenzje zbiera wcale nie gorsze. Ostatnio jak był kolega z Belgii to od razu zapowiedział, że na ten obiekt wróci na pewno. Szkoda, że jedyną drużyną seniorską, która jeszcze tu kopie są rezerwy Legionu II Warszawa.

8. Trener Legionu II Warszawa (7 poziom) to prawdziwy szczęściarz. Nie ma żadnego problemu z wytypowaniem odpowiedniego składu. Na sobotnie spotkanie przyszło tylko 10 graczy i wszystko było jasne co i jak. Jedenasty śmiałek dotarł pod koniec pierwszej połowy. I tak przegrali tylko 0:1 po dość urodziwym strzale samobójczym spoza pola karnego.

Reklama

9. Eksperci z warszawskiego Wydziału Sędziowskiego powinni chyba zająć się pisaniem scenariuszy do seriali. Nieprzewidywalność gwarantowana! Wg obsady sedziowskiej spotkanie Klasy B Bednarska – MKS Hutnik przewidziano na bocznym boisku Polonii przy Konwiktorskiej. Zawodnicy obu drużyn uzgodnili jednak, że grają na „Wembley” w Parku Skaryszewskim. Efekt był taki, że sędzia czekał na pustym boisku, a rozgrzane drużyny czekały gdzie indziej. I jak za to nie kochać polskiej piłki?

10. Nie ma nic lepszego na koniec intensywnego weekendu niż porządna „dobitka”. A nic tak się w roli dobitki nie sprawdza jak mecze Kamionka Warszawa (8 poziom). Jeden z ulubionych zespołów dla takich looserów jak ja. Sytuacja jest prosta. Kamionek jako jedyna drużyna rozgrywa swoje mecze wieczorami. Nie ma więc żadnej konkurencji i na mecze zdjeżdza się całe towarzystwo, które nie ma co ze sobą zrobić i jakiś mecz jeszcze by zobaczyło. Atrakcji nie brakuje, głównie dzięki temu, że chłopaki z Kamionka w piłkę nie potrafią grać w ogóle (ostatnio przegrali 3:11), a trochę też dzięki specjałom z branży piwnej (trzeba zabrać ze sobą). Bardzo przyjemne podsumowanie weekendu w gronie takich samych szaleńców jak ja. Polecam (już widzę te tłumy na następnym meczu Kamionka).

11. Nie natknąłem się co prawda ostatnio na żadne atrakcje kibicowskie, ale urzekła mnie krótka pieśń kibiców Błyskawicy Warszawa: „Mamy fiuty, a nie cyce i kochamy Błyskawicę”.

Reklama

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama