Ekstraklasa 14. Kolejka

Karol Świderski 33"
Steve Kapuadi 63"
Przemyslaw Wisniewski 80"

Trzy miesiące i wystarczy. Koniec fatalnej passy Widzewa!

Przemysław Michalak

07 listopada 2026, 22:46 • 4 min czytania 17

Reklama
Trzy miesiące i wystarczy. Koniec fatalnej passy Widzewa!

Gdy Widzew po raz ostatni wygrywał w Ekstraklasie, wakacje były w pełni i słoneczko świeciło. Dziś w listopadowej szarudze Łodzianie przełamali passę dziesięciu meczów bez ligowego zwycięstwa i nie dali szans Pogoni Szczecin, sprawiającej wrażenie pokiereszowanej nie tylko kadrowo.

Reklama

Do tej pory w trwającym sezonie Widzew po komplet punktów sięgnął jedynie 9 sierpnia w Białymstoku. W kolejnych dziesięciu spotkaniach sześć razy zremisował i czterokrotnie przegrywał, a w międzyczasie zmienił trenera. Jego kibice musieli czekać do 7 listopada, czyli blisko trzy miesiące, żeby znów fetować wygraną. A jeśli chodzi o domowy triumf, trzeba sięgnąć pamięcią aż do maja i zeszłego sezonu.

Widzew Łódź – Pogoń Szczecin 3:0. W końcu zwycięstwo drużyny Stolarskiego

Jeszcze dwa tygodnie temu spoglądając w terminarz raczej mało kto zakładał, że Widzew ogra Pogoń, bo ta szła jak burza, świetnie broniła i była bardzo skuteczna pod bramką rywali. Tyle że sytuacja diametralnie się zmieniła. Portowcy mają poważne problemy na bokach obrony – w Łodzi nie wystawili od początku nikogo, dla kogo to naturalna pozycja – a do tego wystąpić nie mógł pauzujący za czerwoną kartkę Valentin Cojocaru. Między słupkami znalazł się Nikoalos Botis, który nie grał w meczu o stawkę od 17 grudnia 2025, kiedy Olympiakos rozbił 6:0 Iraklis w Pucharze Grecji.

Do tego oczywiście dochodzi zamieszanie związane z Oscarem Garcią i Dinamem Zagrzeb. Hiszpan ewidentnie chce odejść, Alex Haditaghi ani myśli go puścić, ale doszło tu do wyraźnego pęknięcia, który może być już nie do załatania. A takie sytuacje zawsze jakoś rzutują na zespół, gdzieś to wszystko z tyłu głowy siedzi.

W efekcie Pogoń rozegrała swój zdecydowanie najsłabszy mecz pod wodzą Garcii. Bieda z przodu, niefrasobliwość z tyłu. Bartłomiej Drągowski interweniować musiał tylko raz, kiedy nieco szczęśliwie odbił nogami strzał Jordiego Sancheza. Później wystarczyło być po prostu czujnym przy wyjściach na przedpole i z piłką przy nodze.

Reklama

Kolejny gol Świderskiego

Dopóki jeszcze utrzymywał się bezbramkowy remis, jakoś to wyglądało, ale gdy Karol Świderski z pomocą rykoszetu od słabiutkiego na lewej obronie Willena dał gospodarzom prowadzenie, wszystko się w szczecińskich szeregach posypało. Jan Urban oznajmił nam w piątek, że Świderski to teraz pomocnik, więc Mateusz Stolarski się dostosował, wystawił kadrowicza na skrzydle, by do ataku wstawić Sebastiana Bergiera. Zadziałało. Całkiem serio: Świderski zdobył czwartą bramkę w ostatnich pięciu ekstraklasowych spotkaniach, więc tym razem przynajmniej liczbami w klubie się broni.

Można odnieść wrażenie, że w tej sytuacji – mimo rykoszetu – Botis chyba mógł zrobić więcej i za wcześnie się położył. Przy pozostałych dwóch golach także nie zaimponował. Nie mówimy o wielkich błędach, to raczej oznaka braku ogłady w swoim fachu. Całe wcześniejsze doświadczenie 22-letniego Greka w seniorskim futbolu zawierało się w dwunastu występach w rezerwach Olympiakosu i dwóch w pierwszym zespole. Malutko.

Reklama

Brawa dla obrońców

Widzew na dość śliskiej murawie długo również nie prezentował się jakoś szczególnie imponująco (poza paroma wyjątkami), ale po drugim golu puściło. Łodzianie złapali luz, nabrali wiatru w żagle i wreszcie wyglądali na ekipę, która odczuwa trochę przyjemności z wykonywanego zawodu. A na koniec Przemysław Wiśniewski, który tym razem zaczął na ławce, trafił do siatki chwilę po wejściu, co już w ogóle uwolniło pozytywne emocje.

Na największe brawa zasłużyli właśnie obrońcy. Ricardo Visus od czterech kolejek jest w składzie i szansę wykorzystuje. Dziś znakomicie wypełniał swoje podstawowe obowiązki, a do tego miał znaczący udział przy drugim golu – to jego strzał w poprzeczkę dobił Kapuadi. Z kolei Jusuf Gazibegović imponował ofensywnymi wejściami i dokładnymi dośrodkowaniami, co finalnie dało mu asystę na 3:0.

Reklama

Widzew zapewnił sobie trochę spokoju podczas przerwy reprezentacyjnej. Pogoni jest ona bardzo potrzebna. Kontuzjowani mogą się wykurować, a w gabinetach będzie nieco czasu, żeby wyjaśnić sobie pewne sprawy z trenerem i określić, czy płyniemy dalej w tę samą stronę.

5
Dragowski
5
Cheng
6
Kapuadi
1
7 +
Visus
7
Gazibegovic
1
5
Shehu
5
Papanikolaou
1
6
Álvarez
3
Males
3
Bergier
6
Swiderski
1
Piotr Lasyk 5

Zmiany:

icon-swap
Lindon Selahi
6
G. Papanikolaou
icon-swap
Ioan Vermesan
3
S. Bergier
icon-swap
Stipe Biuk
Darian Males
icon-swap
Przemyslaw Wisniewski
Ricardo Visus
1
icon-swap
Emil Kornvig
Juljan Shehu

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

fot. Newspix

Reklama
17 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
sobota, 07 listopada 2026 20:15
Sędzia:
Piotr Lasyk

Najnowsze

Reklama
La Liga

Real zrobił swoje. Teraz czeka na ruch Barcelony i Atletico

Kacper Korpak
0
Real zrobił swoje. Teraz czeka na ruch Barcelony i Atletico

Ekstraklasa

Reklama