Najlepsza wersja samych siebie. Piłkarze Piasta czekali z nią na Latala

redakcja

Autor:redakcja

11 września 2016, 16:05 • 4 min czytania

Reklama
Najlepsza wersja samych siebie. Piłkarze Piasta czekali z nią na Latala

Napastnicy mający na swoim koncie zero bramek strzelonych. Identyczna cyfra po stronie zdobyczy dzięki stałym fragmentom gdy, które w minionych rozgrywkach były najgroźniejszą bronią. Dramatycznie niski współczynnik xG, wskazujący na liczbę sytuacji strzeleckich drużyny. Bolączkami Piasta przed przerwą na kadrę można było sypać jak z rękawa i szybko to by się one raczej nie skończyły. 

Reklama

Gliwiczanom trzeba było porządnego wstrząsu. I to, co stało się w klubie kilkanaście dni temu, to nie było małe tąpnięcie, a duże trzęsienie ziemi. Bo trudno nam przypomnieć sobie przypadek powrotu na ławkę w takich okolicznościach, jak ten Latala. Kilka sesji treningowych, krótkie zgrupowanie i… to był, szczególnie w pierwszej połowie mecz z Górnikiem Łęczna, zupełnie inny Piast niż ten, którego oglądaliśmy w siedmiu pierwszych meczach.

Postęp było widać gołym okiem. To niby tylko dwa tygodnie przerwy reprezentacyjnej, ale Piast w pierwszym meczu po zmianie szkoleniowca oddał aż trzy razy więcej strzałów celnych niż… w dwóch poprzednich meczach razem wziętych, a tylko jednej bramki brakło mu do wyrównania wyniku z siedmiu pierwszych kolejek sezonu zebranych do kupy.

Nie można też było nie zauważyć, że wielu graczy właśnie wczoraj wzniosło się na wyżyny. Jeden z najlepszych meczów w barwach Piasta (najlepszy?) zagrał wczoraj Martin Bukata. W wywiadzie z serii „Cały na biało” menedżer Daniel Weber mówił o nim:

„Piłkarz z tego samego miotu co Ondrej Duda i cieszę się z tego powodu, że Latal wrócił, bo wiem, że z niego wyciśnie maksa. W Polsce to chłopak w przyszłości  na Legię. Ma charakter, ma umiejętności.”

Reklama

Do maksa i poziomu z najlepszych meczów Ondreja Dudy jeszcze daleka droga, ale jeżeli mecz z Górnikiem potraktować jako zwiastun tego, czego można się spodziewać po Bukacie, to chętnie kupimy bilety na cały film. Posłużmy się statystyką:

– w poprzednich meczach Bukata zaliczał średnio 40,6 podania i wywalczył 0,89 faulu na 90 minut,
– w spotkaniu z Górnikiem zanotował aż 55 podań i wywalczył 2 przewinienia.

Wreszcie znacznie więcej zależało od Słowaka w rozegraniu, a więc tam, gdzie po odejściu Kamila Vacka powstał wakat. W relacji pomeczowej pisaliśmy wręcz, że to był występ na poziomie Czecha, i to ze spotkań, po których spiker na stadionie Piasta mógł z dumą obwieszczać: „cała Polska znów się dowie, że Piast ma wielkiego Vacka!”.

Grający obok Bukaty, a wcześniej Vacka Murawski również wybił się mocno ponad przeciętność. I nie mamy na myśli wyłącznie tego, że wbił pierwszego ligowego gola od sierpnia ubiegłego roku i meczu z… Górnikiem Łęczna. On także zdecydowanie wyraźniej zaprezentował swoje największe atuty:

Reklama

– zanotował 69 podań (w poprzednich meczach – średnio 49,5 na 90 minut),
– zaliczył 5 odbiorów (w poprzednich meczach – średnio 2,53 na 90 minut),
– dorzucił do tego 2 przejęcia (w poprzednich meczach – średnio 1,63 na 90 minut).

Skoro jesteśmy już przy najważniejszej postaci wicemistrzowskiego Piasta, to nie sposób było nie zauważyć również metamorfozy innego kluczowego trybu w machinie Latala w wersji 1.0. Patrik Mraz, dysponujący jedną z najlepiej ułożonych lewych nóg w lidze, nie potrafił do tej pory zanotować choćby jednej asysty, nie stwarzając też kompletnie żadnego zagrożenia w momencie, gdy rozpoczynał grę z rzutu rożnego czy wolnego. Znamienne, że do wczoraj Piast jako jedyny zespół w lidze żadnej z bramek nie strzelił właśnie po rozegraniu stałego fragmentu.

Po dwóch minutach meczu z Górnikiem miał wreszcie tę pierwszą. Otwierające podanie autorstwa właśnie Mraza na bramkę zamienił Pietrowski. Kto asystował przy trafieniu Jankowskiego na 3:0, raz jeszcze po zagraniu ze stojącej piłki? Oczywiście Mraz, który wczoraj zanotował też jeden z rekordowych meczów w Piaście pod względem kontaktów z piłką (wykonał aż 107 podań!).

A szalał również Jankowski. Zaliczył sporo wygranych pojedynków, podczas gdy ostatnio można się było zacząć zastanawiać, czy wygrałby ten z piątoklasistą o pierwszeństwo do kupowania batonów w automacie. Do tego pierwszy gol od października ubiegłego roku, gdy w Białymstoku po wrzutce Sadloka zaskoczył Drągowskiego, 4 z 5 celnych strzałów w obecnym sezonie oddanych właśnie w tym jednym spotkaniu. Nie pomylimy się chyba wiele mówiąc, że połowa wczorajszego składu Piasta zagrała swoje najlepsze mecze w tym sezonie.

Reklama

Jasne, przed Latalem jeszcze sporo pracy. Choćby z obroną, która za jego pierwszej kadencji była dużym atutem. Wczoraj momentami kompletnie niezorganizowana wybijanka, gdy Górnik przycisnął w końcówce, sprawia, że zachowanie podobnie jak w poprzednim sezonie dwucyfrowej liczby czystych kont wydaje się równie prawdopodobne, co powołanie Heberta do reprezentacji Brazylii. Ale trzeba zauważyć, że powrót czeskiego trenera dał drużynie ważny impuls, którego w ostatnich tygodniach potrzebowała jak tlenu.

fot. 400mm.pl

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
15
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Weszło

Reklama