Mariusz Pudzianowski okazał się człowiekiem wszechstronnie utalentowanym, dlatego nie można zmarnować jego gigantycznego (dosłownie) potencjału. Rozpoczynamy akcję – „Pudzian” w ataku reprezentacji Polski na Euro 2012! Dość chucherek w stylu Frankowskiego, Smolarka itd. Dość łamliwych Jeleni i Brożków. Potrzebujemy prawdziwego faceta. Już oczami wyobraźni widzimy, jak stojący tyłem do bramki Pudziankowski zatrzymuje piłkę, ręce szeroko rozstawione, dwóch obrońców na placach. Obraca się, powoli, ale jednak… i jeb! Piłka leci milion na godzinę, przebija siatkę i leci dalej.
Walka z Najmanem robiła wrażenie. Pudzianowski był spokojny przez jakieś 20 sekund, aż w końcu dostał w cymbał. W tym momencie coś w niego wstąpiło – jakby pierwszy raz w życiu ktoś odważył się na niego podnieść rękę. No to zamiótł rywalem ring. Miał w sobie nie żądzę zwycięstwa, ale żądzę skatowania przeciwnika, jak gdzieś pod wiejską dyskoteką. Genialne!
Dlatego teraz pora na piłkę. Człowiek skała z przodu (na obronę się nie nadaje, bo by go obiegali), nie do powalenia, piłka gdzieś mu się plącze między nogami, ale jak Mariuszek rozłoży ręce, to nikt jej nie sięgnie. No i taktyka z filmu o chuliganach Arki: „Wjeżdżamy w nich na takiej kurwie, że cofają się na trzy metry. Buła, buła!”.
Zastanawialiśmy się nawet nad wariantem, że Pudzianowski łapie piłkę cyckami – to jest dozwolone, czy nie? Mógłby tak wbiec do bramki, czy też byłoby to niezgodne z przepisami?
Znamy jednego trenera, który nasz genialny pomysł mógłby wprowadzić w życie. To oczywiście Marek Motyka. Dlatego żądamy – Motyka na selekcjonera reprezentacji Polski. Szarańcza plus Pudzianowski – oto nasz plan na Euro 2012. Robimy miazgę z Niemców już do przerwy, Hiszpanów gonimy piątką. Objawił się nowy talent, jeszcze nie jest za późno!