– Można zatrudnić w każdym kraju człowieka za 5 tysięcy euro miesięcznie. Jest to jakieś rozwiązanie, ale, moim zdaniem, drogie. Wolę polegać na osobach zaufanych. Nie może ich być zbyt wiele. Trzy-cztery osoby wystarczą – mówił przed rokiem Janusz Filipiak. Człowiek, którego przez sześć lat właśnie ci „zaufani” robili w bambuko. Wykorzystywali jego niewiedzę i naiwność. Sadzali na minę, polecając pseudopiłkarzy, których on bez wahania kontraktował. Sprawili, że Filipiak jest dziś jednym z największych przegranych w polskim futbolu. Bo ocena zawodników, których ściągnął od kiedy Cracovia weszła do Ekstraklasy, jest druzgocąca.
– Skąd mam brać piłkarzy? Z kibla ich nie wezmę – odpowiadał Franciszek Smuda na zarzuty, które kierowali przeciwnicy „farbowanych lisów”. My po przeanalizowaniu WSZYSTKICH transferów, jakich dokonał właściciel Comarchu od sezonu 2004/05, wyciągnęliśmy jeden wniosek. Większość ludzi – może nie nazywajmy ich piłkarzami – których zakontraktował, obok tego „kibla” nawet nie stała. Wypada się też zastanowić, jak wyglądałaby dziś Cracovia, gdyby Filipiak po awansie pozostawił na stanowisku prezesa, Pawła Misiora, bez którego ciężko byłoby o powrót „Pasów” do elity i który po tym powrocie został odsunięty na margines. Niewykluczone, że i tak byłaby mizeria, ale to właśnie od tamtej pory rozpoczęło się zwożenie szrotu hurtem. Na tony.
Wiemy, że w dziennikarstwie chronologia zabija, ale akurat w przypadku tego tekstu dla porządku podeszliśmy do sprawy chronologicznie. Oto transfery Cracovii od 2004/05 (nie liczyliśmy juniorów):
2004/05 – 5 transferów:
– Tomasz Moskała
– Witold Wawrzyczek
– Jacek Wiśniewski
– Marek Citko
– Piotr Świerczewski
Na papierze całkiem nieźle, ale z tej piątki jako tako prezentował się jedynie Moskała, który od kilku miesięcy dojeżdża na treningi do Niepołomic. Momentami nieźle wyglądał Wiśniewski (dziś Rozwój Katowice), ale zdecydowanie za rzadko, żebyśmy mogli uznać ten transfer za udany. Pozostała trójka związała się z „Pasami” po to… Nie wiadomo po co, bo Świerczewskiego i Citki trener nie chciał – i dawał to codziennie do zrozumienia. Warto w tym miejscu dodać, że chwilę wcześniej bez żalu rozstano się z Rafałem Grodzickim i Grzegorzem Baranem, bo… nie rokowali na przyszłość. A właśnie, Wawrzyczek kopie do dziś w GKS Jastrzębie. Szósty sezon z rzędu!
2005/06 – 7 transferów:
– Dariusz Pawlusiński
– Marcin Zimoń
– Michał Karwan
– Wojciech Okińczyc
– Paweł Wojciechowski
– Joao Paulo Heidemann
– Mateusz Rzucidło
O ile poprzednie rozgrywki były pod względem transferów słabe, o tyle te są TRAGICZNE. Plus – i to bardzo duży – można zapisać tylko przy nazwisku Pawlusińskiego. A reszta? W większości żenua. Zimoń grał do niedawna we Włókniarzu Konstantynów Łódzki, Wojciechowski gra w Olimpii Elbląg, Okińczyc grzeje ławę w Zawiszy Bydgoszcz, Rzucidło wrócił do Stali Rzeszów, a co robią Heidemann i Karwan, nie mamy pojęcia.
2006/07 – 5 transferów:
– Jacek Magiera
– Dariusz Kłus
– Bartłomiej Dudzic
– Damian Niemczyk
– Marek Pączek
Sprawdził się (chociaż trochę) jedynie Kłus, który, umówmy się, wirtuozem nigdy nie był. Reszta to śmiech na sali. Dudzic – od pięciu lat próbuje strzelić gola, Niemczyk – sorry, kto to? Ł»al tylko Jacka Magiery, że w tak beznadziejny sposób rozmieniał swoją karierę na drobne. Po kilku miesiącach w Cracovii powiedział „pas” i zawiesił buty na kołku.
I na koniec wisienka na torcie. Marek Pączek. Nasz faworyt. Według danych 90minut.pl ma 182 cm wzrostu, ale… to tylko pozory. Pan Marek jest bramkarzem i z racji niskiego wzrostu zawsze miał kompleksy, więc na zdjęciach drużynowych zawsze stawał na palcach, a podczas meczów podciągał spodenki aż za pępek, żeby sprawiać wrażenie wyższego.
2007/08 – 7 transferów
– Kamil Witkowski
– Przemysław Kulig
– Łukasz Tupalski
– Piotr Polczak
– Jakub Kaszuba
– Arpad Majoros
– Karol Gregorek
Takiego wysypu ogórków w tym samym miejscu i w tym samym czasie nie pamiętamy. Jako udany uznaliśmy tylko transfer Polczaka, bo po trzech latach udało się go ze sporym zyskiem opchnąć do Tereka Grozny. Pozostali to przebierańcy. Witkowski okazał się przydatny tylko wtedy, kiedy ratował płonącego człowieka, Gregorek kopie się po czole w Chojniczance Chojnice, Kulig jest w klubie Kokosa, a Tupalski, Kaszuba i Majoros klubu w ogóle nie mają. Nie chcieli ich odpowiednio w Niecieczy, Bałtyku Gdynia i… Szigetszentmiklosi TK.
2008/09 – 11 transferów
– Sławomir Szeliga
– Maciej Murawski
– Paweł Sasin
– Marek Wasiluk
– Semjon Milosević
– Marcin Krzywicki
– Łukasz Mierzejewski
– Damian Misan
– Bartosz Ślusarski
– Łukasz Derbich
– Mariusz Sacha
Na papierze wygląda to nieźle, jest paru piłkarzy z nazwiskami, ale najwięcej dobrego zrobił ten, który piłkarsko jest dość surowy, Szeliga. Sasin i Ślusarski też miewali przebłyski, ale generalnie szału nie było. Do w miarę udanych zaliczamy transfer Mierzejewskiego, bo, cokolwiek by powiedzieć, będąc piłkarzem „Pasów”, zahaczył o reprezentację. Szkoda tylko, że powołania Łukasza M. nie przynoszą chluby Smudzie.
Murawski po Cracovii dał sobie spokój z graniem w piłkę, Misan wchodzi na ogony we Flocie Świnoujście. Przypuszczaliśmy, że na dno stoczą się Derbich, Krzywicki i Milosević, a idzie im całkiem nieźle. Pierwszy zahaczył się w Sandecji, drugi w Ruchu Radzionków, a trzeci w bośniackim FK Leotar.
2009/10 – 8 transferów
– Jakub Grzegorzewski
– Łukasz Merda
– Krzysztof Kaliciak
– Wojciech Łuczak
– Aleksandru Suworow
– Michał Goliński
– Radosław Matusiak
– Gheorghii Ovseannicov
Tu też z pozoru nie było źle. Młody Polak z Holandii, dwóch reprezentantów Mołdawii, obiecujący napastnik GKS Katowice, Michał Goliński… Ale co z tego, skoro wyszło… jak wyszło. Poza Suworowem, który mamy nadzieję, że jeszcze wszystkiego nie pokazał, nie wypalił NIKT. Największe rozczarowania to Matusiak i Goliński, który uznał, że w Cracovii nie będzie biegał i jest w tym konsekwentny. Dziś czasami grywa w Warcie Poznań. Skutecznością w Miedzi Legnica błyszczy za to Grzegorzewski, który w pięciu meczach II ligi zdobył dwie bramki i jedną dołożył w pucharze. Łuczakowi zaufał Górnik Łęczna i jeszcze z niego nie zrezygnował. Cudów się nie spodziewamy. Kaliciak? Klub Kokosa. Merda pozostaje bez klubu.
2010/11 – 18 transferów
– Arkadiusz Radomski
– Łukasz Nawotczyński
– Piotr Giza
– Aleksejs Visnakovs
– Wojciech Kaczmarek
– Pavol Masaryk
– Mateusz Bartczak
– Krzysztof Janus
– Saidi Ntibazonkiza
– Marian Jarabica
– Andraż Struna
– Vule Trivunović
– Bojan Pużigaca
– Hesdey Suart
– Milos Kosanović
– Milos Budaković
– Szymon Gąsiński
– Vladimir Boljević
– Jarabica strzelił gola Sparcie Praga, co nie udało się całemu Lechowi. Kawał piłkarza, duży talent przymierzany do pierwszej jedenastki. Kupiliśmy też Janusa i on również ma od razu grać – pamiętacie to? Najlepiej to podsumować kucharczykowym (śmiechem). Ale jedno musimy oddać. W końcu można było dostrzec jakieś zmiany na plus. Kaczmarek i Saidi to naszym zdaniem strzały w dziesiątkę, coś pozytywnego wnieśli Radomski, Suart i Visnakovs. Jednego tylko nie możemy zrozumieć. Co kierowało Filipiakiem, kiedy klepnął transfer 19-latka z trzeciej ligi serbskiej, Budakovicia? Dziś facet nie łapie się w Olimpii Elbląg… Ł»eby miał jeszcze jakiś potencjał, cokolwiek… Ale nie, jest BEZNADZIEJNY. Taką samą opinię mieliśmy o Masaryku, ale on nieoczekiwanie rozstrzelał się właśnie w Rużomberoku. No i ten Giza… Chyba już zakończył karierę. I dobrze.
2011/12 – 7 transferów
– Rok Straus
– Krzysztof Nykiel
– Andrzej Niedzielan
– Mateusz Ł»ytko
– Koen Van Der Biezen
– Jan Hosek
– Tamir Kahlon
Tutaj na ocenę jest jeszcze za wcześnie, ale… No przyznajmy, wygląda to obiecująco. W zasadzie wszyscy jakoś rokują poza Rokiem Strausem. Fajnie, że jak był nastolatkiem, to zobaczył, jak się trenuje w Interze, fajnie, ale nie robi to na nas wrażenia. Wiecie, że w latach 2006-2008 w rezerwach Realu trenował Krzysio Król Szymon Matuszek? No właśnie. Strausa na dodatek nikt z Cracovii nie widział w akcji, bo po prostu nie miał takiej możliwości. Słoweniec pół życia spędził na ławie.
Transfery Cracovii z ostatnich 7 lat można podzielić na cztery grupy. Emeryci, szrot zagraniczny, szrot polski i… nieźli. „Pasy” ściągnęły aż 61 graczy (nie wliczamy ostatniego zaciągu, przyjdzie czas na ocenę), z czego NIE NAJGORSI to: Moskała, Pawlusiński, Kłus, Polczak, Szeliga, Sasin, Mierzejewski, Ślusarski, Suworow, Radomski, Bartczak, Visnakovs, Kaczmarek, Ntibazonkiza i Suart. Skuteczność – 25%. Jako strzały w dziesiątkę uznaliśmy Pawlusińskiego, Ntibazonkizę i Kaczmarka. Niecałe 5%. Bomba.
Bez żartów, wynik jest niegodny tego klubu. Katastrofalny, haniebny, skandaliczny… Sami sobie dopiszcie kolejne synonimy. Dno i metr mułu. Filipiak drwił z klubów, które zatrudniały skautów, tymczasem sam ściągał frajerów. – Nadal jestem optymistą. Paradoksalnie, im gorzej w polskiej piłce, tym lepiej dla Cracovii. Bo ja się nie wycofam i gdy ten okres przetrwamy, to my wyjdziemy z tego całkiem nieźle. To nie znaczy, że zdobędziemy Puchar Europy, ale Cracovia przetrwa tak, jak przetrwała gorsze czasy – mówił przed rokiem „Dziennikowi Polskiemu”.
TOMASZ ĆWIÄ„KAŁA
