Ile faktycznie można w tej lidze ugrać niewyobrażalną ambicją, wolą walki i charakterem – jeśli wszyscy wiedzą, czego się po tobie spodziewać – Korona pokazywała już niejednokrotnie. A najlepszy przykład to ten najświeższy, sprzed tygodnia z meczu z Legią, po którym Maciej Korzym do całej bandy mógł powiedzieć „chwała wszystkim, że wytrzymaliśmy fizycznie”. A czy wytrzymają dziś, czy może sami narzucą sobie zbyt wysokie tempo? I czy te hektolitry potu wylane na boisku plus garść piłkarskich umiejętności wystarczą, aby pokonać mistrzów kraju?
Od ostatniej kolejki w obu zespołach wydarzyło się naprawdę sporo. W Koronie zakontraktowali choćby Kamila Adamka i Mateusza Stąporskiego, a rozstali się z Marcinem Ł»ewłakowem. Natomiast trener Stanislav Levy szybko zdał sobie sprawę, że wystawianie Marka Wasiluka może wyglądać na plan autodestrukcyjny. Nie przypadkiem do samego końca czekał na powrót Rafała Grodzickiego, nie przypadkiem poinformował Wasiluka o wyjściowym składzie tuż przed meczem, nie przypadkiem w lidze po raz pierwszy postawił na niego dopiero teraz. Dlatego dziś najpewniej zminimalizuje ryzyko, odstawiając go na ławkę. Dla własnego bezpieczeństwa.
Piłkarze Śląska ostatnio rozgrywają mecze co trzy dni, a i obecnie są w trakcie małej wycieczki krajoznawczej (Świnoujście-Kielce-Chorzów). Akurat Kielce to zdecydowanie najtrudniejszy teren – w tym sezonie poległo tam już pięć z ośmiu zespołów, w tym Legia. Brak pięknego dywanu, jak podkreślają sami zawodnicy, sprzyja gospodarzom. Te warunki im odpowiadają, oni je czują i oni zamieniają je na własny atut… W niedawnym zakulisowym materiale była taka scenka spod szatni Korony przed meczem z Legią: „To jest nasza arena. Robimy wszystko, żeby nie przegrać żadnego spotkania. Napierdalamy!”. No i napierdalają. Na boisku i poza nim:
CO NAS ZASTANAWIA: Wciąż defensywa Śląska. Po odejściu Jodłowca wszystko się rozsypało – sporo szans miał Widzew, dwa gole zdobyła i Flota. Teraz pora na kolejne roszady i kolejny eksperyment. Trochę czasu minie, nim to się odpowiednio zazębi.
JAK BĘDZIE: Piłkarze Korony znów przeorają całe boisko, znów będą zapieprzali od linii do linii aż miło. Na ile to wystarczy? Co najmniej na punkt, może nawet na trzy. Trafi Korzym.
PRZEDMECZOWY KOMENTARZ: REMIGIUSZ JEZIERSKI
Przed tygodniem Korona zagrała z liderem na 120 procent i niespodziewanie wygrała. Powtórka jest teraz możliwa?
Tak. Tym bardziej, że komu jak komu, ale im to motywacji nie zabraknie. Do Kielc przyjeżdża przeciwnik o podobnej klasie do Legii, też z górnej piłki. Jednak tak jak pan mówi, Korona grała ostatnio na 120 procent i nie wiadomo, czy tych procentów nie braknie im teraz. To będzie ciężki mecz. Sądzę jednak, że Korona utrzyma dobrą passę, a Śląsk powinien się cieszyć jak wróci choćby z punktem.
Akurat drużynie z Wrocławia dopisuje na razie sporo szczęścia.
Po zimowych przygotowaniach niewiele drużyn osiągnęło fenomenalną formę. Aczkolwiek muszę przyznać, że pierwsza połowa z Widzewem mi się podobała. Widać, że ta drużyna jest dobrze przygotowana, że fizycznie da radę również Koronie. Póki co mistrzowskiego błysku nie widać, a i piłkarze Śląska po dwóch meczach w ciągu tygodnia mogą odczuwać zmęczenie.
Po bardzo nerwowych ruchach na rynku transferowym na razie niewiele mówi się o Śląsku jako kandydacie do tytułu. Jeśli już, to o Legii bądź Lechu.
W Śląsku jest podejście zdrowo-rozsądkowe. Kadra jest szeroka, dość silna, zbudowana z pomysłem jeszcze przez trenera Oresta Lenczyka. Problem jest jedynie z napastnikiem, na tę pozycję narzekamy. Obrona dobrze wyglądała w okresie przygotowawczym, ale został wyrwany ważny ząb i już pojawił się znak zapytania. Myślę, że stać ten zespół, by o mistrzostwo jednak powalczył.
Mówi pan o braku napastnika i zdawało się, że to problem numer jeden. Tymczasem Śląsk w dwóch spotkaniach strzelił pięć goli.
Akurat w tej chwili ciężko mocniej narzekać na postawę formacji ofensywnych, również napastników. Wydaje się, że Diaz jest w niezłej jak na siebie formie. Przede wszystkim chodzi o brak rywalizacji. Myślę, że w klubie wiedzą, jak to wygląda, ale nie zaprzątają sobie już tym głowy – kogoś nowego ściągną dopiero latem. A na razie atakowali będą Diazem i skutecznymi skrzydłowymi.
POCZTÓWKA Z PRZESZŁOŚCI:
Rok 1996, Polonia Warszawa-Raków Częstochowa, Marcin Ł»ewłakow.
LIGOWA BUKMACHERKA:
Ciekawy kurs na czerwoną kartkę w EXPEKT >>.
Obstaw końcowe rozstrzygnięcie w BETCLIC >>.
Obstaw dokładny wynik w BET-AT-HOME >>
Margines zwycięstwa w COMEON>>.





